Ludzie budują się wokół wysypiska. Wiedzą, co robią?

- Nie ma w ogóle mowy, żeby na miejscu byłego składowiska ktoś posiadał uprawy rolne - zaznacza prezydent Janusz Chodorowski (70 l.). Fot. Autor
– Nie ma w ogóle mowy, żeby na miejscu byłego składowiska ktoś posiadał uprawy rolne – zaznacza prezydent Janusz Chodorowski (70 l.). Fot. Autor

MIELEC. Na terenach wokół byłego składowiska komunalnego na osiedlu Smoczka mielczanie coraz chętniej budują swe domy. Mało tego, pojawiają się tam sady i ogródki.

Mimo tego, że od lat blisko dwuhektarowy obszar wysypiska jest rekultywowany, pytania nasuwają się same. Czy obszar ten został przebadany przez odpowiednie służby pod kątem szkodliwości dla ludzkiego zdrowia i życia? Czy tam w ogóle można się osiedlać i cokolwiek uprawiać?

– Nie ma w ogóle mowy, żeby na miejscu byłego składowiska ktoś posiadał uprawy rolne – zaznacza prezydent Janusz Chodorowski (70 l.). – Wysypisko to jest rekultywowane i wyłączone z jakiegokolwiek użytkowania. Jak to wygląda wokół, trudno mi powiedzieć, bo nie wiem, jak to jest daleko. Tam są specjalne sondy, które kontrolują stan skażenia. Ale myślę, że nie ma przeciwwskazań, żeby w pobliżu składowiska mieć ogródek czy sad.

– Niemniej jednak, gdybym ja miał tam działkę, to na pewno nie wywierciłbym tam studni. Ten rejon, bez względu już na to wysypisko, wodę ma nie najlepszą. Ale jeśli ktoś chce podlewać warzywa wodą z wodociągów, to nie widzę tam żadnych problemów – zastrzega.

pg

Leave a Reply

Your email address will not be published.