Pomóżmy Beacie po operacji guza mózgu!

Pan Wiesław Jajko (45 l.) musiał zrezygnować z pracy, aby móc opiekować się swoją żoną Beatą (41 l.) po operacji guza mózgu, która aktualnie przebywa w krośnieńskim hospicjum. Fot. Wioletta Zuzak
Pan Wiesław Jajko (45 l.) musiał zrezygnować z pracy, aby móc opiekować się swoją żoną Beatą (41 l.) po operacji guza mózgu, która aktualnie przebywa w krośnieńskim hospicjum. Fot. Wioletta Zuzak

KROSNO. Matka czworga dzieci potrzebuje pieniędzy na pokrycie kosztów rehabilitacji.

Pani Beata Jajko (41 l.) z Malinówki (powiat brzozowski) przeszła ciężką operację usunięcia guza mózgu, w wyniku której potrzebuje kosztownej i intensywnej rehabilitacji. Podopieczna Fundacja Otwartych Serc im. Bogusławy Nykiel-Ostrowskiej w Krośnie liczy na pomoc ludzi dobrej woli, w tym Czytelników Super Nowości.

Trzy lata temu pani Beata dowiedziała się, że ma raka mózgu (glejaka). Przyznaje, że poważna choroba spadła na nią jak przysłowiowy grom z jasnego nieba. – Pewnego marcowego dnia 2011 roku po pracy wróciłam do domu, położyłam się do łóżka i zasnęłam. Nad ranem obudziłam się z potwornym bólem głowy. Zażyłam więc tabletkę przeciwbólową, a ból nie mijał. Zaczęłam wymiotować. Wtedy już wiedziałam, że dzieje się ze mną coś złego – opowiada 41-latka.

Miała guza mózgu wielkości dużej pomarańczy
Kobieta trafiła najpierw na pogotowie, a następnie do szpitala w Brzozowie na oddział neurologii. Lekarze zlecili szczegółowe badania. – Tomografia komputerowa wykazała, że mam guza mózgu (glejaka) wielkości dużej pomarańczy. Byłam w szoku; w jednej chwili cały świat mi się zawalił – relacjonuje pani Beata. Była dwukrotnie operowana w rzeszowskim szpitalu numer 2. Ma za sobą radioterapię i chemioterapię. Po operacjach pojawiła się padaczka i lewostronny całkowity paraliż.

To cud, że żyje
– Beatka jest przykuta do łóżka. Wymaga stałej opieki drugiej osoby – wyznaje pan Wiesław (45 l.), mąż Beaty Jajko. I dodaje, że to cud, że jego żona żyje. – Lekarze twierdzili, że jej stan jest beznadziejny i raczej umrze – mówi 45-latek. – Myślę, że małżonka przeżyła dzięki modlitwie do Świętego Ojca Pio i relikwiom Jana Pawła II – wyznaje.

Pan Wiesław zrezygnował z pracy i do dziś opiekuje się żoną. Państwo Jajkowie mieszkają razem z czworgiem dzieci: trzema synami w wieku 20 l., 18 l. i 17 l. oraz 22-letnią córką. – Jest nam ciężko, ale jakoś wiążemy koniec z końcem – wzdycha mężczyzna. – Na same pampersy dla Beatki wydajemy miesięcznie ok. 250 zł – mówi.

Potrzebuje systematycznej rehabilitacji
Pani Beata wierzy, że będzie samodzielnie chodzić. – Potrzebuje intensywnej i kosztownej rehabilitacji, by wrócić do sprawności. Niestety, nie mamy pieniędzy na dodatkową prywatną rehabilitację – mówi ze smutkiem pan Wiesław Jajko.

Ci, którzy chcą pomóc pani Beacie, mogą wpłacać pieniądze na konto Fundacji Otwartych Serc im. Bogusławy Nykiel-Ostrowskiej w Krośnie, w Banku Śląskim O/Krosno nr 58 1050 1458 1000 0022 8442 0169 z dopiskiem „dla Beaty Jajko”.

Wioletta Zuzak

2 Responses to "Pomóżmy Beacie po operacji guza mózgu!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.