
Straż Graniczna, choć nie wykonuje „nerwowych” ruchów, strzeże naszych wschodnich rubieży baczniej niż wcześniej, a na terytorium Ukrainy SG zagłada uważniej i głębiej.
Za czasów tzw. zimnej wojny w polskim, dowcipnym i podchodzącym mimo wszystko z dystansem do ówczesnej sytuacji społeczeństwie krążyło takie powiedzonko: „Rosjanie się zbroją, bo się boją. Amerykanie się zbroją, ale się nie boją. A my się nie zbroimy i nie boimy”. Prawda był jednak taka, że wówczas obawiano się wybuchu wojny i nie były to obawy bezpodstawne. Gdy doszło do wiadomych przemian i Polska stała się członkiem NATO oraz UE, a sytuacja polityczna między światowymi mocarstwami stała się mniej napięta, nikt tak na serio wojny się nie obawiał. Teraz jednak to się zmieniło i coraz więcej Polaków z niepokojem patrzy na wschód. Działania putinowskiej Rosji wobec Ukrainy, naruszenie przez rosyjskie myśliwce przestrzeni powietrznej kilku krajów – członków NATO, wypowiedzi W. Putina dotyczące choćby paktu Ribbentrop – Mołotow, to wszystko wzbudza w nas niepokój. Straż Graniczna nas uspokaja, ale choć nie wykonuje „nerwowych” ruchów, nasza granica jest strzeżona baczniej niż wcześniej, a na terytorium Ukrainy SG zagłąda uważniej i głębiej.
Straż Graniczna jest formacją powołaną do ochrony naszych granic. Głównie przed nielegalną imigracją i przemytem. Od kiedy Polska jest członkiem Unii Europejskiej i znajduje się w strefie Schengen, nasza granica z Ukrainą jest jednocześnie zewnętrzną granicą Wspólnoty. Nic dziwnego, że UE nie żałuje pieniędzy na nowoczesny sprzęt i szkolenie ludzi, by tę zewnętrzną granicę chronić jak najlepiej. Od czasu naszego „wejścia” do strefy Schengen, czyli od grudnia 2007 roku, w Strażą Graniczną (ludzi, sprzęt, budowę i modernizację placówek) zainwestowano niemal 1,5 mld złotych, a do połowy przyszłego roku SG wyda jeszcze co najmniej 92 mln złotych na techniczne wyposażenie.
Wszystko jest normalnie
Komendant Bieszczadzkiego Oddziału SG, płk Piotr Patla, „przyszedł” na ten trudny odcinek granicy niedawno, bo 3 października. Nie można jednak powiedzieć, by nie wiedziała, z czym przyjdzie mu się zmierzyć, bo wcześniej kierował pionem granicznym w Komendzie Głównej SG. Szefować BiOSG zaczął w niełatwym momencie, gdy sytuacja między Ukrainą i Rosją stawała się coraz bardziej napięta i niejasna. – Pracujemy normalnie – podkreśla płk P. Patla. – Graniczymy z suwerennym państwem, które nie znajduje się w stanie wojny – dodaje.
Taki istotnie jest stan „urzędowo” – niemniej nikt wątpliwości nie ma, że sytuacja na Ukrainie taka zupełnie normalna nie jest. – Sporo pozmieniało się w kadrze kierowniczej Państwowej Służby Granicznej Ukrainy, z którą współpracujemy – zdradza płk Patla. – Nie wpłynęło to jednak na jakość tej współpracy na naszym odcinku – zastrzega.

Ukraińcy chcą u nas przeczekać
Tymczasem coraz więcej Ukraińców legalnie zgłasza naszej SG chęć uzyskania statusu uchodźcy w Polsce. Liczba takich wniosków od czasu konfliktu ukraińsko-rosyjskiego wzrasta gwałtownie i może sięgać już nawet 2 tysięcy. – Mamy obowiązek przyjąć każdy wniosek i skierować sprawę do szefa Urzędu ds. Cudzoziemców – wyjaśnia komendant BiOSG. – To on decyduje o nadaniu statusu uchodźcy lub nie – zauważa. – W przypadku obywateli Ukrainy można się spodziewać odpowiedzi odmownych, bo choć sytuacja u naszych sąsiadów jest jaka jest, oficjalnie nie ma tam wojny – dodaje.
Zatem najpewniej szef Urzędu ds. Cudzoziemców będzie odmawiał nadania statusu uchodźcy Ukraińcom, ale procedura rozpatrywania wniosku trwa, a od decyzji odmownej można się odwoływać. Z pewnością występujący o nadanie statusu liczą po prostu na to, że zwyczajnie przeczekają w Polsce, na ogół w otwartym ośrodku dla cudzoziemców, których jest kilka w kraju, niespokojną sytuację w swej ojczyźnie.
