
RZESZÓW, PODKARPACIE. Wojewódzki plan działania na wypadek epidemii został uszczegółowiony w związku z potencjalnym zagrożeniem wirusem eboli.
Gdyby w regionie wybuchła epidemia eboli, chorzy najpierw trafialiby na oddziały zakaźne. Gdyby jednak okazało się, że na tych oddziałach (ponad 200 łóżek) brakuje miejsc, na potrzeby chorych zakaźnie przekształcane byłyby inne oddziały w już teraz wyznaczonych szpitalach. Gdyby doszło do epidemii niespotykanych rozmiarów, na szpitale zakaźne byłyby przekształcane sanatoria i kolejne lecznice.
Takie są założenia wojewódzkiego planu działania kryzysowego na wypadek wystąpienia epidemii. Plan powstał już kilka lat temu, ale teraz został zaktualizowany i uszczegółowiony. Zakłada, że w pierwszej kolejności pacjenci z podejrzeniem gorączki krwotocznej będą kierowani na istniejące oddziały zakaźne. Na Podkarpaciu jest ich siedem, dysponują ponad 200 łóżkami. W razie potrzeby w oddziały zakaźne byłyby zamieniane oddziały dermatologiczne, okulistyczne rehabilitacyjne, najpierw w Dębicy, Przemyślu i Mielcu, a w miarę potrzeby w Krośnie, obydwu szpitalach wojewódzkich w Rzeszowie, w Stalowej Woli, Lubaczowie, Przeworsku i Nowej Dębie. Gdyby zabrakło miejsca w tych placówkach, chorzy byliby lokowani w szpitalach uzdrowiskowych. Jeżeliby okazało się, że i tego jest za mało, w szpitale epidemiologiczne w całości zostałyby przekształcone lecznice w Dębicy, Łańcucie, Jaśle, Jarosławiu, Mielcu i Sanoku.
Zagrożenia nie ma, ale… lepiej dmuchać na zimne
Sanepid uspokaja, że prawdopodobieństwo przywleczenia na Podkarpacie wirusa eboli jest bardzo małe. Przypomina, że wirus nie przenosi się drogą powietrzną tak jak grypa, więc jego rozprzestrzenianie nie przebiega tak gwałtownie. Nie można się nim zarazić, nie mając bezpośredniego kontaktu z krwią lub płynami ustrojowymi (śliną, moczem) zakażonego (żywego lub martwego). – Dotyczy to także niezabezpieczonych kontaktów seksualnych z pacjentami do siedmiu tygodniu po ich wyleczeniu – mówi Dorota Gibała, rzecznik Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Rzeszowie.
Osoby podejrzane o zakażenie wirusem muszą przejść kwarantannę, podobnie jak osoby, które miały z nimi bezpośredni kontakt. Sanepid apeluje, by osoby powracające z Afryki Zachodniej (Gwinei, Liberii, Sierra Leone, Nigerii), które w ciągu trzech tygodni od powrotu z podróży zaobserwują u siebie podejrzane objawy (bóle brzucha, wymioty, przekrwienie spojówek, wysypkę) lub miały kontakt z chorymi albo zmarłymi na gorączkę krwotoczną, jak najszybciej skontaktowali się ze służbą zdrowia.
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) poinformowała, ze liczba ofiar eboli w Afryce Zachodniej sięgnęła 1427 na 2615 rozpoznanych przypadków zachorowań.
Anna Moraniec


