Kontrolowana porażka

Kenni Larsen (z prawej), który jeszcze w ubiegłym sezonie bronił barw Orła Łódź, był najskuteczniejszym zawodnikiem PGE Marmy w meczu kończącym fazę zasadniczą. Fot. Wit Hadło
Kenni Larsen (z prawej), który jeszcze w ubiegłym sezonie bronił barw Orła Łódź, był najskuteczniejszym zawodnikiem PGE Marmy w meczu kończącym fazę zasadniczą. Fot. Wit Hadło

NICE PLŻ. Start Gniezno prowadzony przez Dariusza Śledzia półfinałowym rywalem PGE Marmy Rzeszów.

Już w połowie niedzielnych zawodów w Łodzi było wiadomo, że oba zespoły nie wpadną na siebie w półfinale play-off, a wynik tego meczu nie będzie miał żadnego wpływu na końcowy układ tabeli. Rzeszowianie zrealizowali zatem plan na ostatnią kolejkę, jakim było uniknięcie w pierwszej fazie play-off dwóch teoretycznie najgroźniejszych rywali: Orła Łódź i GKM-u Grudziądz.

Dzięki wygranej GKM Grudziądz w Gnieźnie i Polonii Bydgoszcz z ŻKS ROW Rybnik, status quo w pierwszej czwórce Nice PLŻ zostało zachowane. PGE Marmę czekać będzie zatem pojedynek ze Startem Gniezno, prowadzonym przez doskonale znanego w Rzeszowie Dariusza Śledzia. – Walczymy o pełną pulę, przyjechaliśmy do Łodzi w najmocniejszym składzie i niech sportowa rywalizacja przydzieli nam rywal w play-off – zastrzegał się przed niedzielnym meczem w Łodzi trener „Żurawi”, Janusz Ślączka. W drugiej parze półfinałowej GKM Grudziądz mierzy się z Orłem Łódź.

„Janusz, witaj w Łodzi”
Szkoleniowca PGE Marmy w Łodzi przywitał transparent treści: „Janusz, witaj w Łodzi”. – Miło wrócić do Łodzi, była audiencja u szefa (Witold Skrzydlewski, prezes Orła – przyp. red.), porozmawialiśmy, powspominaliśmy… – dodał Ślączka. Rzeszowianie ostatecznie nie eksperymentowali ze składem i w miejsce awizowane wcześniej Roberta Magosiego pojechał Scott Nicholls. – Ta sprawa ważyła się niemal do ostatnich godzin. Magosi słabiej pojechał w sobotę na Węgrzech, dlatego też w Łodzi zjawił się Scott – informował przed meczem trener Ślączka.

Kłopoty mieli za to gospodarze, w składzie których pojawił się ostatecznie najskuteczniejszy zawodnik Nice PLŻ, Jason Doyle (Australijczyk kilka dni temu nabawił się kontuzji barku). Nie wystąpił za to Jakub Jamróg, który w środę porozbijał się w Czechach. – „Nie ukrywam dużego rozgoryczenia postawą Pana Jamroga. Mówiłem mu, żeby nie jechał zarobić parę złotych za punkt, bo skończy się to jakąś kontuzją przed najważniejszym dla nas meczem w sezonie. I stało się dokładnie tak, jak przewidywałem…” – pisał na Facebooku prezes Orła, który w swoim stylu dodał: „Pan Ślączka mówi, że jak przegra w Łodzi, to będę się z niego śmiał całą zimę. Trenerze! Obiecuję, że w grudniu przestanę”.

Kłopoty z… prądem
Pierwszą część zawodów kibice zapamiętają głównie z powodu… awarii prądu, która dwukrotnie przerywała zmagania żużlowców. Wszyscy rzeszowianie, za wyjątkiem Krystiana Rempała, od początku spotkania punktowali, dzięki czemu mogli skutecznie przeciwstawić się będącym ostatnio w wysokiej formie łodzianom. Gospodarze dopiero w 7. gonitwie zdołali przywieźć pierwszy dublet do mety, dzięki czemu odbili prowadzenie (22-20). O sporym pechu mógł mówić najmłodszy z klanu Rempałów, który w pierwszym biegu jechał nawet drugi, ale późniejsze błędy (nie ustrzegł się ich również w swoim drugim starcie) i defekt pozbawiły go szans na zdobycie pierwszych w tym meczu „oczek”. Od tego momentu gospodarze, napędzani w głównej mierze przez rekonwalescenta Doyla, powiększali przewagę, by po 10 biegach prowadzić już 33-27. Rzeszowianie jednak się nie poddawali, a sygnał do ataku dał Paweł Miesiąc, który jako jedyny znalazł sposób na Doyla. Jeszcze przed biegami nominowanymi, podopieczni Janusza Ślączki zapewnili sobie punkt bonusy, a 2 „oczka” za zwycięstwo powędrowały ostatecznie na konto Orła.

ORZEŁ Łódź         47
PGE MARMA Rzeszów   43
ORZEŁ: 9. A. Lindbaeck 9+1 (3,2*,1,3,0), 10. T. Chrzanowski 8+2 (0,3,3,1*,1*), 11. M. Korneliussen 7 (2,0,1,2,2), 12. M. Puszakowski 5 (0,2,3,0), 13. J. Doyle 14 (3,3,3,2,3), 14. M. Drożdżowski 1 (1,0,w), 15. E. Mazur 3 (2,1,0)
PGE MARMA: 1. K. Larsen 12 (2,3,2,3,2), 2. P. Miesiąc 9+2 (1*,1,1*,3,3), 3. M. Kuciapa 4+1 (3,1*,0,0), 4. S. Nicholls 6+1 (1,2,2,1*,0), 5. P. Ljung 8+1 (2,1,2,2,1*), 6. Ł. Sówka 4 (3,0,1), 7. K. Rempała 0 (d,0,0).

mj

Leave a Reply

Your email address will not be published.