
ORLEN LIGA. Beniaminek z Rzeszowa znów postraszył faworyta. Do domu wrócił jednak z pustymi rękoma.
Siatkarki Developresu SkyRes nie przegrywają jak Pałac czy KSZO, do 15. Za brak doświadczenia płacą jednak frycowe. Tak było we Wrocławiu, podczas starcia z wicemistrzyniami Polski.
Rzeszowianki były bliskie zdobycia punktu w meczu z Chemikiem Police. Wywalczyły go tydzień później, choć z Budowlanymi Łódź mogły nawet wygrać. W pierwszym spotkaniu na wyjeździe z Impelem omal nie doprowadziły do tie-breaka. Wiadomo jednak, że prawie robi różnicę, więc ostatecznie do niespodzianki nie doszło.
„Jadzia” dała sygnał
Do drugiej przerwy technicznej II seta, nic nie zapowiadało trzęsienia ziemi. Developres tradycyjnie źle rozpoczął spotkanie i gdyby nie udana seria zagrywek Pauli Szeremety, pierwsza partia trwałaby góra 20 minut. W kolejnej Impel prowadził już 16-9, ale wtedy kibicom w hali Orbita przedstawiła się Magda Jagodzińska. Od meczu z Budowlanymi wiemy, że była siatkarka Wisły Kraków potrafi serwować. Wtedy miała sześć asów, we Wrocławiu – trzy.
Do Jagodzińskiej dołączyły pozostałe dziewczyny, przewaga Impela topniała w oczach, a najlepszym podsumowaniem koszmaru były nieudane ataki Joanny Kaczor. Gwiazda miejscowej drużyny uzbierała w całym meczu ledwie 4 punkty, grając w ofensywie na 20-procentowej skuteczności.
Za dużo błędów
Podrażnione wrocławianki w III secie nie popełniły aż tylu błędów. Do zwycięstwa poprowadziła je pozyskana z rosyjskiego Tiumenia Chorwatka Mira Topić. Jednak wielkie emocje miały dopiero nadejść. W partii numer 4 początkowo pierwsze skrzypce grała Szeremeta. To dzięki niej rzeszowianki prowadziły na pierwszej przerwie technicznej 8-4. Impel odrobił straty z nawiązką, lecz zespół Marcina Wojtowicza nie odpuszczał. Świetną zmianę dała Paulina Głaz. Po jej asie drużyna z Podkarpacia odskoczyła na 19-17, to my mieliśmy również piłkę setową, lecz nie wykorzystaliśmy szansy. Młoda Agnieszka Kąkolewska i Topić nie pomyliły się i kandydat do medalu wyszarpał 3 punkty.
– Braki w technice nadrabiamy walką i ambicją. Niestety, brakuje nam chłodnej głowy w końcówkach – przyznał trener Developresu SkyRes. – Graliśmy falami, popełnialiśmy za dużo niewymuszonych błędów (30 przy 22 Impela – przyp. red.). Wygrany set cieszy, choć żałuję, że nie udało się wykorzystać szansy w czwartej partii. Tie-break był tak blisko.
Trener wicemistrzyń Tore Aleksandersen nie ukrywał rozczarowania postawą swoich zawodniczek. – Najbardziej martwi mnie, że w meczach z Pałacem i Developresem graliśmy bardzo nerwowo, zamiast cieszyć się każdą akcją. A przecież byliśmy zdecydowanymi faworytami. Tak doświadczony zespół nie może trwonić 6-7 punktów przewagi. Cieszę się tylko z kompletu punktów – kręcił głową niezadowolony Norweg.
IMPEL Wrocław 3
DEVELOPRES Rzeszów 1
(25:19, 22:25, 25:19, 26:24)
IMPEL: Hanke 4, Mroczkowska 13, Ptak 11, Kąkolewska 12, Topić 18, Kaczor 4, Sawicka (libero) oraz Grejman 2, Cutura 5, Kauffeldt.
DEVELOPRES: K. Filipowicz 2, Olszówka 10, Nowakowska 8, Hawryła 13, Szeremeta 10, Mucha 8, Borek (libero) oraz Śliwińska 4, Budzoń 3, Głaz 1, Jagodzińska 6.
Sędziowali: Szymon Pindral (Kielce) i Jacek Litwin (Kraków). Widzów: 700. MVP meczu: Monika Ptak (Impel).
Tomasz Szeliga


