Fałszywy mail krąży w sieci od lat

Nie rozsyłaj maila z prośbą o pomoc dla poparzonej Oli, bo udostępniasz swój i swoich znajomych adres. Fot. Archiwum
Nie rozsyłaj maila z prośbą o pomoc dla poparzonej Oli, bo udostępniasz swój i swoich znajomych adres. Fot. Archiwum

RZESZÓW, PODKARPACIE. Jeżeli dostałeś maila z prośbą o pomoc dla poparzonej 14-miesięcznej Oli, nie wysyłaj go dalej. To spam, którego celem jest pozyskanie aktywnych adresów.

„Ola wygrała z ogniem bój o życie, teraz walczy o swoją przyszłość! 14-sto miesięczna dziewczynka ma spaloną skórę, uszkodzone kości czaszki (…), nie ma połowy twarzy. Po pożarze trafiła do krakowskiego szpitala w Prokocimiu (…). Czekają ją kolejne operacje i długa rehabilitacja (…). Nie zmieniaj treści tego maila tylko po prostu prześlij go dalej. Ciebie kosztuje to tylko kliknięcie, a rodzice dostają za każdego 3 grosze (…). Mail zawiera bowiem skrypt html, który zlicza ile razy był wysłany, a płaci firma zajmująca się badaniami skuteczności mailingu jako formy marketingowej.”

Problem w tym, że wspomniana w info dziewczynka ma już 10 lat, mieszka w Sanoku, a jej rodzice nigdy nie dostali ani grosza z tego klikania. O tragicznym wypadku, do którego doszło, gdy Ola miała przeszło roczek, przypominają im zaś tylko blizny na buźce dziewczynki.

Mało kto doczytuje informacje do końca
Mail ma się dobrze i wciąż krąży, mimo że razem z nim krąży wpis od rzecznika prasowego Szpitala w Prokocimiu. Co zawiera? Prośbę o nieprzesyłanie takich maili, gdyż są one nieprawdziwe. „Szanowna/y Pani/e, proszę nie rozsyłać tego maila. To zwykły spam. Ta dziewczynka była naszą pacjentką w 2006 r., ale rodzice nigdy nie otrzymali żadnych pieniędzy, o których mowa w mailu. Niestety, mail krąży w sieci od lat i nie ma sposobu, by go usunąć. Proszę poinformować wszystkich nadawców, by nie rozsyłali tego maila.

Pomóc można w inny sposób

Według policji, najprawdopodobniej chodzi o poławianie adresów mailowych dla firm, które rozsyłają później na nie swoje informacje reklamowe. – Pula aktywnych adresów to łakomy dla nich kąsek. Tego typu maile najlepiej nie otwierając usuwać – mówi kom. Paweł Międlar, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Rzeszowie.

Rzecznik dodaje, że w ten sposób sami siebie oszukujemy. – Wydaje nam się, że klikając komuś pomogliśmy, a to nieprawda. Jeżeli naprawdę chcemy komuś pomóc, wybierzmy rzeczywistą metodę czy sposób, chociażby poprzez bezpośredni kontakt.

Anna Moraniec

Leave a Reply

Your email address will not be published.