Polacy coraz bardziej zaniepokojeni, zwłaszcza tutaj
A sytuacja niespokojna jest i choć jak to Polacy umiemy już na ten temat dowcipkować: „Z kim graniczy Rosja? Rosja graniczy z kim chce!”, to wcale nam do śmiechu nie jest. – Boję się, że będzie wojna – mówi wprost Beata, 35-letnia przemyślanka. – Wydawało się to nierealne, ale teraz, gdy widzę, co wyprawia Putin, zaczynam się na serio bać – przyznaje. – Wiem, że jesteśmy w UE i w NATO, ale zanim tamtejsi wodzowie podejmą jakieś decyzje, rosyjskie ludziki w mundurach z każdego sklepu mogą już dotrzeć do naszej granicy – stwierdza.
Czarny „scenariusz” 35-latki jest jednak mało prawdopodobny. – Wszelkie działania związane z naruszaniem ukraińskiej granicy przez Rosję mają miejsce na wschodzie Ukrainy – przypomina płk Patla. – Nie mamy od strony ukraińskiej żadnych sygnałów, by cokolwiek takiego działo się w pobliżu naszej granicy, ani też nie obserwujemy niczego takiego – uspokaja komendant BiOSG. A obserwować, co dzieje się na granicy, możemy bez trudu, bo SG dysponuje sprzętem, który pozwala na to już od dawna. I od dawna się to robiło, tylko że przed kryzysem ukraińsko-rosyjskim wyłącznie w celu zapobiegania nielegalnej imigracji i przemytowi.
Paniki nie ma, nowoczesny sprzęt będzie
A sprzętu ma być więcej. Na wschodniej granicy Polski powstanie 12 kolejnych 35-metrowych, stalowych wież z zainstalowanymi na szczycie zdalnie sterowanymi kamerami termalnymi i systemem monitoringu wizyjnego. Do tego Straż Graniczna ogłosiła przetarg na cztery zestawy nowoczesnych dronów – bezzałogowych statków powietrznych, przy użyciu których można obserwować granicę. Drony są testowane właśnie w Bieszczadzkim OSG, ale SG nie nadaje temu rozgłosu. Oficjalnie maszyny mają pomóc w śledzeniu i namierzaniu grup przestępczych i trafią do wschodnich oddziałów SG.
W BiOSG w związku z sytuację na Ukrainie paniki nie ma, ale płk Piotr Patla przyznaje, że wzmocnienie czujności jest. Do oddziału „przerzucono” funkcjonariuszy z innych regionów, m.in. z Morskiego OSG. Szczegółów komendant Bieszczadzkiego OSG podawać nie chce, ale łatwo się domyślić, że najpewniej ci funkcjonariusze nie mają wspomagać miejscowych, tylko się szkolić. Morski OSG obejmuje swą ochroną granicę z obwodem kaliningradzkim.
Śpijmy spokojnie, straż czuwa
U nas w gotowości jest natomiast 170-osobowy Wydział Zabezpieczenia Działań, zwany potocznie „specjalniakami”. – To doskonale wyszkoleni ludzie – podkreśla płk Patla. – Także w działaniach antyterrorystycznych – zauważa. Niedawno m.in. funkcjonariusze z tego wydziału odbywali ćwiczenia na poligonie w Nowej Dębie razem z policją i wojskiem. Można oczywiście uznać, że były to rutynowe ćwiczenia mające służyć „zgraniu” wspomnianych służb, ale niekoniecznie musi to być dobry tok myślenia. Komendant BiOSG jednak uspokaja i przestrzega przed szerzeniem paniki. – Nie ma powodów do niepokoju – podkreśla płk P. Patla. – Jesteśmy czujni i monitorujemy cały odcinek granicy z Ukraina nam podległy – zapewnia.
Za chwilę jednak poważnieje, gdy pytamy wprost, co zrobiłby, gdyby na naszej granicy pojawili się rosyjscy żołnierze albo też bezpańscy żołnierze w zielonych mundurkach z dowolnego sklepu i bronią. – Gdyby do takiej sytuacji doszło, będziemy chronić naszą granicę – mówi poważnie płk Patla. – Nie sądzę jednak, by taka konieczność miała zaistnieć – dodaje.
W znanej chyba każdemu strażnikowi granicznemu starej piosence „Tam za górą jest granica”, która jest swoistym „hymnem” SG, są m.in. takie słowa: „(…) Czasem w noc od śniegu białą nad granicą padną strzały. Śpij spokojnie, moja miła, dzielnie czuwa straż (…).” Na razie na szczęście żadne strzały nad naszą granicą nie padają, ale dobrze jest zasnąć spokojnie wiedząc, że czuwa dobrze wyszkolona i wyposażona straż.
Monika Kamińska


