
Pacjent trafiający do szpitalnego oddziału ratunkowego czy izby przyjęć jest rejestrowany w systemie, następnie lekarz przyjmujący go zleca potrzebne badania, np. tomografię komputerową czy RTG. Chory trafia więc do Zakładu Radiologii i Diagnostyki Obrazowej gdzie, po sprawdzeniu jego danych, ma wykonane badania. Pacjent wraca na swoje łóżko, a dane obrazowe trafiają na konsolę lekarza radiologa, który je opisuje w systemie. Te dane są archiwizowane w pracowni, a opis przekazywany do systemu szpitala, do którego podgląd ma lekarz kierujący na diagnozę – mówi dr n. med. Wiesław Guz, kierownik zakładu.
Informatyzacja naszej placówki w systemie to koszt 9 mln zł, w 100 proc. pokryty przez nasz organ założycielski – mówi Janusz Solarz, dyrektor lecznicy. – System połączył już wszystkie komórki szpitala.
Podkarpacie w czołówce
– Idea tego systemu jest bardzo słuszna – przyznaje dr Guz. – Boleję tylko nad tym, że nie jest to rozwiązanie ogólnopolskie, tylko regionalne. Myślę jednak, że kiedyś możliwość przesyłu danych pacjentów będzie możliwa w obrębie całego kraju.
Dzięki systemowi lekarze mogą konsultować pacjentów, nie wychodząc z pracowni. – Działa to tak, że lekarz dzwoni np. z oddziału pediatrycznego, ja klikam i mogę zobaczyć całą dokumentację małego pacjenta – mówi dr n. med. Radosław Ramotowski, z-ca kierownika zakładu radiologii. – Niestety, system nie usprawnia nam pracy na tyle, żebyśmy mieli więcej czasu dla samego pacjenta.
Anna Moraniec




4 Responses to "Dane pacjenta krążą już w sieci"