Polański nie zasługuje na szacunek

Grzegorz AntonKilka dni temu rozpętała się kolejna burza o Romana Polańskiego. Otóż ten słynny i szanowany na całym świecie reżyser przyjechał do Polski na otwarcie Muzeum Historii Żydów Polskich. I tu zaczynają się schody.

Na oficjalnej stronie Interpolu widnieje zdjęcie uśmiechniętego reżysera, można wyczytać, ile ma lat, ile wzrostu, a nawet jego wagę – choć ta ostatnia informacja podana z dokładnością do pół kilograma to chyba jest mocno naciągana. Niemniej jednak pan Roman funkcjonuje na tej stronie nie jako wybitny reżyser, a ścigany w związku z oskarżeniami dotyczącymi uprawiania prze niego seksu z 13-latką w Stanach Zjednoczonych. Reżyser w 1978 roku dyskretnie i, mówiąc eufemistycznie, choć nasuwa się brzydsze słowo, uciekł z USA.

Przez media przetoczyły się wypowiedzi rzeczników prokuratur, interpretacje prawa w wykonaniu najbardziej znanych prawników w Polsce – Amerykanie popełnili błędy formalne, od sprawy minęło 30 lat, więc w Polsce doszło do przedawnienia itd. Choć są i tacy, jak choćby Zbigniew Ziobro, były minister sprawiedliwości i były prokurator generalny, którzy twierdzą, że fakt przedawnienia sprawy Polańskiego nie powinien mieć znaczenia dla procedury wydania reżysera Amerykanom. Ziobro twierdzi, że gdyby chodziło o inna osobę, a nie o sławnego człowieka, to ta sprawa potoczyłaby się zupełnie inaczej. I trudno się z nim nie zgodzić.

A co się dzieje z panem Romanem? Ten „zacny” człowiek udał się do krakowskiej prokuratury, został przesłuchany, a prokurator uznał, że zbędne jest zatrzymywanie reżysera. Ten przecież obiecał, że zgłosi się na każde wezwanie i podał adres, pod którym się zatrzymał. Dla mnie to kpina z prawa i choć nie jestem zwolennikiem pana Ziobry, to w 100 proc. zgadzam się, że chodzi tu o nazwisko, słynne nazwisko. Facet, który w 1977 roku przyznaje się do seksu z 13-latką jest pedofilem. Mam gdzieś, czy tę dziewczynkę podsunęła mu matka, czy nie podsunęła. Skoro się przyznał do seksu z 13-latką, a śledczy w USA mają na to dowody, to powinien ponieść za to surową karę. Jak policjanci zatrzymują jakiegoś pana Mietka, który dotykał dziecko, to przez Polskę przechodzi fala oburzenia – wszyscy, od zwykłych ludzi po celebrytów i polityków, odcięliby mu przyrodzenie i rzucili psom na pożarcie. Tak na marginesie, słusznie. Ale pan Polański zapraszany jest na różne uroczystości i nikomu z tej śmietanki towarzyskiej nie przeszkadza podawać mu ręki i wychwalać go pod niebiosa. Uniknął kary – jeszcze jakoś mogę to zrozumieć. Nie rozumiem jednak innej sprawy. Otóż dlaczego Polański jest traktowany jako przykładny człowiek? On nie powinien być nigdzie zapraszany, za to powinien być bez pracy i totalnie ignorowany. I nie chodzi mi tylko o Polskę, ale także całą Europę. Bo to, że ktoś jest wybitnym reżyserem, piłkarzem lub innym celebrytą nie zwalnia od przestrzegania prawa. Ostracyzm jest i tak niską karą jeśli chodzi o pedofilię, ale zawszy lepszy wróbel w garści niż kanarek na dachu.

Redaktor Grzegorz Anton

3 Responses to "Polański nie zasługuje na szacunek"

Leave a Reply

Your email address will not be published.