Lekarze rodzinni mogą nie podpisać kontraktów

- Wprowadzenie tak dużych zmian powinno być poprzedzone, po pierwsze, konsultacjami z lekarzami rodzinnymi, po drugie, pilotażem - mówi Mariusz Małecki. - Wobec braku i jednego, i drugiego rekomendujemy kolegom niepodpisywanie umów. Fot. Wit Hadło
– Wprowadzenie tak dużych zmian powinno być poprzedzone, po pierwsze, konsultacjami z lekarzami rodzinnymi, po drugie, pilotażem – mówi Mariusz Małecki. – Wobec braku i jednego, i drugiego rekomendujemy kolegom niepodpisywanie umów. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. Kolegium lekarzy i Porozumienie Podkarpackie rekomendują niepodpisywanie umów na przyszły rok.

Czy w styczniu 2015 roku pacjenci zastaną zamknięte gabinety podstawowej opieki medycznej? Czy szpitalne oddziały ratunkowe staną się niewydolne, a chorzy po poradę czy ratunek będą czekać w wielogodzinnych kolejkach? Ta czarna perspektywa jest realna, jeżeli większość lekarzy mających pod swoją opieką ponad 2 miliony mieszkańców regionu, wejdzie w nowy rok bez kontraktów na bezpłatne leczenie.

– Ministerstwo Zdrowia chce wprowadzić od nowego roku pakiet onkologiczny, obciążając nas większym panelem badań i pracy, także biurokratycznej. Niestety, w zamian za tym nie idą konkretne rozporządzenia, nie ma też mowy o zwiększeniu środków na POZ, stawka kapitacyjna nie zmieniła się od 2008 roku i wynosi 96 zł rocznie na jednego pacjenta. Do końca roku, czyli do podpisania nowych umów, pozostało niewiele ponad dwa miesiące, a my wiemy tyle, „ile wieść gminna niesie”. Dlatego rekomendujemy lekarzom niepodpisywanie umów w ciemno – mówi Marek Krupowczyk, prezes podkarpackiego oddziału Kolegium Lekarzy Polskich.

Podobne rekomendacje wydało Porozumienie Podkarpackie zrzeszające połowę lekarzy rodzinnych na Podkarpaciu. – Wrzucanie drogich badań do tak niskiej stawki kapitacyjnej to nieporozumienie – mówi Mariusz Małecki, szef PP. – Cała ustawa jest niedopracowana, niepoprzedzona pilotażem, który dałby realny obraz tego, co nas czeka. Poza tym przy tak niskich nakładach szybsza ścieżka dla pacjentów onkologicznych sprawi, że zabraknie przepustowości na innych piętrach systemu, czyli pacjenci nieonkologiczni utkną w jeszcze większych kolejkach niż dzisiaj.

Resort po cichu szykuje rewolucję w pracy lekarzy rodzinnych
Ministerstwo Zdrowia planuje podwyższenie stawki kapitacyjnej, ale w zamian chce im zabrać dodatkowe wynagrodzenie za leczenie chorych na serce, cukrzycę i choroby dróg oddechowych. Według lekarzy, prywatne praktyki stracą w ten sposób od 2 do 20 tys. zł dochodów rocznie. Tymczasem Ministerstwo Zdrowia zaoszczędzi ok. 800 mln zł, w ten sposób znajdzie pieniądze na sfinansowanie pakietu onkologicznego, na który w budżecie nie znajdą się nowe środki i resort zdrowia, skądś musi je „przesunąć”.

Zmiana stawek za leczenie
Ministerstwo nie chce powiedzieć nic bliższego, tłumacząc, że o szczegółach najpierw będzie rozmawiać z lekarzami. Wiadomo jednak, że planuje zlikwidować część tzw. korektorów, czyli wskaźników, które zwiększają stawkę kapitacyjną w przypadku pacjentów z niektórymi chorobami. Obecnie podstawowa stawka kapitacyjna – czyli kwota, jaką lekarze podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) otrzymują za jednego pacjenta pozostającego pod ich opieką (który jest do nich zapisany) – wynosi 96 zł. Wzrasta ona dwukrotnie w przypadku dzieci do 6 lat i osób powyżej 65 lat, w przypadku dzieci w wieku 7-19 lat podstawową stawkę mnoży się przez 1,2. Stawka wzrasta trzykrotnie w przypadku pacjentów z chorobami układu krążenia lub cukrzycą, powiększa się również o 0,1 (tj. 9,6 zł) w przypadku pacjentów z ostrymi chorobami układu oddechowego.

Te dwa ostatnie korektory mają – według planów resortu – zniknąć, pozostać mają tylko korektory wiekowe. Zmiana dotyczyć ma także sprawozdawania dotyczącego badań diagnostycznych – zamiast cyklu półrocznego wprowadzony będzie cykl kwartalny.

Anna Moraniec

2 Responses to "Lekarze rodzinni mogą nie podpisać kontraktów"

Leave a Reply

Your email address will not be published.