
WARSZAWA. W czwartek wyrok w sprawie byłego ministra.
Sławomir Nowak był przekonany, że jego zegarek jest wart więcej niż 10 tys. zł i miał obowiązek ujawnić jego posiadanie w oświadczeniu majątkowym – twierdził prokurator w mowie końcowej na procesie byłego ministra transportu. Oskarżenie chce uznania winy byłego ministra transportu i grzywny w wysokości 2 tys. zł. Wyrok zostanie ogłoszony w czwartek.
Według prokuratora, Sławomir Nowak był przekonany, że jego zegarek jest wart więcej niż 10 tys. zł. W jego przekonaniu, jeśli założyć, że Nowak chciał mieć drogi zegarek, to jako polityk w 2011 r. – wobec fali kryzysu – mógł nie chcieć tego ujawniać w oświadczeniu majątkowym, by w ten sposób nie zostać opisanym w prasie. – Jest to dla mnie całkowicie naturalne, że nie chciał się nim chwalić. Wiemy, jak tabloidy mogłyby to opisać – dodał prokurator.
Podkreślił, że S. Nowak „w rzeczywistości ukrył fakt kupienia zegarka, bo dał pieniądze swemu koledze, by samemu nie pojawić się w sklepie”.
Odnosząc się do słów oskarżonego, że przedmiotów osobistych nie wpisuje się do oświadczenia. – To dla mnie zupełnie niezrozumiałe. To tak, jakby powiedzieć, że wpisuje się przedmioty różowe, a czerwonych nie – skomentował.
– Cała teza prokuratury, pomijając meandry wystąpienia, zasadza się, zdaje się, na jednym sformułowaniu czy też założeniu pod adresem mojej osoby: że wypełniając oświadczenia majątkowe, a żyjąc na co dzień mam dwie natury, trochę jak doktor Jekyll i pan Hyde – powiedział w sali sądowej Sławomir Nowak w swojej mowie końcowej. Nowak zapewniał, że jest „przekonany o swojej uczciwości”. – Proszę, by wysoki sąd osądził mnie jako człowieka, a nie jako polityka – pewnie jakoś odpowiedzialnego za stosowanie tego prawa.
TVN24/ps


