RESOVIA – CHEŁMIANKA. „Pasiaki” są jedynym zespołem, który nie przegrał na własnym boisku.
Rzeszowianie kosztem Chełmianki awansowali w tabeli na 4. miejsce . Goście słynęli z solidnej gry w defensywie, ale w niedzielę popełniali dziecinne błędy. Resoviacy mieli po meczu ogromne pretensje do sędziego.
Ze statystyk wynikało, że „pasiaki” powinny się obawiać zwłaszcza Damiana Rusieckiego – tylko on strzelał gole dla Chełmianki w ostatnich czterech spotkaniach. Przed przerwą wychowanek Avii niczego nie pokazał, ale na początku II połowy wykorzystał karnego podyktowanego za przypadkowe dotknięcie piłki ręką przez Bartłomieja Makowskiego. – Arbiter powiedział, że choć trzymałem rękę przy ciele, to mogłem z nią uciec. Nie bardzo wiem, jak miałbym to zrobić – dziwił się obrońca gospodarzy.
Szczęście przy „Mace”
Kontaktowy gol sprawił, że goście uwierzyli w odwrócenie złej karty i na boisku zrobiło się ciekawiej. Przed przerwą zespół Artura Bożyka (już 2,5 roku w Chełmie) od czasu do czasu angażował Marcina Pietrykę, ale to resoviacy byli skuteczniejsi. W 24. minucie wykorzystali koszmarną pomyłkę obrońców. Piłka spadła pod nogi stojące go na 12 metrze Szymona Kalińca, a ten uderzył tak, że bramkarz ani nie zipnął. Pod koniec tej części „pasiaki” podwyższyły po dośrodkowaniu z rogu najlepszego na murawie Kacpra Ropa i „główce” Makowskiego. Piłka odbiła się od wewnętrznej strony słupka, a następnie wróciła do stopera Resovii.
– Wreszcie szczęście się do mnie uśmiechnęło. Półtora roku czekałem w lidze na gola – cieszył się „Maka”. On i jego koledzy mieli w I połowie mnóstwo kłopotów z powstrzymaniem „kieszonkowych” skrzydłowych Chełmianki Łukasza Młynarskiego i Rafała Kycki.
Huzarski: karny był, ale dla nas
Na 100-procentową okazję w II połowie kibice Resovii musieli czekać do 80 minuty. Karol Skuba huknął jednak na wysokość piątego piętra. To, co zrobił jednak chwilę później Radosław Adamski, wołało o pomstę. Pomocnik „pasiaków” z 2 metrów trafił w bramkarza, los pozwolił mu na rehabilitację, ale z poprawką też nie poszło najlepiej. Trener Huzarski widział to wszystko dokładnie, z wysokości trybun, dokąd został odesłany przez sędziego.
– Powiedziałem mu, że popełnia błędy i nie umie sędziować – odpowiadał, pytany za co został ukarany. – Jestem zdumiony, iż arbitrzy nie potrafią przyznać się do błędów. Za nic w świecie nie było karnego dla Chełmianki. Był, ale dla nas, po faulu na Sękowskim – argumentował „Huzar”.
Meczu nie dokończyło dwóch pomocników gospodarzy. – Dawid Bieniasz z mocno stłuczonym biodrem trafił na pogotowie, Konrad Domoń w ferworze walki został kopnięty w twarz i praktycznie nie widzi na oko – informował szkoleniowiec Resovii.
RESOVIA 2
CHEŁMIANKA 1
(2-0)
1-0 Kaliniec (24.)
2-0 Makowski (42.)
2-1 Rusiecki (51. – karny)
RESOVIA: Pietryka – Wilk, Sękowski, Makowski, Szkolnik – Adamski, Domoń (65. Tabaka), Kaliniec, Rop (77. Krawczyk), Bieniasz (23. Skuba) – Dziedzic (61. Ząbkiewicz).
CHEŁMIANKA: Kijańczuk – Fornal, Jankowski, Borys, Fiedeń – Kycko, Tarkowski, Walaszek, Kobiałka, Młynarski – Rusiecki.
Sędziował: Piotr Kasperski (Lublin). Żółte kartki: Adamski – Kobiałka, Tarkowski. Widzów: 350.
Tomasz Szeliga
[print_gllr id=131786]



One Response to "Są 3 punkty, są ofiary"