Mostowa walka na słowa

Po tamtej stronie Sanu są tereny, o których przygarnięciu marzą włodarze Stalowej Woli. Bez nowego mostu pozostaną w sferze marzeń. Fot. Jerzy Mielniczuk
Po tamtej stronie Sanu są tereny, o których przygarnięciu marzą włodarze Stalowej Woli. Bez nowego mostu pozostaną w sferze marzeń. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Nowy most na Sanie miał rozwiązać komunikacyjny problem miasta i otworzyć go na nowe tereny. Teraz nie wiadomo, czy kiedykolwiek będzie, a jego niedoszli ojcowie obrzucają się zarzutami.

Ponad cztery lata trwa dyskusja o budowie nowego mostu przez San. Miałby on połączyć Stalową Wolę z prawobrzeżnymi Chłopską Wolą i Jastkowicami. Byłoby to otwarcie drogi do poszerzenia granic miasta, z czym od kilku lat wychodzi prezydent Andrzej Szlęzak. Jego adwokatem ws. nowego mostu w Zarządzie Województwa był Zygmunt Cholewiński. – Zbrakło nam niecałego roku, a most byłby pewny – mówi dziś były wicemarszałek. Sugeruje, że „mostowe” pieniądze z nowej puli unijnej zostaną ulokowane gdzie indziej. Chociażby pod Mielcem, skąd pochodzi marszałek Władysław Ortyl.

Nowa przeprawa w planach była częścią drogi wojewódzkiej ze Stalowej Woli, przez Kraśnik i dalej do Lublina. Została już zrobiona koncepcja mostu, a nawet wyznaczony wstępny czas jego budowy na 2016 r. Inwestycja miałaby kosztować ok. 150 mln zł.

Odpowiedź przysługująca, jak chłopu ziemia
Most przez San jednak gdzieś zaginął w ostatnich planach inwestycyjnych województwa. Cholewiński mówi wprost, że został z nich wykreślony. – Nie będę już kandydował do Sejmiku i chciałbym usłyszeć od obecnego Zarządu Województwa, czy most w Stalowej Woli będzie w ogóle budowany – pytał na ostatniej sesji samorządu wojewódzkiego radny Cholewiński. Zaapelował przy tym do przyszłych radnych, by „sprawy mostu nie odpuszczali”. Rozwikłania mostowej przyszłości chciało też kilku innych radnych. Marszałek Ortyl odpowiedział tylko, że każda wojewódzka inwestycja musi być ponownie oceniona, a Cholewiński prędzej czy później dostanie odpowiedź na swoją interpelację, gdyż takowa mu się należy „jak chłopu ziemia”.

Po chłopsku, czyli wprost w oczy, pytanie o most zostało zadane pos. Markowi Kuchcińskiemu, który do Stalowej Woli przyjechał na konwencję wyborczą PiS. Wicemarszałek Sejmu jest pewien, że Marszałek Województwa Podkarpackiego nie zablokował złośliwie budowy mostu, a radny Cholewiński „powiela plotki na użytek kampanii wyborczej”. Taką prowadzi prezydent Andrzej Szlęzak, ale o moście nie chce już rozmawiać z obecnym Zarządem Województwa. Czeka na przyszły. Za to o innym planowanym moście, z marszałkiem Ortylem rozmawiali radni powiatu mieleckiego. Ma to być most przez Wisłokę, podobno bardziej potrzebny od tego przez San.

jam

Leave a Reply

Your email address will not be published.