Od tygodnia wszystkie media apelują do „ludzi dobrej woli” o wpłacanie pieniędzy na zakup nowego płucoserca dla Kliniki Kardiochirurgii Instytutu Centrum Zdrowa Matki Polki w Łodzi (jednego z najbardziej znanych ośrodków specjalizującego się w skomplikowanych operacjach serca u noworodków i niemowląt), bo jedno z dwu urządzeń zepsuło się i z tego powodu odwołano wszystkie operacje na otwartym sercu. Operowanie bez sprawnego płucoserca jest wykluczone.
Każdego więc dnia jakiś mały pacjent z chorym serduszkiem traci swoją szansę na operację, czyli życie. Dlatego jak najszybciej należy zakupić nowy sprzęt. Pompa do krążenia pozaustrojowego kosztuje ponad 600 tysięcy zł. NFZ nie może pomóc, ponieważ finansuje leczenie, a nie zakup sprzętu do szpitali. To lecznica jest zobowiązana do zapewnienia warunków realizacji kontraktu z NFZ. Dyrekcja ICZMP nie ma pieniędzy; zwróciła się więc o pomoc do Ministerstwa Finansów, szuka funduszy unijnych, ale musi czekać… Urzędnikom się nie spieszy, wiadomo procedury… Ile? Może nawet pół roku. W tym czasie ponad 200 dzieci z ciężkimi wadami serca nie będzie miało szans na operację, która ratuje ich życie! Setki rodziców drżą o życie swoich maleństw i proszą „pomóżcie nam kupić nowe urządzenie”!! „Sprawcie, żeby dzieci z wadami serca mogły być leczone w Polsce, blisko domu, żebyśmy nie musieli decydować się na prywatne, a przez to bardzo kosztowne operacje za granicą”. „Życie mojego dziecka jest zagrożone, samo myślenie o tym bardzo boli. Dajcie nam nadzieję na przyszłość. Pomóżcie w zakupie tej ważnej aparatury” – prosi mama Dawidka. – „Każdy, kto w potwornym strachu oczekiwał profesora pod blokiem wie, że trzeba zrobić wszystko, żeby dzieci były bezpiecznie, podczas gdy sprawne ręce wybitnych kardiochirurgów będą dokonywały cudów, którego dowodem jest nasz synek”! – dodaje mama Alanka.
A ja pytam: gdzie jest nasz rząd, jego rezerwa budżetowa, którą pod koniec roku przeznacza na „ważne, strategiczne działania”, gdzie wszystkie agencje, spółki Skarbu Państwa, których urzędnicy rocznie zarabiają więcej niż kosztuje ten aparat? Dlaczego to rodzice i „ludzie dobrej woli” mają kupić coś, co bez większego trudu można by zakupić ze środków leżących odłogiem (pochodzących przecież z naszych podatków) i służącym jedynie pasibrzuchom? Czy wkrótce, każdy zepsuty sprzęt (każdy kiedyś się zepsuje) będziemy kupować w odpowiedzi na apel dyrekcji szpitala czy samych chorych? Czy nie wystarczy, że nie ma dnia, by w mediach nie było apelu o pomoc i sfinansowanie drogiej kuracji czy rehabilitacji jakiegoś chorego? Czy ktoś w Polsce panuje nad tym, co tu się dzieje?
Redaktor Anna Moraniec



One Response to "Państwo biurokratów bez serca"