
DZIKOWIEC, KOLBUSZOWA. Do szpitala trafił 20-latek, który -wszystko na to wskazuje – po pijanemu wjechał w słup samochodem matki, doznając przy tym obrażeń.
Sprawa wyszła na jaw w niedzielę (17 bm.) rano, kiedy dyżurny kolbuszowskiej policji otrzymał informację, że do lecznicy został przywieziony młody mężczyzna, który prawdopodobnie brał udział w zdarzeniu drogowym.
W szpitalu oprócz poszkodowanego mundurowi zastali jego trzech kolegów. Ci poinformowali, że w niedzielę (17 bm.) ok. godz. 4.30 do jednego z nich zadzwonił 20-latek mówiąc, że miał wypadek w Dzikowcu i potrzebuje pomocy. Koledzy pojechali na miejsce zdarzenia, gdzie w przydrożnym rowie znajdował się uszkodzony deawoo matiz. Przy pomocy ciągnika rolniczego udało się im wyciągnąć samochód z rowu i zabezpieczyć go na jednej z posesji, a kolegę, mimo jego niechęci, zawieźć do szpitala.
20-latek, u którego lekarz stwierdził stłuczenie kręgosłupa oraz ogólne potłuczenia pozostał w szpitalu. Policjanci przebadali go na stan trzeźwości. Badanie wykazało w jego organizmie 1,42 promila alkoholu. Funkcjonariuszom powiedział, że nie pamięta, co się stało. Jak ustalono, mężczyzna nie posiada uprawnień do kierowania, a samochód należy do jego matki. W Dzikowcu, w przydrożnym rowie i na złamanym słupie telekomunikacyjnym, policjanci znaleźli ślady potwierdzające, że doszło tu do zdarzenia z udziałem pojazdu.
Mundurowi pojechali również na posesję, gdzie znajdował się matiz. Samochód posiadał znaczne uszkodzenia. W sprawie trwają dalsze czynności. Funkcjonariusze pracują nad ustaleniem przebiegu i szczegółowych okoliczności tego zdarzenia.
pg


