
JAWORNIK POLSKI. Była nauczycielka z Zespołu Szkół w Jaworniku Polskim opowiada o swoim dramatycznym rozstaniu ze szkołą.
Marzenna Gudyka, była już pedagog nauczania początkowego w Zespole Szkół w Jaworniku Polskim uważa, że niesłusznie zwolniono ją z pracy, zaś okoliczności towarzyszące rozstaniu się ze szkołą były, według nauczycielki, karygodne. Twierdzi, że dyrektor szkoły użyła wobec niej siły. Romana Dubas, dyrektor ZS w Jaworniku Polskim zaprzecza, jakoby doszło do szarpaniny z nauczycielką.
Jawornik Polski to niewielka gmina w powiecie przeworskim. Marzenna Gudyka (51 l.), pracowała w Zespole Szkół im. Jana Pawła II. Ubiegły rok szkolny był dla niej ostatnim, obecnie jest bezrobotna, gdyż, jak twierdzi, została niesłusznie zwolniona oraz pobita przez dyrektorkę szkoły.
– Pracowałam w tej szkole bardzo długo. Nie mogę sobie nic zarzucić, w trakcie roku szkolnego byłam oceniana przez ówczesną dyrektorkę Romanę Dubas, opina po tej kontroli była pozytywna. Niestety, pani dyrektor długo już nosiła się z zamiarem zwolnienia mnie. W czerwcu 2013 roku dostałam wypowiedzenie, mój ojciec tak się tym przejmował, że przez to zmarł, sprawę oddałam do sądu. Prawnik polecił mi, abym udała się do szkoły i wybrała dokumenty – mówi zmartwiona kobieta. – 12 lipca 2013 roku poszłam do szkoły, w której pracowałam. Poprosiłam o dokumenty, dyrektorka wydała mi je, ale w opinii z lekcji kontrolnej, którą zresztą podpisywałam, innym długopisem dopisane było kilka zdań negatywnych o mojej pracy. Zdenerwowałam się i pytałam, dlaczego takie coś zostało dopisane bez mojej wiedzy. Romana Dubas zdenerwowała się jeszcze bardziej i przez biurko starała mi się wyrwać dokumenty. Trzymałam je mocno i nie pozwoliłam na to. Wówczas kobieta wstała i zaczęła mnie szarpać za ramiona. Przestraszyłam się, chciałam uciec, ale drzwi były zamknięte. W momencie, gdy próbowałam je otworzyć, dyrektorka wyszarpała z moich rąk kartki i bardzo mocno ścisnęła moje ręce szarpiąc mnie przy tym za ramiona. Byłam w szoku, nie wiedziałam, co się dzieje – żali się M. Gudyka
Sekretarka i nauczycielki wiedziały o wszystkim
– Wyszłam z gabinetu dyrektorki cała roztrzęsiona i poszarpana, sekretarka, która ma pokój zaraz obok dyrektorki musiała słyszeć, co się dzieje, ale zapytała mnie tylko, czy coś się stało i nie ciągnęła tematu. Byłam przestraszona, poszłam powiedzieć o tym jednej koleżance ze szkoły, nie umiała mi pomóc. Gdy poszłam do kolejnej, poradziła mi, abym udała się na pogotowie zrobić obdukcję. Tak też zrobiłam. Tam również skierowano mnie do lekarza sądowego, który miał wydąć opinię pomocą przy ewentualnym dalszym roszczeniu -mówi załamana kobieta.
W obdukcji lekarskiej czytamy, że Marzenna Gudyka zgłosiła lekarzowi, iż „dyrektor szkoły, w której pracowała, znęcała się nad kobietą psychicznie oraz pod byle pretekstem zarzucała brak kompetencji, ponadto iż 12 lipca na terenie ZS w Jaworniku Polskim doszło do incydentu z dyrektorką Romaną Dubas (…)na prośbę nauczycielki o wydanie protokołu z przeprowadzonej lekcji obserwacyjnej, R. Dubas rzuciła się na kobietę, szarpiąc za ramiona i uderzając po ramionach(…) Po tym zdarzeniu Marzenna Gudyka udała się (16 lipca – przyp. autora) do Izby Przyjęć i Pomocy Doraźnej Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Rzeszowie. Poszkodowana podała tam, iż była szarpana przez Romanę Dubas”. Lekarz orzecznik we wnioskach stwierdził. – Obrażenia mogły powstać w dniu 12 lipca 2013 roku wskutek użycia siły fizycznej, szarpania, i uderzania, w okolicznościach, jakie podaje pokrzywdzona Marzenna Gudyka. Obrażenie te wyczerpują znamiona przestępstwa z art. 157. §2 kk.

Dyrektorka szkoły: – Nic takiego nie miało miejsca!
Romana Dubas, dyrektorka szkoły, spotyka się z nami w asyście zastępcy. Obie kobiety zgodnie potwierdzają, że pierwszy raz słyszą o takowej sytuacji. – Żadnego pobicia nie było. Marzenna Gudyka została zwolniona dlatego, że zmniejszała się liczba oddziałów. O tym, kto zostanie zwolniony, zadecydowały głownie związki zawodowe poprzez wskazanie osób chronionych, nie ja. Pani Gudyka oczernia mnie, mogła się gdzieś przewrócić i teraz zrzuca winę na mnie. Nie wiem dlaczego – mówi dyrektorka szkoły. Dyrektorka zaprzeczyła, by kiedykolwiek wystawiała jakąś opinię nauczycielce, gdyż, jak twierdzi, ona nie zwracała się do niej z taką prośbą, a notatki z lekcji kontrolnych są wyłącznie jej prywatnymi zapiskami nigdzie nie udostępnianymi.
Pytamy więc dyrektor Dubas, czy rozstała się w pozytywnych relacjach z nauczycielką, a ta odpowiedziała, że rozstała się jak z każdym innym nauczycielem. Nauczycielka wygrała sprawę w sądzie przeciwko szkole, pytamy więc, czy to nie jest dowód, iż Marzenna Gudyka ma rację. Dyrektorka odpowiedziała stanowczo, że nie. Ponownie zapytana o pobicie dyrektorka stwierdziła, że przy rozliczaniu z dokumentów zawsze w gabinecie była jej zastępca, więc nic takiego nie miało miejsca. Czy sekretarka siedząca obok może to potwierdzić, w odpowiedzi słyszymy zaprzeczenie. Na koniec dyrektorka poddaje w wątpliwość, że 12 lipca 2013 roku była w ogóle w szkole. Z list obecności wynika, że owego dnia dyrektor Dubas pracowała.
Wiktoria Krakowska



127 Responses to "Zwolniona nauczycielka pobita przez dyrektorkę szkoły?"