Zaczęli od nieleczenia zaćmy, skończą na nieleczeniu w ogóle

Anna-Moraniec1Resort zdrowia zignorował krytykę lekarzy i środowisk pacjentów i nie zmienił zdania: na bezpłatne zabiegi usunięcia zaćmy od przyszłego roku będą mogli liczyć tylko pacjenci, u których ostrość widzenia nie przekracza 40 proc. W ten sposób przez gęstą mgłę widzieć będą np. kierowca tira, operator podnośnika, policjant wyposażony w broń palną, chirurg, no może ten załatwi sobie u kolegi okulisty inną kwalifikację schorzenia.

Do czego to doprowadzi (nie mówię oczywiście o pewnym zmniejszeniu kilkuletnich kolejek na zabieg usunięcia zaćmy)? Na pewno zwiększy liczbę wypadków przy pracy, bezrobocie (są zawody, do których wykonywania konieczne jest posiadanie aktualnego okresowego badania lekarskiego). Odpowiednie zaświadczenie wydaje lekarz medycyny pracy, m.in. na podstawie poświadczenia przez okulistę zdolności do pracy, w tym ostrości wzroku do dali (z korekcją lub bez) w zakresach pomiędzy 50 a 80 proc. Są to np.: zawodowi kierowcy, motorniczowie, pracujący na wysokości powyżej 3 metrów, zajmujący się monitoringiem prac wymagających szczególnej sprawności, np. przy obsłudze pulpitów sterowniczych, sygnalizatorów, w centrach kontroli, operatorzy sprzętu drogowego, budowlanego, robót ziemnych, operatorzy urządzeń podnośnikowych, obsługujący maszyny w ruchu i inne urządzenia grożące urazem, wykonujący pracę związaną z posługiwaniem się bronią), lub wcześniejszym przechodzeniem na rentę osób, które mogłyby pracować jeszcze nawet kilkanaście lat. Bo zaćma jest chorobą cywilizacyjną, nie dotyczy już tylko osób starszych. Według statystyk Narodowego Funduszu Zdrowia, blisko 10 proc. operacji (czyli blisko 20 tys.) zostało wykonanych w grupie osób w wieku 18 – 60 lat.

Przyjęcie kryterium ostrości widzenia na poziomie 0,4 jako kwalifikacja do operacji zaćmy nie tylko łamie nasze konstytucyjne prawo do bezpłatnego leczenia, jest też całkowicie niezgodne z wiedzą medyczną z zakresu okulistyki. Towarzystwa naukowe na całym świecie w swoich standardach postępowania stoją na stanowisku, iż ostrość wzroku nie może być jedynym kryterium, a decyzja o zakwalifikowaniu do operacji powinna być podjęta przez lekarza w oparciu o subiektywną ocenę pacjenta, dotyczącą odczuwania przez niego pogorszenia wzroku.

Ten krok może mieć również kolejne, niepokojące następstwa. W taki sam sposób resort może uniemożliwić bądź ograniczyć korzystanie z innych świadczeń gwarantowanych. Może za jakiś czas na przykład przyjąć, że kryterium, od spełnienia którego będzie uzależnione wszczepienie endoprotezy, będzie stopień niesprawności ruchowej, leczenie nowotworu od wielkości i usytuowania guza, a udrożnienie zatkanej tętnicy od jakiegoś „załomka Q”, na który swego czasu powoływała się prywatna ubezpieczalnia, nie chcąc wypłacać odszkodowań pozawałowych. I co? I hulaj dusza, piekła nie ma. Przynajmniej dla rządzących.

Anna Moraniec

Leave a Reply

Your email address will not be published.