Polska słabsza w Unii Europejskiej

Mimo wyboru Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej, siła Polski w Unii jest słabsza. To konsekwencja zmiany systemu podejmowania decyzji w Radzie Unii Europejskiej. Fot. Arkadiusz Rogowski
Mimo wyboru Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej, siła Polski w Unii jest słabsza. To konsekwencja zmiany systemu podejmowania decyzji w Radzie Unii Europejskiej. Fot. Arkadiusz Rogowski

BRUKSELA. Rada będzie podejmować decyzje systemem podwójnej większości.

Od 1 listopada br. w Radzie – najważniejszej instytucji prawodawczej Unii Europejskiej – obowiązuje nowy system podejmowania decyzji, tzw. system podwójnej większości. Dla Polski i innych państw Europy Środkowo-Wschodniej oznacza on znaczne osłabienie pozycji w procesie stanowienie unijnego prawa. 

Dotychczas obowiązywał tzw. system nicejski, w którym największe kraje UE: Francja, Niemcy, Włochy i Wielka Brytania miały po 29 głosów, Polska i Hiszpania po 27, pozostałe kraje proporcjonalnie mniej (najmniej Malta – 3 głosy). Do przegłosowania decyzji potrzebnych było 260 z 352 głosów. System ten zapewniał Polsce bardzo mocną pozycję, a wraz z innymi krajami, które weszły razem z nami do Unii w 2004 roku, mogliśmy blokować niekorzystne dla nas przepisy. Jego znaczenie dobrze oddaje słynne hasło Jana Marii Rokity „Nicea albo śmierć”.

Nowy system podwójnej większości został ustalony w trakcie prac nad Traktatem Lizbońskim. Zakłada on, że każde państwo członkowskie ma 1 głos, ale równie ważna jest też liczba ludności. Do podjęcia decyzji potrzebnych będzie bowiem 55 proc. państw reprezentujących co najmniej 65 procent ludności Unii.

Najbardziej traci Polska
Na nowym systemie najbardziej zyskują 81-milionowe Niemcy (mają 16 proc. ludności Unii), a najbardziej traci 38-milionowa Polska (7 proc.). Oznacza to, że dużo trudniej będzie nam blokować niechciane decyzje. Do marca 2017 roku każdy kraj będzie mógł zażądać głosowania w starym systemie nicejskim, ale będą to wyjątkowe sytuacje.

To właśnie podczas negocjacji nad systemem podwójnej większości prezydent Lech Kaczyński odwołał się do polskich strat z okresu II wojny światowej. – Domagamy się tylko tego, by nam oddano to, co nam zabrano. Gdyby Polska nie przeżyła lat 1939-1945, byłaby dzisiaj, jeśli odwołać się do kryterium demograficznego, państwem 66-milionowym – mówił w 2007 roku.

Systemu podwójnej większości nie udało się wtedy zablokować, ale Polska wywalczyła tzw. hamulec bezpieczeństwa, zwany mechanizmem z Joaniny. Umożliwia on krajom odwlekanie decyzji przez „rozsądny czas”,  nawet jeśli nie mają one wystarczającej mniejszości blokującej, przy czym traktaty nie precyzują, co to znaczy „rozsądny czas”.

Joanina nie jest jednak sposobem na  wyrównanie dysproporcji w nowym systemie podwójnej większości, a ten zdecydowanie faworyzuje cztery najludniejsze kraje: Wielką Brytanię, Włochy, Francję i zwłaszcza Niemcy.

Arkadiusz Rogowski

Leave a Reply

Your email address will not be published.