Na maksa od startu do mety

Piotr Michalski z Górnika Sanok to jeden z najbardziej utalentowanych młodych sportowców na Podkarpaciu. Fot. Paweł Bialic
Piotr Michalski z Górnika Sanok to jeden z najbardziej utalentowanych młodych sportowców na Podkarpaciu. Fot. Paweł Bialic

ŁYŻWIARSTWO SZYBKIE. Rozmowa z Piotrem Michalskim z Górnika Sanok, jednym z najlepszych panczenistów młodego pokolenia na świecie.

Właśnie skończył wiek juniora i wkracza na teren, gdzie konkurencja jest dużo mocniejsza. – Piotrkowi nie brak talentu ani charakteru. Musi jednak pamiętać, że czekają go teraz spore wyrzeczenia – dopinguje młodszego kolegę as reprezentacji Zbigniew Bródka.

– Jak to jest trenować ze starszymi od siebie, medalistami mistrzostw świata i igrzysk olimpijskich?
– Każdego dnia uczę się czegoś nowego. Wiem, że treningi z najlepszymi kiedyś zaowocują. Atmosfera w kadrze jest wspaniała, sam pan widzi, że wszyscy wokół są uśmiechnięci. To wszystko udziela się i mnie, żółtodziobowi.

– Zbigniew Bródka i spółka doradzają czy może częściej wytykają błędy?
– Sama ich obecność bardzo mi pomaga. Nie do nich należy bowiem korygowanie moich błędów albo chwalenie mnie. To zadanie trenera.

– W juniorach był pan niemal bezkonkurencyjny w sprincie na 500 i 1000 metrów. Teraz jednak poprzeczka wędruje w górę. Przeskok do wieku seniora dla sportowca rzadko bywa bezbolesny. Nie obawia się pan tego?
– Wyniki osiągane za juniora pokazały, że mogę dużo zdziałać. Ale teraz sytuacja się zmieniła i sam nie bardzo wiem, co mogę osiągnąć. Dlatego skupiam się na czasach, a nie konkretnych miejscach na zawodach. Będzie super, jeśli uda się poprawiać o sekundę na 500 metrów. Marzeniem byłoby się pokazać w Pucharze Świata, ale żeby tak się stało, musiałbym od początku wyskoczyć z formą.

– Co jest najważniejsze u sprintera?
– Szybkość i siła. 500 metrów to dystans tak krótki, że od startu do mety pokonuje się go na maksymalnych obrotach. A to nie takie proste.

Rozmawiał Tomasz Szeliga

Leave a Reply

Your email address will not be published.