
USA. Po werdykcie sądu w sprawie śmierci czarnoskórego chłopca.
Policjant w Ferguson Darren Wilson, który 9 sierpnia tego roku na ulicy zastrzelił czarnoskórego nastolatka Michaela Browna, nie zostanie postawiony w stan oskarżenia. Po tej decyzji prokuratury w mieście wybuchły zamieszki.
Decyzję ogłosiła prokuratura hrabstwa St. Louis w amerykańskim stanie Missouri. W kilku miejscach w Ferguson w oczekiwaniu na werdykt zgromadziły się setki osób. Policja i władze były przygotowane na to, że może dojść do zamieszek. Już tydzień temu ogłoszono w Ferguson stan wyjątkowy i ściągnięto dodatkowe posiłki policji i Gwardii Narodowej.
Podczas konferencji prasowej prokurator z Saint Louis Robert P. McCulloch podkreślał, że dwunastoosobowa ława przysięgłych wysłuchała 70 godzin przesłuchań ponad 60 świadków. Proces ten zabrał 25 dni. Po dwudniowych obradach ławnicy zdecydowali, że nie ma podstaw do postawienia policjantowi żadnych zarzutów, nawet nieumyślnego spowodowania śmierci. Jako kluczowe w decyzji ławy przysięgłych prokurator wymienił zeznania świadków, którzy mówili o tym, że czarnoskóry osiemnastolatek ruszył w kierunku policjanta oraz niekonsekwencje w zeznaniach pozostałych. – Wiem, że ta decyzja nie zostanie zaakceptowana przez niektórych. Jednak w kryminalistyce liczą się fizyczne i naukowe dowody oraz wiarygodne zeznania, a nie publiczne oburzenie – powiedział prokurator.
Setki czarnoskórych mieszkańców Ferguson nie kryło gniewu po decyzji o uniewinnieniu policjanta. Zaczęło się podpalanie samochodów i budynków oraz rzucanie kamieniami. – Nie ma sprawiedliwości – krzyczeli. Demonstranci podpalili i splądrowali część sklepów i restauracji w centrum Ferguson. Policja, zaatakowana butelkami i kamieniami, użyła gazu łzawiącego. Są informacje o atakach na reporterów relacjonujących przebieg wydarzeń. Nad miastem krążą policyjne śmigłowce, władze wprowadziły w związku z tym lokalne ograniczenia w ruchu lotniczym. Policja informuje, że sytuacja wymyka się spod kontroli.
Polskieradio.pl/ps


