A jednak potrafią!

Fot. PAP
Fot. PAP

TAURON BASKET LIGA. Sensacja w Gdyni, Jezioro ogrywa faworyta.

Jezioro Tarnobrzeg wygrało swój pierwszy mecz w sezonie, pokonując bardzo równo spisującą się do tej pory ekipę Asseco, która niedawno swobodnie poradziła sobie ze Stelmetem. Do zwycięstwa poprowadził tercet Amerykanów, którzy zdobyli łącznie 73 punkty.

Jezioro przegrywało mecz za meczem i prawdę mówiąc nic nie wskazywało na to, że tarnobrzeżanie przełamią się w Gdyni. – W pierwszych sześciu meczach musiałem się tłumaczyć z porażek. Już mi trudno wymyślać powody naszej słabej gry. Cieszymy się z faktu, że w końcu wygraliśmy. Tak jak to bywa w polskich serialach – musiał nastąpić ten pierwszy raz – mówi trener Jeziora, Zbigniew Pyszniaki dodaje. – Jadąc do Gdyni wierzyliśmy w wygraną. Powtarzaliśmy sobie, że potrzebujemy jednego zwycięstwa, żeby się przełamać. Nastąpiło to właśnie w Trójmieście. Była w miarę niezła obrona. Sprawdziła się strefa. Zresztą, bolączką polskiej koszykówki jest gra przeciwko strefie. Obawialiśmy się tego spotkania, ponieważ poprzednie wyniki Asseco robiły wrażenie, aczkolwiek nastawiłem drużynę do walki. Mówiłem zawodnikom, że personalnie nie jesteśmy gorsi od Asseco. Na niektórych pozycjach mamy nawet lepszych zawodników. Mieliśmy dobry procent rzutów za trzy, mało strat i przy odrobinie szczęścia udało się wygrać – stwierdza trener „Jeziorowców”, którzy na początku III kwarty przegrywali 43:51, ale nie dawali za wygraną. Dobrze spisywali się Josh Miller i Craig Williams, a po trójce Młynarskiego to tarnobrzeżanie wyszli na prowadzenie 55:53, które chwile później wynosiło już osiem „oczek”.

– Obrona była naszą pięta achillesową, ale dziś stanęliśmy na wysokości zadania. Defensywa była agresywna i efekt jest widoczny – mówi Craig Williams. W ostatniej części meczu po trafieniach A.J. Waltona gdynianie doprowadzili do remisu, ale później ważne akcje kończyli Craig Williams i Jakub Patoka. Jezioro ponownie zbudowało przewagę i nie pozwoliło się już dogonić. Dla Asseco była to pierwsza w tym sezonie porażka przed własną publicznością. – Rywale mieli bardzo dobrą skuteczność z dystansu i nie byliśmy w stanie im odpowiedzieć. W tym należy szukać przyczyn porażki. Nasza defensywa też pozostawiała wiele do życzenia – stwierdził słoweński szkoleniowiec ekipy z Gdyni, David Dedek.

ASSECO GDYNIA – JEZIORO TARNOBRZEG 81:93 (27:25, 14:14, 16:24, 24:30)
ASSECO: Radosavljević 16 (4×3), Galdikas 14 (13 zb.), Walton 13 (9 as.), Szczotka 13 (10 zb.), Matczak 5 oraz Kowalczyk 14 (2×3), Żołnierewicz 6, Szymański 0, Parzeński 0.
JEZIORO: Williams 27 (5×3, 7 zb), Miller 25 (4×3, 7as.), Johnson 21 (4×3), Młynarski 6 (1×3), Wysocki 5 oraz Patoka 7 (1z3), Kozłow 2.
Sędziowali: T. Tomaszewski, M. Bieńkowski i K. Tuński. Widzów: 1100.

rm

Leave a Reply

Your email address will not be published.