
MIELEC. Od realizacji sztandarowej inwestycji miasta, jaką była przebudowa płyty mieleckiego Rynku, minęły już blisko trzy lata, o czym świadczą m.in. elementy tzw. małej architektury.
– Byłem tam wczoraj i stwierdziłem – o zgrozo! – że wszystkie elementy drewniane, a jest ich tam dość dużo, wymagają malowania – alarmuje radny Wojciech Broda (59 l.). – Powinniśmy nie tylko inwestować w coś nowego, ale również dbać o to, co już mamy – dodaje.
– Uwaga co do malowania drewnianych elementów na Rynku jest bezdyskusyjna – komentuje wiceprezydent Mieczysław Wdowiarz (60 l.). – Środki na ten cel powinny się znaleźć w przyszłorocznym budżecie miasta. Takie prace może są mało efektowne, bo cóż to jest wymalować ławkę, wymienić kosz, poprawić siedziska w parku czy stoiska dla rowerów? Ale to jest konieczne, bo niekontrolowana degradacja małej architektury może doprowadzić do tego, że trzeba będzie ją wymienić, a to są już niemałe koszty – zauważa.
pg



One Response to "Nowy mielecki Rynek już nie taki wcale nowy"