
PODKARPACIE. Zebrano podpisy pod projektem ustawy „Rodzice chcą mieć wybór”.
Stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców zebrało wymaganych 100 tysięcy podpisów pod projektem ustawy „Rodzice chcą mieć wybór”. Termin przedłożenia podpisów w kancelarii Sejmu upływa 12 grudnia.
– Jesteśmy obywatelami. Mamy prawo pisać ustawy i zbierać podpisy. Chcemy mieć także prawo wyboru w kwestii wcześniejszego pójścia do szkoły naszych dzieci – mówią inicjatorzy zbierania podpisów pod projektem ustawy „Rodzice chcą mieć wybór”.
Przypomnijmy, że rodzice o prawo wyboru tego, czy ich dzieci będą musiały pójść do szkoły w wieku 6 lat, walczą od momentu narzucenia im tej reformy przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. Tylko w tym roku zebrali ponad milion podpisów pod wnioskiem o referendum w tej sprawie. Wniosek ten rządząca koalicja odrzuciła w Sejmie, co było swoistym policzkiem wymierzonym nie tylko w samych rodziców, ale w demokrację w ogóle. Karolina Elbanowska przyznaje, że ponowne zbieranie podpisów pod ustawą nie jest łatwe, ale nie kryje też, że jest jeszcze potężna grupa rodziców, dla których dobro dziecka, jego edukacja oraz przyszłość są tak ważne, że żadne przeciwności losu, żadne napotykane upokorzenia nie są przeszkodą do tego, aby działać. – To trochę tak jak z chorobą u malucha. Rodzice są w stanie poruszyć niebo i ziemię, żeby dać dziecku szansę, nadzieję na powrót do zdrowia. Podobnie jest w tym przypadku. Dla matki i ojca wszystko blaknie, gdy chodzi o dobro dziecka. Dlatego będziemy działali, póki będzie choćby cień nadziei – tłumaczy Karolina Elbanowska, prezes Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców.
Najważniejsza kwestia w tym projekcie ustawy dotyczy pozostawienia rodzicom prawa decyzji o tym, czy chcą posłać sześciolatka do szkoły. Jest jeszcze jedna ważna sprawa.
– Drugim bardzo ważnym punktem jest zwiększenie wpływu rodziców na treści nauczania. Chcemy, żeby rodzice mogli powiedzieć „nie” w sytuacji, gdy przekaz jest na przykład niezgodny z ich systemem wartości. Zakładamy też wpływ rodziców na wybór podręczników. To wszystko ma się odbywać poprzez rozszerzenie kompetencji rad rodziców w szkole. Nie powinno być tak, że szkoła narzuca rodzicom pewne kwestie odgórnie, a oni mają tylko potulnie kiwać głowami. Tym bardziej nie powinien tego robić rząd, na przykład narzucając własny, jedynie słuszny podręcznik – mówi Elbanowska.
Małgorzata Rokoszewska



One Response to "Rodzice nie odpuszczają. Walczą, póki jest nadzieja"