
KRAJ. Sędziowie uznali, że strażnicy miejscy mają prawo kierować do sądów wnioski o ukaranie właścicieli pojazdów odmawiających wskazania kierującego.
Siedmiu sędziów Sądu Najwyższego uznało we wtorek, że straże miejskie mogą wnosić do sądu o ukaranie właściciela pojazdu, który odmówił wskazania, kto kierował jego autem w czasie, gdy popełnione zostało wykroczenie drogowe. Najczęściej chodzi o przekroczenie prędkości zarejestrowane przez fotoradar. Choć do tej pory brakowało jednolitego orzecznictwa w tej kwestii, jest to nie najlepsza informacja dla właścicieli pojazdów. A co w sytuacji, gdy nie pamiętają, kto z najbliższych kierował ich samochodem kilka miesięcy wcześniej?
Sprawa trafiła przed Sąd Najwyższy, bo do tej pory nie było jednolitego orzecznictwa w tej kwestii. Problem interpretacji przepisów pojawił się po nowelizacji z 2010 r., która głównie dotyczyła Inspekcji Transportu Drogowego. Nie było jednak jednoznacznie wiadomo, czy wnioski do sądu w takich sprawach może kierować straż miejska, czy powinna to robić policja. Głównie chodzi o przypadki namierzenia pojazdów przez fotoradary należące do straży miejskich. Gdy strażnicy nie mogli ustalić kierowcy, bo właściciel auta odmawiał wskazania kierującego, najczęściej prosili o pomoc policję.
– Nie po to intencją posłów było uwolnienie paruset policjantów od pracy papierkowej za biurkiem i przekazanie tej pracy inspektorom transportu drogowego, żeby ci policjanci przejęli inną pracę biurkową, czyli kierowanie do sądów wniosków dostarczanych przez straże miejskie – mówił w uzasadnieniu wtorkowej uchwały sędzia SN Zbigniew Puszkarski.
Wtorkowa uchwała SN ma moc zasady prawnej, są nią więc związane inne składy Sądu Najwyższego.
Opr. na podstawie gazeta.pl
***
NASZ KOMENTARZ
W kontekście wtorkowej uchwały Sądu Najwyższego trzeba zwrócić uwagę na ułomność prawa. Oto po kilku miesiącach od zdarzenia, strażnicy miejscy przysyłają zapytanie: „Prosimy o wskazanie osoby kierującej pojazdem 17 maja o godz. 17.43 w takim a takim miejscu”, a właściciel po prostu tego nie wie. Zdarzenie jest tak odległe, że po prostu nie pamięta, kto kierował wtedy samochodem. Dodajmy, że sytuacja, iż w jednej rodzinie samochód wykorzystuje kilka osób, to obecnie codzienność. Podobnie jest w wielu firmach.
Właściciel chciałby więc pomóc, ale nie wie, czy prowadziła żona, syn, czy córka. Czy obywatele – właściciele pojazdów – mają prowadzić ewidencję tego kto i kiedy prowadzi samochód? Gdyby komuś z rządzących przyszedł podobny pomysł, a niestety, możemy sobie wyobrazić, że są do tego skłonni, to byłoby oczywiście chore. Poza tym prawo nie zmusza przecież do wskazywania winnych, jeśli są to najbliżsi!
Strażnicy, zamiast wytaczać przeciwko obywatelom całą machinę biurokratyczną z sądami włącznie, jeśli chcą kogoś ukarać, niech go złapią od razu, gdy przekracza prędkość. Najlepiej natomiast byłoby ograniczyć po prostu kompetencje straży miejskich i odebrać im prawo posługiwania się fotoradarami i ścigania kierowców lub zlikwidować je, jak to się stało już w wielu miastach.



One Response to "Sąd Najwyższy: – Straż miejska oskarży za niewskazanie kierowcy"