
SIATKÓWKA. ORLEN LIGA. Zakończyła się I runda rozgrywek. Beniaminek z Rzeszowa wygrał 3 z 11 spotkań.
Polski Cukier z Muszyny nie był gościnny dla beniaminka. Wicelider Orlen Ligi lekki jedynie w secie otwarcia napotkał na lekki opór ze strony Developresu SkyRes. – Ciężko mieć pretensje do dziewczyn, które dobrze realizowały taktykę. O wyniku zadecydował dużo większy potencjał przeciwnika – komentował Marcin Wojtowicz, trener rzeszowskiej drużyny.
Wojtowicz przez 8 lat pracował na chwałę siatkówki w 5-tysięcznym małopolskim uzdrowisku. Szkolił w Muszyniance młodzież, potem prowadził statystyki drużyny w ekstraklasie. – Wówczas to była potęga. Zdobyłem z tym klubem dwa złote i srebrny medal mistrzostw Polski – wspominał trener, który marzył, by ze swoim nowym zespołem utrzeć nosa faworytkom. – Jak cudownie byłoby wygrać z Muszynianą na jej terenie – mówił przed meczem. – Wciąż czekamy na spektakularny sukces. Zwycięstwo nad drużyną z czołówki pozwoliłoby moim zawodniczkom na mentalną przemianę. Jednak rzeczywistość okazała się mało przyjazna.
Ściana na siatce
Rzeszowianki kiepsko zaczynały każdą partię i potem musiały gonić wynik. Najbliższe szczęśliwego zakończenia były w secie otwarcia, ale przy stanie 21-21 Paula Szeremeta nadziała się na blok Natalii Kurnikowskiej, która rozgrywała znakomite zawody.
– Mogłam zaatakować inaczej, mój błąd – kajała się atakująca rzeszowskiej ekipy. Developres SkyRes tradycyjnie dobrze przyjmował zagrywkę (40 procent przy 42 Muszynianki), ale przegrywał na siatce. „Mineralne”, podobnie jak wcześniej Aluprof, zniszczył beniaminka blokiem, wykonując aż 16 takich skutecznych akcji. Zaporę nie do przejścia ustawiła Sylwia Wojcieska (6 punktów blokiem), ale niebezpieczeństwo czaiło się wszędzie. Muszynianka posiada olbrzymi potencjał ofensywny, radzi sobie nawet, jeśli Katie Carter gra tak sobie (6 skończonych ataków na 19 prób). Amerykanka to ciekawa zawodniczka. Była już wicemistrzynią Portoryko, mistrzynią Indonezji i Czech oraz brązową medalistką mocnej ligi azerskiej. W tym sezonie ma poprowadzić Muszyniankę do ósmego medalu mistrzostw Polski.
Zabrakło wiary
– Zrealizowaliśmy wszystkie założenia taktyczne. O wygranej przeciwnika zadecydował jego większy potencjał i rozstrzyganie akcji w kluczowych momentach. My koło 16, 17 punktu popełnialiśmy błędy – analizował mecz Marcin Wojtowicz. – W pierwszym secie gospodyniom w kilku zagraniach sprzyjała fortuna, ale jak to się mówi, szczęście siedzi okrakiem na siatce.
– Zabrakło wiary we własne umiejętności. Wychodziła nam jedna, druga akcja, a potem znów traciłyśmy cztery punkty z rzędu. To podcinało skrzydła – zwracała uwagę Paula Szeremeta, która ma już dość porażek. – Wszystkie w drużynie oczekujemy od siebie dużo więcej. Nie można się już tłumaczyć młodym wiekiem i brakiem doświadczenia. Czas zacząć wygrywać – podkreśla.
Zawsze czegoś brakuje
W najbliższych spotkaniach będzie z tym jednak ciężko. Developres SkyRes wyjeżdża do Polic i Łodzi, w hali Podpromie pojawi się dopiero 5 stycznia, gdy gościć będzie Impel Wrocław.
Sezon zasadniczy w Orlen Lidze osiągnął półmetek. Rzeszowianki wygrały 3 z 11 spotkań, zajmują w tabeli 10. miejsce. Niedosyt pozostaje po meczach we własnej hali z Naftą Piła (0-3) i Pałacem Bydgoszcz (3-2). Nie udało się również sprawić choć jednej dużej niespodzianki, chyba że za taką uznamy urwanie punktu Budowlanym. – Walczymy z drużynami z czołówki, ale zawsze czegoś nam brakuje – kwituje smutno przyjmująca Emilia Mucha, w poprzednim sezonie zawodniczka Muszynianki.
MUSZYNIANKA Muszyna 3
DEVELOPRES Rzeszów 0
(25:21, 25:19, 25:18)
MUSZYNIANKA: Radenkovic 3, Carter 9, Różycka 8, Wojcieska 10, Kurnikowska 13, Plchotova 6, Maj-Erwardt (libero) oraz Ciaszkiewicz-Lach 2, Gierak 1, Sosnowska, Hatala 2, Jasińska.
DEVELOPRES: Budzoń 1, Olszówka 7, Mucha 5, Szeremeta 13, Hawryła 8, Nowakowska 3, Borek (libero) oraz Śliwińska 1, Warzocha, K. Filipowicz 1, Głaz 2, P. Filipowicz (libero)
Sędziowali: Bogdan Nowak i Janusz Cyran. Widzów 500. MVP spotkania: Paulina Maj-Erwardt (Muszynianka).
tsz


