
STAL MIELEC – MKS KLUCZBORK. To 10. z rzędu mecz Stali bez porażki!
Choć w spotkaniu na szczycie kończącym rundę jesienną zabrakło tego, co w futbolu najważniejsze, to kibice nie powinni kręcić nosami. Było szybkie tempo, sporo strzałów i przedłużona seria spotkań bez porażki.
Mielczanie są niepokonani już od dziesięciu kolejek. Tak dobrej passy w II lidze nie ma żadna drużyna. MKS Kluczbork przegrywa jeszcze rzadziej, a do tego posiada najlepszą defensywę (zaledwie 9 straconych goli), więc remis trzeba szanować. Ci, którzy opuszczali stadion z uczuciem niedosytu, niechaj przypomną sobie ostatnią akcję i soczyste uderzenie Tomasza Swędrowskiego, po którym gospodarzy uratowała poprzeczka.
Na pierwszą naprawdę dogodną okazję Stali musieliśmy czekać do 27 minuty. Mateusz Cholewiak dostrzegł w polu karnym Kamila Raduljego, ten wycofał piłkę do stojącego na 15 metrze Damiana Bożka, ale młody pomocnik nie zdołał pokonać bramkarza MKS-u. Goście odpowiedzieli soczystym strzałem Rafała Niziołka i groźniejszą „główką” Łukasza Uszalewskiego. Szansę na gola dla mielczan miał jeszcze Rafał Jankowski – zabrakło jednak chłodnej głowy.
Druga część była ciekawsza, głównie za sprawą Stali. Największy apetyt na gola miał lider gospodarzy Radulj. Tym razem brakowało mu jednak precyzji. Albo nie trafiał czysto w piłkę, albo strzelał z wolnego nad bramką, ewentualnie gości ratował Krystian Rudnicki. W 78. minucie wyszedł z bramki, umiejętnie skrócił kąt i wygrał pojedynek z „Radim”.
Remis nie zmartwił ani jednych, ani drugich. – Najważniejsze, że obie drużyny chciały grać w piłkę. W drugiej lidze czeka się na taki mecz. Fajne warunki, stadion pełen kibiców, światła. Do pełni szczęścia zabrakło tylko goli – komentował Marcin Nowacki, pomocnik gości mający za sobą ponad 150 spotkań w ekstraklasie w barwach Odry Wodzisław Śląski, Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski i Ruchu Chorzów.
W obronie sponsora
Polski rząd niebawem ma ogłosić wyniki przetargu na zakup 70 bojowych śmigłowców dla armii. Wokół kontraktu wartego ok. 10 miliardów zł panuje jednak spore zamieszanie. Sikorsky Aircraft Corporation budujący w Mielcu helikoptery Black Hawk zagroził nawet wycofaniem się z konkursu. Jeśli MON postawi np. na Francuzów i ich EC-725 Caracal, Amerykanie mogą wyprowadzić z Polski produkcje „Jastrzębi”. Mielczanie stracą pracę, a Stal sponsora. W obronie spółki PZL stanęli kibice biało-niebieskich, którzy wywiesili podczas meczu z MKS Kluczbork transparenty o treści: „Lotnicza tradycja naszą chwałą – armia bez Black Hawka naszą zgubą” oraz „Black Hawk dla polskiej armii – my dziś z nimi solidarni”.
STAL Mielec 0
MKS Kluczbork 0
STAL: Daniel – Załucki, Duda, Kościelny, Getinger, Bożek (64. Płatek), Nikanowycz, Żubrowski, Radulj, Cholewiak – Jankowski (60. Domański).
MKS: Rudnicki – Orłowicz, Ganowicz, Gierak, Uszalewski, Reinhard (80. Tomaszewski), Niziołek, Swędrowski, Nowacki, Grzegorzewski – Kojder (74. Burski).
Sędziował: Karol Rudziński (Olsztyn). Żółte kartki: Żubrowski, Getinger – Swędrowski, Uszalewski, Ganowicz. Widzów: 3000.
Tomasz Szeliga
[print_gllr id=133666]


