To może być niedziela cudów

- Przyjedziemy do Rzeszowa pełni optymizmu i z chęcią zrobienia dobrego widowiska - mówi przed niedzielnym meczem z PGE Marmą Rzeszów trener KMŻ Lublin, Marian Wardzała. Fot. Wit Hadło
– Przyjedziemy do Rzeszowa pełni optymizmu i z chęcią zrobienia dobrego widowiska – mówi przed niedzielnym meczem z PGE Marmą Rzeszów trener KMŻ Lublin, Marian Wardzała. Fot. Wit Hadło

ŻUŻEL. NICE PLŻ. Marian Wardzała, trener KMŻ Lublin, o najbliższym meczu w Rzeszowie, kontuzji Daveya Watta i szansach na utrzymanie się jego drużyny na zapleczu Enea Ekstraligi.

Niedzielny rywal PGE Marmy Rzeszów, KMŻ Lublin, przegrał pięć ostatnich spotkań i jest bliski degradacji do PLŻ2. – Nie tracimy nadziei na utrzymanie i do Rzeszowa przyjedziemy powalczyć. Zresztą to może być niedziela cudów, więc nic nie jest jeszcze przesądzone – przekonuje Marian Wardzała, trener lubelskich „Koziołków”.

– Co pan ma na myśli, mówiąc że to może być niedziela cudów?
– Siedzę w żużlu już kilkadziesiąt lat i nie takie cuda się zdarzały. Nie zdziwią mnie zatem niespodziewane wyniki, jakie mogą paść w najbliższej kolejce.

– Wierzy pan w ewentualną wygraną Lublina w Rzeszowie?
– Proszę popatrzeć w tabelę (PGE Marma – 20 pkt, KMŻ – 9). To mecz pierwszej z ostatnią drużyną. To mówi wszystko. Dodatkowo Rzeszów u siebie jest piekielnie mocny, my z kolei ostatnio nie mamy dobrej passy. Mimo wszystko, tak jak powiedziałem na wstępie, przyjedziemy do Rzeszowa pełni optymizmu i z chęcią zrobienia dobrego widowiska.

– Nawet w przypadku porażki w Rzeszowie, przy jednoczesnych korzystnych dla Lublina wynikach innych meczów, możecie jeszcze zachować szansę na utrzymanie. Wówczas meczem o wszystko będzie pojedynek ostatniej kolejki z Lokomotivem Daugavpils…
– Wariantów jest wiele i dopóki będzie szansa na utrzymanie, będziemy o to walczyć.

– Co jest przyczyną tak słabych wyników pana zespołu w ostatnich spotkaniach. Sezon rozpoczęliście przecież obiecująco, a potem było już znacznie gorzej…
– Jedziemy, walczymy, staramy się, ale nam to nie wychodzi. Nie chcę się wdawać w szczegóły słabszych wyników. W niedzielę na meczu w Rzeszowie powinien być prezes klub, tak więc proszę jemu zadać to pytanie.

– W jakim składzie zameldujecie się w Rzeszowie?
– Będziemy chcieli pojechać w najmocniejszym zestawieniu.

– Czy to oznacza, że kibice zobaczą na torze przy ul. Hetmańskiej Daveya Watta, byłego zawodnika rzeszowskiej drużyny, który ostatnio był kontuzjowany?
– Kontuzja Watta nie jest taka groźna, jak to pierwotnie opisywały media (pierwsze doniesienia mówił o złamanej stopie – przyp. red.). Mam nadzieję, że w niedzielę Davey pojedzie w Rzeszowie.

– Z pewnością liczy pan na jego dobrą postawę, bowiem Australijczyk zna bardzo dobrze tor w Rzeszowie.
– To jednak o niczym nie świadczy. Przykładowo w Gnieźnie, gdzie jeździł w poprzednim sezonie, pojechał słabo (4 punkty i 2 bonusy), natomiast w Grudziądzu, gdzie występował w latach 2010-12 zeprezentował się zdecydowanie lepiej (11 punktów i bonus). Liczę, że również w Rzeszowie pokaże się z dobrej strony.

– W barwach pana drużyny jest także dwóch innych żużlowców, którzy w przeszłości bronili barw klubu z Rzeszowa: Cameron Woodward i Dawid Lampart. Zwłaszcza ten drugi po słabszych ostatnich sezonach w tym prezentuje się całkiem przyzwoicie…
– Liczę na dobry występ wszystkich zawodników. To jest końcówka sezonu, tak więc każdemu z nich zależy na tym, aby pokazać się z jak najlepszej stronie. Na co to wystarczy w Rzeszowie, przekonamy się w niedzielę.

Rozmawiał Marcin Jeżowski

One Response to "To może być niedziela cudów"

Leave a Reply

Your email address will not be published.