
SIATKÓWKA. ORLEN LIGA. Rzeszowiankom został jeszcze jeden mecz z czołówką.
Beniaminek z Rzeszowa w spotkaniu z kandydatem do medalu po raz kolejny zapłacił frycowe. – Nasze dobre przyjęcie znów nie przełożyło się na grę w ataku. W bloku też byłyśmy słabsze – analizowała pojedynek z Aluprofem Bielsko-Biała Emilia Mucha, przyjmująca Developresu SkyRes.
Z kolei libero Lucyna Borek nie mogła odżałować straconej szansy w premierowej odsłonie. Developres prowadził 22-21, ale od tego momentu zdobył tylko punkt. Drugiego seta rzeszowianki oddały praktycznie bez walki, w trzecim postraszyły na nowo, jednak większej krzywdy bielszczankom nie wyrządziły. – Rozpoczęłyśmy odważnie, ale potem tak dobrze już nie było. Zabrakło nam cwaniactwa. Aluprof dobrze bronił i jeszcze lepiej blokował – komentowała Borek. Grająca na tej samej pozycji Mariola Wojtowicz (kiedyś w Stali Mielec) nie szczędziła jednak pochwał pod adresem niedoświadczonych zawodniczek z Rzeszowa. – Szczerze? Nie spodziewałam się takiego oporu ze strony rywalek. Zaskoczyły nas, może poza zagrywką, bo byłyśmy przygotowane na mocny serwis. Powiedzmy sobie uczciwie: wyszarpałyśmy to zwycięstwo. Libero Aluprofu po raz drugi w tym sezonie otrzymała statuetkę dla najbardziej wartościowej siatkarki meczu. Korzystając z okazji, pozwoliła sobie na oryginalny komentarz. – Libero zostają MVP w momencie, gdy komisarz meczu ma dylemat, którą z atakujących wyróżnić. Ale fajnie trzymać nagrodę w dłoni, poprzednią synek potłukł – uśmiechała się.
Przed Developresem jeszcze dwa mecze I rundy. W piątek w Rzeszowie ze słabiutkim Pałacem Bydgoszcz, 13 grudnia z rewelacyjną Muszynianką na wyjeździe. Do tej pory kandydatom do medali zespół Marcina Wojtowicza urwał tylko 2 sety.
– Jesteśmy młodym zespołem, cały czas uczymy się Orlen Ligi – podkreślała jedyna dziś atakująca Developresu Paula Szeremeta w rozmowie z siatka.org. – W Bielsku przegrałyśmy, bo w końcówkach setów przeciwnik zachował spokój, a my graliśmy trochę „na dziko”. Wyszedł brak doświadczenia.
tsz


