Kulisy ataku niedźwiedzia na GOPR-owców

W ubiegły czwartek odwołano poszukiwania niedźwiedzia. Okazało się, że to nie on  zabił człowieka, a ratowników nie chciał zabić, tylko przepłoszyć ze swojego terenu. Fot. Wit Hadło
W ubiegły czwartek odwołano poszukiwania niedźwiedzia. Okazało się, że to nie on zabił człowieka, a ratowników nie chciał zabić, tylko przepłoszyć ze swojego terenu. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. Niedźwiedź chciał zademonstrować siłę i przepłoszyć ratowników ze swojego terenu.

Od środy wiadomo, że za śmiercią 61-latka znalezionego w lesie niedaleko Olszanicy nie stoi niedźwiedź. Dlaczego niedźwiedź zaatakował ratowników. Kiedy się zranił? Zdaniem eksperta zajmującego się badaniem bieszczadzkich niedźwiedzi, dr Wojciecha Śmietany, niedźwiedź zranił się dopiero podczas gryzienia pojazdu, a jego zachowanie było reakcją na „atak quada”, bo zapewne tak to wyglądało ze strony niedźwiedzia – informuje organizacja ekologiczna WWF Polska.

Dr Śmietana, ekspert zajmujący się badaniem bieszczadzkich niedźwiedzi, twierdzi, że prawdopodobnie nie doszło nawet do znikomego naruszenia ciała 61-latka przez niedźwiedzia, a wstępne wyniki sekcji zwłok potwierdzają zdanie eksperta. Naukowiec sprawdził też krwawe ślady na quadzie. Wiele wskazuje, że ślady są mieszanką krwi i śliny. To z kolei świadczy, że niedźwiedź ranił się podczas gryzienia pojazdu. Rana była w jamie ustnej, być może zranił język. Dlatego niedźwiedź, gdy już opuszczał teren całego zdarzenia nie zostawiał krwawego śladu. Krew połykał, a psy nie mogły podjąć tropu.

Niedźwiedź nie atakował bez powodu
Naukowiec podkreśla, że pojazd GOPR-owców został zaatakowany przez niedźwiedzia dopiero wówczas, kiedy ci wrócili go zabrać. – Była to z jego strony demonstracja siły, co wskazuje, że jest to raczej despotyczny osobnik. Poza tym niedźwiedź był silnie pobudzony wcześniejszym „atakiem quada”, hałasem robionym przez zbliżających się ludzi i zapachami ciała martwego człowieka – mówi dr Śmietana. – Rozstaw kłów oraz wielkość tropu wskazują, że był to dorosły samiec. Pomimo swojego dominującego charakteru nie zaatakował jednak ludzi, ale chciał tylko, żeby opuścili teren, na którym znajdował się intrygujący go obiekt, czyli martwe, rozkładające się już ciało, którego jednak jeszcze nie śmiał naruszyć – dodaje.

ga

One Response to "Kulisy ataku niedźwiedzia na GOPR-owców"

Leave a Reply

Your email address will not be published.