Sąsiad nie płaci podatku, teściowa dorabia na czarno

Odsetek anonimowych donosów jest różny w poszczególnych województwach i waha się od 30 do prawie 90 proc. Każde takie pismo jest jednak badane w wydziale planowania i analiz pod kątem zasadności wszczęcia postępowania kontrolnego. Fot. Bogdan Myśliwiec
Odsetek anonimowych donosów jest różny w poszczególnych województwach i waha się od 30 do prawie 90 proc. Każde takie pismo jest jednak badane w wydziale planowania i analiz pod kątem zasadności wszczęcia postępowania kontrolnego. Fot. Bogdan Myśliwiec

Do podkarpackich urzędów skarbowych wpływa rocznie kilka tysięcy donosów. „Życzliwi” z „obywatelskiego obowiązku i troski o finanse publiczne” donoszą na sąsiadów, znajomych, a nawet byłych małżonków.

„Informacje zewnętrzne” – tak nazywa się w urzędach skarbowych popularne donosy. Urzędnicy przyznają, że z listów, e-maili, a nawet SMS-ów, które docierają do skarbówki z wiadomościami o podatkowych tajemnicach obywateli korzystają, choć nie zawsze okazują się one rzetelnym źródłem informacji. Zbyt często pisane są bowiem ze zwykłej zawiści i zazdrości.

– Donosy dostawaliśmy, dostajemy i pewnie dostawać będziemy – przyznaje Dorota Zygmunt, zastępca naczelnika Urzędu Skarbowego w Tarnobrzegu. – Część z nich jest podpisanych prawdziwym lub fałszywym nazwiskiem, ale najczęściej są to informacje wysłane anonimowo. Czynności sprawdzające podejmujemy niezależnie od tego, czy list, czy mail był podpisany. Ważniejsze bowiem jest to, czy zawierał informacje wskazujące na to, czy dany podatnik mógł popełnić przestępstwo podatkowe.

Dobrze znają tego, na kogo donoszą
Autorami donosów są najczęściej pracownicy lub partnerzy biznesowi osób prowadzących działalność gospodarczą, a także sąsiedzi, a nawet członkowie rodzin podatników. Obcy na obcych nie piszą, bo raz, że się nimi nie interesują, a dwa, że po prostu nie znają szczegółów z ich życia prywatnego lub działalności biznesowej.

A donosy bywają tak szczegółowo napisane, że urzędnicy skarbowi, którzy przychodzą na kontrolę, niczym jasnowidze wiedzą, gdzie szukać dowodów podatkowych machlojek.

– Są donosy, w których z dokładnością do jednej szuflady podawane są informacje o tym, gdzie znajdują się „lewe” faktury. Czasami wskazana jest szafa, numer konta bankowego. Takie donosy, nawet jeśli nie są podpisane, wskazują na to, że pisała je osoba, która ma wiedzę na temat działalności danego podatnika. Albo musiała z nim pracować, albo dowiedziała się tych szczegółów od osoby związanej z danym podatnikiem. Na pewno była w kręgu zaufania i musiało wydarzyć się coś, co skłoniło ją do ujawnienia informacji powierzonych jej z zaufaniem – dowiadujemy się od urzędnika skarbowego.

Rozgoryczeni mężowie uprzejmie donoszą
Gdy donos wysłany do urzędu skarbowego nie przynosi efektu w postaci zaplanowanej przez donosiciela, bywa, że uzupełnia on dokumentację o zdjęcia, zeznania świadków, a nawet nagrania filmowe. Do redakcji Super Nowości zgłosił się mężczyzna, który czarną teczkę przygotował na byłą żonę, z którą nie mógł dojść do porozumienia w sprawie podziału majątku.

Mieszkaniec Tarnobrzega przyszedł poradzić się, co ma zrobić ze zgromadzonym materiałem. Chciał, by żona spłaciła go i zniknęła z jego życia. Kobieta jednak utrzymywała, że nie ma żadnych dochodów. On zrobił jej jednak wiele zdjęć, gdy ta handluje na targowisku. Miał dowody, wystarczyło je wysłać do skarbówki… Pytanie tylko, czy zrobiłby przysługę sobie, czy fiskusowi?

Co było na zdjęciach zrobionych przez tarnobrzeżanina? Stoisko z odzieżą na targowisku miejskim, za którym stała jego była żona. Zdjęcia nie były wykonane jednego dnia. Kobieta miała bowiem na sobie różne ubrania, aura także wskazywała na to, że handel obwoźny nie był dla niej jednorazowym procederem, ale trudniła się nim przez dłuższy czas. Zainteresowałyby skarbówkę? Wydaje się, że powinny.

Desperat z donosu na żonę ostatecznie jednak zrezygnował. Miał szukać innego sposobu na odzyskanie majątku. Asy w kieszeni, a właściwie zdjęcia, już miał.

Zdradzone żony mają ciekawe wiadomości
Donosy ze względu na motywację, jaka kieruje ich autorami można podzielić na dwa rodzaje. Pierwsze to te pisane z zawiści. Stoją za nimi, niestety, najczęściej bliscy i znajomi opisywanych. Wiele z nich jest podkolorowanych i nie ma uzasadnienia w rzeczywistości. Ich autorzy donoszą o tym, że sąsiadka ma nowe futro, sąsiad kończy dom, choć oboje zarabiają nie więcej niż po 2 tysiące zł miesięcznie. Fakt, że odziedziczyli spadek, którym się nie chwalili, nie jest już znany sąsiadowi. Gdy donos zaczyna się od słów, że „uprzejmie donoszę, że teściowa dorabia handlem na czarno”, a „teść jeździ nielegalnie na taksówce”, to urzędnicy już wiedzą, że ktoś próbuje wciągnąć państwo w konflikty rodzinne. Wśród rodziny najaktywniejsi są jednak byli małżonkowie, którzy oskarżają drugą połowę o zaniżanie obrotów, przez co nie płacą lub płacą bardzo niskie alimenty. Zdradzone i rozgoryczone żony i mężowie także potrafią być źródłem bardzo ciekawych informacji.

Urzędnicy przyznają, że choć takie donosy są analizowane, zdecydowanie większą rolę odgrywają programy analityczne i komputerowe bazy danych, z których korzystają. To one w głównej mierze pomagają wytypować osoby, które należy skontrolować.

Uwaga na skrzywdzonych i konkurencję
Druga grupa donosów to te pisane przez osoby, które zostały oszukane lub czują się w inny sposób skrzywdzone przez podatników, na których donoszą. Pracownicy donoszą najczęściej na zatrudnianie na czarno, niewypłacanie pensji i zaniżanie ich wynagrodzeń w deklaracjach PIT oraz prowadzenie podwójnej księgowości przez pracodawcę.

Donosy pisze także konkurencja, informując o zawyżaniu kosztów, wyłudzaniu podatku VAT lub niewystawianiu faktur za wykonaną usługę. Bierni nie pozostają również klienci, którzy informują urząd o niewydawaniu paragonów, nieprawidłowościach w sprzedaży w sieci czy też sprzedaż wyrobów akcyzowych pochodzących z przemytu.

Małgorzata Rokoszewska

6 Responses to "Sąsiad nie płaci podatku, teściowa dorabia na czarno"

Leave a Reply

Your email address will not be published.