
RZESZÓW, PODKARPACIE. 200 pacjentów, którzy nie mieli uprawnień do bezpłatnych świadczeń, już dostało faktury z NFZ. 100 kolejnych czeka na weryfikację.
– Wydaliśmy już 200 decyzji, w kolejnych 100 toczy się jeszcze postępowanie wyjaśniające. Do zwrotu pacjenci mają od 100 do 20 tys. zł. Mogą jeszcze się odwoływać, mają na to dwa tygodnie od czasu otrzymania pisma windykacyjnego (16 odwołań już wpłynęło). Można również zwracać się o rozłożenie wierzytelności na raty, na co zawsze się zgadzamy – mówi Marek Jakubowicz, rzecznik prasowy POW NFZ w Rzeszowie.
Z czego wynika wysokość kwoty? Wszystko zależy od świadczenia, z jakiego skorzystała dana osoba. Za zwykłą poradę u lekarza rodzinnego płaci się mniej niż 100 zł. Jeżeli jednak ktoś podpisał oświadczenie idąc do szpitala, rachunek może sięgnąć kilka albo kilkadziesiąt tys. zł. Leczenie zawału to bowiem koszt ok. 20 tys. zł, doba na oddziale intensywnej terapii 2 tys. zł.
Warto sprawdzić, czy nie skończył się nam tytuł do ubezpieczenia
Kogo może dotyczyć negatywna weryfikacja NFZ? Na przykład absolwentów szkół ponadgimnazjalnych i studiów, którzy zachowują prawo do bezpłatnych świadczeń zdrowotnych przez 6 miesięcy w przypadku uczniów i 4 miesiące w przypadku studentów. Jeżeli chociaż dzień po tym terminie osoby te nie nabędą innego tytułu do ubezpieczenia, np. podejmując pracę, dalsze studia lub rejestrując się w urzędzie pracy jako bezrobotny, nie zdając sobie często z tego sprawy wypadają z systemu. Kiedy w tym czasie trafiły do lekarza, dostaną rachunek za leczenie. Prawo do bezpłatnych świadczeń możemy też stracić biorąc np. kilkumiesięczny bezpłatny urlop, który stanowi przerwę w podleganiu ubezpieczeniom społecznym i zdrowotnym. Przez pierwsze 30 dni takiego urlopu pracownik zachowuje jeszcze prawo do bezpłatnych świadczeń, potem je traci. Tracą je także członkowie jego rodziny, jeżeli ich zgłaszał do ubezpieczenia.
Przepisy dopuszczają odstąpienie od windykacji. Dyrektor oddziału NFZ może podjąć decyzję o umorzeniu kosztów leczenia jeżeli pacjent wykaże, że był w uzasadnionym, choć błędnym przekonaniu, iż jest ubezpieczony. Każda taka sprawa jest rozpatrywana indywidualnie, ale stanowisko pacjenta musi być poparte dokumentami.
Anna Moraniec


