– Będzie sporo niespodzianek

Fot. Wiesław Kozieł
Fot. Wiesław Kozieł

26-letnia rozgrywająca Developresu SkyRes ze spokojem podchodzi do konfrontacji z ligowym potentatem. Karolina Filipowicz zapewnia, że ona i jej koleżanki nie wystraszą się gwiazd Chemika.

– Mecz z obrońcą tytułu to dla beniaminka wymarzona sytuacja. To Chemik musi się martwić, jak zdobyć 3 punkty. Wy możecie grać swobodnie, bez presji.
– Zdajemy sobie sprawę, że po drugiej stronie siatki znajdą się dziewczyny o wielkich umiejętnościach. Jednak nie ma w nas strachu. Do meczu z mistrzyniami Polski podchodzimy tak, jak do następnego z Budowlanymi i kolejnych. Mamy robotę do wykonania, chcemy pokazać się z jak najlepszej strony.

– Chemik przyjedzie bez swojej podstawowej rozgrywającej Mai Ognjenović. Brak Serbki niczego chyba jednak nie zmienia?
– Oczywiście, tam najwyższy poziom prezentują nawet te dziewczyny, które przez większą część meczu stoją w kwadracie dla rezerwowych.

– Przed panią poważne wyzwanie. Trzeba będzie wywieźć w pole Katarzynę Gajgał-Anioł czy Agnieszkę Bednarek-Kaszę, środkowe z ogromnym doświadczeniem.
– Nie tylko przede mną. Siatkówka to gra zespołowa, każda z nas musi się wznieść na wyżyny swoich możliwości. Żeby sprawić niespodziankę, z Chemikiem trzeba zagrać na 120 procent.

– W zespole wszyscy zdrowi i gotowi na wyczerpujący bój?
– Żartujemy z dziewczynami, że jeśli nic nas nie boli, to znaczy, że nie żyjemy. Każdą coś tam pobolewa, ale nie na tyle, żeby nie móc trenować i grać.

– Jak będzie wyglądać Orlen Liga w sezonie 2014/15?
– Chemik, Impel, Atom Trefl, Budowlani, Dąbrowa Górnicza – wszystkie te zespoły mają chrapkę na medale mistrzostw Polski. Jestem jednak przekonana, że będzie sporo niespodzianek. Nieprzewidywalność to cecha kobiecej siatkówki. W tamtym roku ograłyśmy w Pucharze Polski Aluprof Bielsko-Biała, choć wszyscy twierdzili, że polegniemy w godzinę.

– Jest pani uśmiechnięta, wyluzowana. Ma pani swoje sposoby na radzenie sobie ze stresem?
– Zobaczymy, czy będę taka wyluzowana w piątek o 18 (śmiech). Nie, nie mam problemu z emocjami, presja mnie nie zżera. Mecz to mecz. Teraz zagramy w większej hali, przyjdzie trochę kibiców, pojawi się telewizja. Otoczka się zmienia, ale przecież nie mogę z tego powodu stracić koncentracji.

Rozmawiał Tomasz Szeliga

Leave a Reply

Your email address will not be published.