
RZESZÓW. Sprawę śmierci niemowlęcia bada prokuratura.
Niemowlę zmarło w poniedziałek w rzeszowskim Domu Dziecka przy ul. Nizinnej. Trafiło do niego w niedzielę tuż po interwencji policjantów, którzy odebrali go, jego 4-letnią siostrzyczkę i 2-letniego chłopca opiekującej się nimi pijanej koleżance równie pijanej matki rodzeństwa.
– 24 sierpnia o godz. 16.45 policjanci odebrali zgłoszenie, że w jednym z mieszkań przy ul. Pelczara nietrzeźwi rodzice mają się opiekować dziećmi. Na miejsce został wysłany patrol. – mówi komisarz Paweł Międlar, rzecznik prasowy podkarpackiej policji.
Na miejscu policjanci zastali 43-letnią kobietą, pod opieką której znajdowało się troje dzieci: jej 2-letni syn Kacper oraz dwoje dzieci jej koleżanki: 4-letnia Wiktoria i jej 2-miesięczny braciszek Bartek. Kobieta oświadczyła, że jest w mieszkaniu koleżanki, która wyszła na zakupy i zostawiła jej pod opieką dwoje dzieci i choć wprawdzie wypiła z nią piwo, to pijana wcale się nie czuje. Badanie alkomatem wykazało, że 43-latka miała w organizmie ponad promil alkoholu.
– Kobieta zadzwoniła po koleżankę i swojego męża, którzy również byli nietrzeźwi. Mężczyzna miał przeszło promil alkoholu w wydychanym powietrzu, kobieta ponad 1,5 promila – relacjonuje Paweł Międlar. – Policjanci na miejsce wezwali dwie karetki pogotowia, które zabrały dzieci na rutynowe badania do szpitala przy ul. Lwowskiej. Cały czas towarzyszyli im rodzice. Jako że nie było możliwości przekazania ich pod opiekę rodzinie, przybyła na miejsce kurator sądowa opiekująca się rodziną orzekła, że należy je umieścić w placówce. Przeciwwskazań ku temu nie widziała również badająca dzieci lekarka, która nie stwierdziła u nich żadnych obrażeń.
Bartuś zmarł na drugi dzień
Dzieci trafiły do placówki przy ul. Nizinnej w Rzeszowie. Następnego dnia po godz. 14 do prokuratury trafiła informacja o śmierci 2-miesięcznego Bartka, który pomimo półgodzinnej reanimacji zmarł w placówce.
Śledztwo w tej sprawie wszczęła Prokuratura Rejonowa dla Miasta Rzeszów. – Postępowanie toczy się pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka. Naszym zadaniem jest ustalenie czy przyczyniły się do tego osoby trzecie, czy zgon był wynikiem nieszczęśliwego wypadku – mówi Renata Krut-Wojnarowska, szefowa Prokuratury Rejonowej dla Miasta Rzeszów. – W poniedziałek o godz. 18 odbyła się sekcja zwłok chłopca. Zlecone zostało również badanie histopatologiczne. Na protokół sekcyjny i wynik badania trzeba będzie poczekać do 30 dni. Do tego czasu, nie wiedząc, co było przyczyną śmierci chłopca, trudno mówić o ewentualnych zarzutach – dodaje.
Dyrektorka niedostępna do końca września
Próbowaliśmy się w tej sprawie skontaktować również z dyrektor placówki, w której zmarł chłopiec – Urszulą Polanowską. Dowiedzieliśmy się jednak, że do końca września przebywa na zwolnieniu lekarskim. – Pani dyrektor powiedziała, że nikt, kto ją zastępuje, nie jest upoważniony do kontaktu z mediami – usłyszeliśmy w słuchawce.
O komentarz w sprawie poprosiliśmy więc dyrektora w Miejskim Ośrodku Opieki Społecznej w Rzeszowie, któremu podlega dom dziecka przy ul. Nizinnej. – Sprawa jest niezwykle przykra i bolesna. Z tego co wiem od pracowników, w poniedziałek stwierdzono, że coś złego dzieje się z niemowlęciem, miało być blade i mieć nierówny oddech, więc natychmiast została wezwana karetka pogotowia. Pomimo reanimacji nie udało się go uratować – mówi dyrektor Jacek Gołubowicz. – Nic nie wskazywało, że może dojść do tragedii, wcześniej dziecko było karmione, przewijane, cały czas czuwała nad nim jedna z pracownic przebywająca w sali. Nie mieliśmy również informacji o problemach zdrowotnych dziecka. Była jedynie wzmianka o lekkim zaciemnieniu skóry w okolicy lędźwiowej, ale matka wyjaśniła, że dziecko ma tak od urodzenia, i druga informacja o przytkanym nosku. To pierwsza tego typu sytuacja w naszym domu dziecka. Czekamy na wyjaśnienie tej sprawy.
Co dzieje się z dziećmi obecnie? 2-letni chłopczyk wrócił już do rodziców, 4-letnia dziewczynka nadal przebywa w domu dziecka, ma zostać skierowana do rodziny zastępczej.
Katarzyna Szczyrek



6 Responses to "2-miesięczny Bartek zmarł w domu dziecka"