
KOLBUSZOWA. Dewastują przystanki autobusowe, tablice z nazwami i znaki drogowe. Mowa o wandalach, których „działalność” kosztuje kolbuszowskiego podatnika dziesiątki tysięcy złotych rocznie. Ostatnio niszczyciele upatrzyli sobie tablicę w Hucie Przedborskiej.
– Raz ją już doszczętnie zdewastowano, po prostu rozbito w drobiazgi – potwierdza burmistrz Jan Zuba (57 l.). – Zamówiliśmy nową. Teraz znów ktoś ją zniszczył. Nie jesteśmy w stanie nadążyć. Ale to nie tylko to. Wydajemy tysiące złotych na mycie przystanków, na ich odmalowywanie. Mimo tego, sytuacja się powtarza. Sporo kosztuje nas także wymiana znaków drogowych, tablic z nazwami ulic i koszy, które są notorycznie niszczone.
Zdaniem burmistrza, za zniszczenia odpowiadają kibole: – To są takie szwadrony, które wędrują drogą sędziszowską, albo krajową nr 9 – twierdzi Zuba. – Napisy pojawiają się od Rzeszowa aż po Tarnobrzeg. Możemy się tylko domyślać, kto to robi. To kibice – uważa.
pg



2 Responses to "„Działalność” wandali kosztuje nas krocie"