
MIELEC. Inwestycja, która ma wspierać biznes i porządkować tereny przy strefie, może przepaść. Bo jest zbyt mało… innowacyjna?
Jeszcze niedawno wydawało się, że przesądzona jest budowa w rejonie ul. Wojska Polskiego na terenie Specjalnej Strefy Ekonomicznej inkubatora przedsiębiorczości, w którym działać miałyby przede wszystkim początkujące lokalne firmy. Dziś okazuje się, że realizacja tej inwestycji nie jest jednak wcale taka pewna. – Jest szereg uwag do naszego projektu – przyznaje prezydent Janusz Chodorowski (70 l.).
Inkubator (budynek plus układ parkingów i dróg) miałby kosztować ok. 17 mln zł, z czego aż 90 procent to dotacja unijna w ramach Programu Rozwoju Polski Wschodniej.
Obiekt miałby służyć przede wszystkim rozpoczynającym działalność drobnym przedsiębiorcom. Korzystałyby z niego też firmy kooperujące z dużymi przedsiębiorstwami strefy ekonomicznej. Budynek składałby się z 15 segmentów i do każdego z nich byłoby oddzielne wejście z zewnątrz. – Chodzi o to, żeby nie było tam zbyt dużej administracji – zaznacza prezydent Janusz Chodorowski (70 l.). – Chcemy, aby każdy ze startujących tam przedsiębiorców mógł się sam w miarę obsługiwać. To ma być taki preinkubator – precyzuje.
Prezydent dopowiada, że inwestycja nie tylko wspierałaby biznes, ale również porządkowałoby tereny przy strefie. Problem w tym, że z tych pięknych planów mogą wyjść nici.
– Jest szereg uwag do naszego wniosku – zdradza Chodorowski. – Dzisiaj nadrzędnym hasłem przy projektach unijnych są innowacje. Te innowacje każdy sobie różnie wyobraża. Stąd musieliśmy się naprawdę sporo „nagimnastykować”. Obecnie trwa ocena merytoryczna naszego projektu. Liczymy, że mimo wszystko uda nam się go zrealizować.
Paweł Galek


