
STALOWA WOLA. Jak były kamienne siedziska, to nie chcieli siadać. Teraz są metalowo-drewniane i dalej coś nie pasuje.
I Stalowa Wola ma w końcu swoją aferę łąwkową. O ile jednak w innych miastach toczyły się batalie o to, kogo uczczono wiecznym siedzeniem na symbolicznej ławce, to nad dolnym Sanem armaty wyciągnięto przeciwko samym siedziskom. Nie ma co mówić; ładne i raczej niezniszczalne, ale ta cena…
Park, a w zasadzie namiastka miejskiego parku, była rewitalizowana. Sporo dała Unia i magistrat nie szczędził. Zbudowany został m.in. sztuczny strumyk, którego strzegą rzeźby Ikara i Dedala. Aż miło w lecie usiąść nad szemrzącą strugą.
14 tys. zł za jedną ławkę
I tu zaczęły się schody. Nawet granitowe. Projektant miał całościową wizję deptaka i do granitowej kostki trotuaru dodał masywne siedziska z takiego kamienia. W stałych bywalców parku ogień wstąpił. Nawet w najgorętsze dni na kamieniu nie chcieli siadać, żeby wilka nie złapać. Ruszyły skargi do prezydenta i poprzednik Nadbereżnego ubłagał artystę, by w tym kamiennym kręgu coś zmienił. Warunek był jednak, żeby ławki były „wandaloodporne” i ładne. Artysta stanął na wysokości zadania, ale na nowe siedziska znów spadły stare gromy.
Rachunek za dzieło przyszedł akuratnie, gdy w magistracie dochodziło do zmiany warty. Nowy prezydent pokazał go dziennikarzom, a ci zdębieli. 100 tys. zł za 7 ławek z montażem. Wychodzi po nieco ponad 14 tys. zł za sztukę. Sztuka jest droga, ale żeby aż tak? I znów ludziska nie chcą na ławkach siadać. Ładne, ale trochę strach, bo drogie, a zewsząd kamery ich strzegą.
jam



2 Responses to "Aż strach na takiej siadać!"