Zaginieni, a może zamordowani?

Maria Wiśniewska i Kornel Rączy - jedyne zdjęcia zaginionych, jakimi dysponują policjanci. Czy obydwie osoby zostały zamordowane? Fot. Archiwum KGP(2)
Maria Wiśniewska i Kornel Rączy – jedyne zdjęcia zaginionych, jakimi dysponują policjanci. Czy obydwie osoby zostały zamordowane? Fot. Archiwum KGP(2)

RZESZÓW. Te dwie sprawy do dzisiaj nie zostały wyjaśnione. Czy oznacza to, że zabójcy mimo upływu lat nadal cieszą się wolnością?

Policjanci razem z prokuratorami od kilku miesięcy nie mogą rozwikłać sprawy pielęgniarki z Jasła, która na stronie podkarpackiej policji widnieje jako zaginiona, a jej mąż ma postawione zarzuty za zabójstwo i przebywa w areszcie. Zwłok jednak nie ma, narzędzia zbrodni też. Co się stało z kobietą? Nie wiadomo. Okazuje się, że w Rzeszowie jest także kilka spraw, które nie zostały rozwiązane, i także dotyczą zaginięć, ale być może ludzie ci zostali zamordowani. Super Nowości zainteresowały się dwoma niezwykle dziwnymi zaginięciami.

Pierwsza z tych najbardziej zagadkowych spraw dotyczy Marii Wiśniewskiej – mieszkanki osiedla 1000-lecia w Rzeszowie. Kobieta do 2001 roku mieszkała razem z mężem i właśnie w 2001 roku mąż zgłosił na policję jej zaginięcie. Spokojna, niepracująca, bez dzieci i bez dużego majątku, wówczas 60-letnia kobieta ku zdumieniu wielu osób dosłownie rozpłynęła się w powietrzu. Wersja samobójczej śmierci odpada. Sprawa do dzisiaj funkcjonuje w systemach policyjnych jako zaginięcie i nigdy oficjalnie nie była prowadzona jako śledztwo dotyczące zabójstwa.

– Z naszej ówczesnej policyjnej wiedzy wynikało jednak inaczej. Byliśmy wtedy przekonani, a ja jestem do tej pory pewny, że doszło do zabójstwa tej kobiety, tylko wówczas pewnej osobie, o której nie mogę mówić, nie byliśmy w stanie udowodnić tego zabójstwa. Ten człowiek wyrządził jej wiele zła w życiu i nadal spokojnie żyje – ma już sporo lat. Dzisiaj jednak w pracy policjantów wykorzystywane są różne nowinki techniczne, które, jestem pewny, że w końcu doprowadzą do wyjaśnienia  tego zaginięcia – mówi nam znający doskonale sprawę były policjant z Rzeszowa.

Podjechał przed blok i ślad po nim zaginął
Kolejne dziwne zaginięcie, a wręcz bardzo dziwne, miało miejsce także w 2001 roku. Sprawa dotyczy niejakiego Kornela Rączego – dyrektora rzeszowskiej szkoły biznesu. 5 stycznia 2001 roku po zebraniu na terenie szkoły czesnego wpłaconego przez uczniów, pojechał do mieszkania mieszczącego się przy ul. Lenartowicza. Była godzina 20.30, kiedy zaparkował przed blokiem swój samochód Alfa Romeo 146. Włączył jeszcze alarm w samochodzie, który słyszeli świadkowie i… do dzisiaj, czyli przez 13 lat, nie dał znaku życia. Nie wszedł nawet do klatki schodowej, która znajdowała się dosłownie dwadzieścia kilka metrów od miejsca zaparkowania auta. Mężczyzna nigdy nie otrzymywał pogróżek, nie miał wrogów i niczym specjalnym się nie wyróżniał. Co się mogło stać?

Policjanci brali pod uwagę różne wersje, m.in. uprowadzenia, tym bardziej że mężczyzna miał przy sobie sporą ilość gotówki. Czesne wpłacane było bardzo często na parterze budynku przy ul. Spytka Ligęzy w Rzeszowie. Wiele osób z zewnątrz widziało przez okno, jak mężczyzna obraca tymi pieniędzmi – wpłaty od uczniów i wypłaty np. nauczycielom. Jedna z wersji zakłada, że bandyci pojechali przed blok dyrektora i tam go obezwładnili, a następnie wywieźli go. Bali się rozpoznania, więc dokonali zabójstwa i ukryli ciało. Czy uda się kiedykolwiek rozwikłać tę zagadkę?

Grzegorz Anton

Leave a Reply

Your email address will not be published.