Komunikacja miejska pozwie do sądu miasto?

- Chcę ugody z miastem, jesteśmy gotowi rozłożyć dług na raty i zrezygnować z odsetek - mówi Piotr Chęciek, prezes MKS. - Jednak jeśli nie dojdzie po raz kolejny do porozumienia, to nie mogę czekać. Wciąż nie są rozliczone noty do zapłaty wystawione przez nas miastu w 2012 roku, a to naraża spółkę na pogłębienie kłopotów finansowych. Fot. Artur Getler
– Chcę ugody z miastem, jesteśmy gotowi rozłożyć dług na raty i zrezygnować z odsetek – mówi Piotr Chęciek, prezes MKS. – Jednak jeśli nie dojdzie po raz kolejny do porozumienia, to nie mogę czekać. Wciąż nie są rozliczone noty do zapłaty wystawione przez nas miastu w 2012 roku, a to naraża spółkę na pogłębienie kłopotów finansowych. Fot. Artur Getler

DĘBICA. Miasto zalega swojej spółce transportowej 2 miliony złotych. MKS wzywa miasto do ugody w sądzie.

Według wyliczeń Miejskiej Komunikacji Samochodowej w Dębicy, ratusz zalega spółce 1,7 mln zł rekompensat z tytułu utrzymania przez przewoźnika nierentownych połączeń. Sprawa trwa latami i od długu narosło już 300 tys. zł odsetek.

– Sprawa jest bez precedensu w kraju – mówi Piotr Chęciek, prezes MKS. – Nie słyszałem, by gdzieś w kraju miejska komunikacja musiał występować na drogę sądową przeciw swojemu właścicielowi, tj. urzędowi miasta.

MKS jest spółką miejską, której właścicielem jest w 100 procentach miasto Dębica. Spółka, na podstawie podpisanej umowy, wykonuje zadania transportu publicznego na zlecenie miasta. Ratusz ustala trasy, liczbę kursów, cenę biletów. Tak to działa w całej Polsce, także w Dębicy. W całej Polsce na podstawie przepisów o transporcie publicznym samorządy dopłacają swoim przewoźnikom do kursów, które nie są rentowne.

Od lat jednak jest z tym problem w Dębicy. MKS twierdzi, że co roku przedstawia wyliczenia: ile biletów na jakiej linii sprzedała, ile kosztowało jej utrzymanie oraz czy i ile trzeba dopłacić. – Wyliczenia są przedstawiane zgodnie z prawem, umowa między miastem a MKS-em na wykonywanie transportu publicznego była podpisana, a miasto nie płaci – mówi prezes Chęciek. Pytany o kwotę zaległości mówi, że wynosi ona obecnie 1,7 mln zł plus 300 tys. zł odsetek.

Burmistrz Paweł Wolicki tłumaczy, że wynika to z tego, że płatności nie realizuje skarbnik miasta – Anna Puzio, która kwestionuje wyliczenia MKS-u. Włodarz odsuwa odpowiedzialność od siebie.

– Faktycznie, pani skarbnik prosiła nas o dodatkowe wyliczenia, zlecała liczne kontrole w naszej spółce, sama kontrolowała nasze finanse, miasto zleciło nawet audyt zewnętrznej firmie, który to potwierdził, że nasze wyliczenia są prawidłowe i, mało tego, MKS mógłby żądać od miasta więcej – rozkłada ręce Piotr Checiek. – Nic jednak nie znaleziono, nie zakwestionowano, żadnej faktury, wyliczenia, czy sposobu księgowania. Pytanie, czemu nie mamy wciąż pieniędzy?

W końcu prezes i rada nadzorcza zdecydowali, że jedynym wyjściem jest droga sądowa. – W tej chwili wezwaliśmy ratusz do próby ugodowej przed dębickim Sądem Rejonowym – mówi prezes MKS. – Mam nadzieję, że dojdzie do porozumienia. Jeśli nie, będziemy musieli wytoczyć proces, bo w tej chwili spółka działa na krawędzi płynności finansowej, z powodu zaległości musimy posiłkować się kredytami – tłumaczy prezes.

Co na to burmistrz? – Dziękuję prezesowi, że jego cierpliwość trwa tak długo, rozumiem stanowisko MKS-u – mówi Paweł Wolicki, burmistrz Dębicy. – Nie zgadzam się z działaniami pani skarbnik, co wielokrotnie mówiłem.

Przypomnijmy tylko, że burmistrz próbował kilka miesięcy temu odwołać panią skarbnik, na co nie wyraziła zgody Rada Miasta.

Artur Getler

2 Responses to "Komunikacja miejska pozwie do sądu miasto?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.