Pogotowie ratunkowe ratuje życie, nie leczy

Dyspozytorzy przyznają jednak, że nie wszystko można stwierdzić ze stuprocentową pewnością przez telefon. Czasem wzywający opisują w taki sposób stan pacjenta, że dyspozytor nie ma wątpliwości, że należy wysłać karetkę. Na miejscu jednak okazuje się, że opis stanu pacjenta był nieprawdziwy, a wyjazd zespołu był niepotrzebny. Fot. Wit Hadło
Dyspozytorzy przyznają jednak, że nie wszystko można stwierdzić ze stuprocentową pewnością przez telefon. Czasem wzywający opisują w taki sposób stan pacjenta, że dyspozytor nie ma wątpliwości, że należy wysłać karetkę. Na miejscu jednak okazuje się, że opis stanu pacjenta był nieprawdziwy, a wyjazd zespołu był niepotrzebny. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Pogotowie ratunkowe nie jest już przysłowiową „przychodnią na kółkach”, a w systemie ratownictwa spełnia rolę interwencyjną.

W świadomości społecznej nadal funkcjonuje przekonanie, że lekarz z karetki może udzielić porady, wypisać receptę, a nawet L4. Tak jednak nie jest. W dodatku coraz mniej jest zespołów pogotowia, w których skład wchodzą lekarze. Na 10 ambulansów Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Rzeszowie 6 obsadzonych jest tylko ratownikami medycznymi.

Zmniejszenie liczby karetek z lekarzami to wynik innej organizacji w zakresie medycyny ratunkowej wprowadzonej w 2006 roku ustawą o państwowym ratownictwie medycznym.

– Zadaniem zespołów pogotowia ratunkowego jest ratowanie życia – wykonanie wszystkich niezbędnych do tego procedur i ewentualne przetransportowanie pacjenta do najbliższego specjalistycznego oddziału szpitalnego pod opiekę lekarzy specjalistów. Pacjenta na miejscu nie diagnozujemy dokładnie, ale jedynie wstępnie, nie leczymy go, nie wypisujemy recept. Pogotowie powinno być wzywane tylko w stanach ostrych i nagłych – utrata przytomności po zażyciu leków, bełkotliwość mowy, niedowład, silny ból głowy połączony z wymiotami, ostry ból brzucha, ból w klatce piersiowej – nigdy w stanach przewlekłych. Przestrzeganie tych zasad sprawi, że nie zabraknie nas, kiedy naprawdę będziemy potrzebni – mówi Andrzej Kwiatkowski, dyrektor WSPR w Rzeszowie.

Co trzecie wezwanie zasadne
Kampanię społeczną mającą na celu uświadomienie społeczeństwu, jakie zadania ma dzisiaj pogotowie organizuje katowickie pogotowie wraz ze swoim organem założycielskim. Dyrektor Kwiatkowski deklaruje, że chciałby podobną akcję przygotować na Podkarpaciu, bo ciągle zdarzają się tzw. ślepe wyjazdy pogotowia do miejsc, gdzie pojawienie się zespołu jest zupełnie niepotrzebne, bądź zespół nie wykona takiego zakresu czynności, jakiego oczekuje pacjent przekonany np. o możliwości uzyskania recepty. Wciąż w wielu przypadkach chorzy kwalifikują się do pomocy udzielanej w placówkach nocnej i świątecznej opieki medycznej.

Można szacunkowo powiedzieć, że co trzecia rozmowa telefoniczna z dyspozytorem skutkuje wysłaniem karetki. Czasami chorzy wzywają ratowników tylko po to, żeby ich podwieźli do szpitala, do przychodni rodzinnej czy wypisali receptę. Bywają wezwania do zwykłych bólów brzucha czy niegroźnego nadużycia alkoholu. W takich przypadkach dyspozytor odmawia wysłania zespołu. – Dyspozytorzy, którzy decydują o wysłaniu karetki, mają bardzo wysokie kwalifikacje, co najmniej 5 lat pracy w systemie ratownictwa. Przechodzą odpowiednie kursy i szkolenia. Nie mogą wysyłać karetki do każdego wzywającego nas pacjenta, bo nie mielibyśmy wtedy szans na dotarcie do pacjentów z zawałami, udarami, itp. – mówi Kwiatkowski.

Anna Moraniec

3 Responses to "Pogotowie ratunkowe ratuje życie, nie leczy"

Leave a Reply

Your email address will not be published.