Możesz potem do końca życia płacić odszkodowanie

Jeśli kierowca spowoduje wypadek nie swoim autem bez ważnego ubezpieczenia OC, to odszkodowanie dla ofiar będzie spłacał kierowca i właściciel, który nie ubezpieczył auta. Fot. Artur Getler
Jeśli kierowca spowoduje wypadek nie swoim autem bez ważnego ubezpieczenia OC, to odszkodowanie dla ofiar będzie spłacał kierowca i właściciel, który nie ubezpieczył auta. Fot. Artur Getler

RZESZÓW, PODKARPACIE. Wsiadasz za kierownicę cudzego auta, sprawdź, czy ma ważne OC, bo…

Aż osiemdziesiąt procent polskich kierowców nie zdaje sobie sprawy, że siadając za kierownicą cudzego auta, powinni upewnić się, czy jego właściciel ma polisę OC. Nie wiedzą, że kierowanie nieubezpieczonym pojazdem naraża ich na bardzo wysokie konsekwencje finansowe.

Polacy coraz częściej korzystają z auta, motocykla, ciągnika, motoroweru, quada itp. – innego niż własny. W ubiegłym roku co czwarty wypadek drogowy spowodowany został przez kierowcę, który nie był właścicielem pojazdu. Odsetek ten stale rośnie; w ciągu ostatnich pięciu lat uległ podwojeniu.

Tymczasem zaledwie 20 proc. polskich kierowców wie, że gdy, prowadząc pojazd bez OC, spowoduje wypadek – to z własnej kieszeni musi zwracać odszkodowanie za jego skutki do spółki z posiadaczem pojazdu, który nie wykupił ubezpieczenia. Ofiary wypadku otrzymują odszkodowanie od UFG (Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny), gdy zdarzenie miało miejsce w Polsce lub odszkodowanie refundowane jest przez Polskie Biuro Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (PBUK) – gdy wypadek wydarzył się za granicą.

Po wypłacie świadczenia obydwie te instytucje występują jednak o zwrot wypłaconej sumy (tzw. regres) zarówno do kierującego, jak i właściciela nieubezpieczonego pojazdu.
Tylko w 2013 roku UFG rozpoczął prowadzenie 3,5 tysiąca nowych spraw regresowych. Średni regres sięga 10 tysięcy złotych, czyli ponad dwadzieścia razy więcej niż wynosi średnia składka za komunikacyjne OC w Polsce. To pokazuje, jak bardzo nieopłacalna jest jazda bez OC, szczególnie że rekordzista ma do zwrotu ponad 1,6 mln złotych.

Przykłady autentycznych regresów wobec sprawców wypadków, czyli czym może skończyć się jazda nawet cudzym autem bez OC:

Dwudziestokilkulatek, kierując nieubezpieczonym pojazdem swojego pracodawcy (praca na umowę-zlecenie) wymusza pierwszeństwo na drodze. Osoba poszkodowana (w chwili zdarzenia: właściciel prywatnej firmy, rodzina na utrzymaniu) w wyniku wypadku niemal traci wzrok, ma I grupę inwalidztwa, potrzebuje codziennej pomocy. UFG wypłacił poszkodowanemu ponad 440 tys. złotych. Fundusz wystąpił o zwrot wypłaconego odszkodowania zarówno: do właściciela nieubezpieczonego pojazdu, jak i do sprawcy wypadku. Właściciel samochodu zmarł przed kilku laty, spłacając tylko część długu. Od tego czasu UFG dochodzi zwrotu odszkodowania już tylko od sprawcy wypadku.

Dwudziestoletni posiadacz auta bez OC pożycza je koledze, który powoduje wypadek i ginie w nim. UFG dochodzi więc roszczeń tylko od nieubezpieczonego posiadacza pojazdu, który początkowo nie chce przyjąć do wiadomości swojej odpowiedzialności. Uważa, że za spowodowanie wypadku odpowiada wyłącznie jego sprawca. O odszkodowanie do UFG zwrócił się jeden z pasażerów pożyczonego auta, który w wypadku doznał złamania kręgosłupa; ma bezwład kończyn i wymaga stałej opieki. Lekarze orzekli u niego trwały uszczerbek na zdrowiu przekraczający 130 proc. Elementem odszkodowania jest renta w wysokości ponad 3 tys. złotych miesięcznie (m.in. na zwiększone potrzeby). UFG wypłacił ponad 760 tys. złotych.

Artur Getler

Leave a Reply

Your email address will not be published.