Plaga pożarów domów i mieszkań na Podkarpaciu

Dla strażaków toksyczne gazy, które wydobywają się podczas pożaru nie są groźne, ponieważ mają aparaty powietrzne. Dla osoby, która nie ma takiego aparatu, wystarczy kilka wdechów, aby umrzeć. Fot. Wit Hadło
Dla strażaków toksyczne gazy, które wydobywają się podczas pożaru nie są groźne, ponieważ mają aparaty powietrzne. Dla osoby, która nie ma takiego aparatu, wystarczy kilka wdechów, aby umrzeć. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. 63-letni mężczyzna zginął w pożarze.

To istna plaga. Tylko w samym grudniu na Podkarpaciu strażacy wyjechali do 76 pożarów – 3 osoby zginęły, a 4 zostały ranne. Tydzień temu w Kołaczycach doszczętnie spłonął dom pięcioosobowej rodziny, a we wtorek w Wyszatycach nie tylko spłonął dom, ale w płomieniach zginął 63-letni mężczyzna. Strażacy apelują o rozwagę i mówią, że najczęściej do pożarów domów i mieszkań dochodzi przez: nieostrożność osób dorosłych w posługiwaniu się ogniem otwartym, nieumiejętne wykorzystywanie urządzeń służących do ogrzewania domów i niesprawność tych urządzeń oraz zaprószenie ognia.

Strażacy nie mieli jak uratować mężczyzny, który zginął w Wyszatycach (pow. przemyski). Kiedy przyjechali na miejsce we wtorek o godzinie 20, cały drewniany dom stał w ogniu. Po przygaszeniu pożaru strażacy znaleźli ciało 63-latka. – To 15 ofiara pożaru, który wybuchł w domu lub mieszkaniu w tym roku na Podkarpaciu – mówi mł. bryg. Marcin Betleja, rzecznik prasowy Podkarpackiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej.

Człowiek zatruwa się toksycznymi gazami
Strażacy przyznają, że najczęściej do pożarów dochodzi wieczorem lub w nocy. Dlaczego? Ponieważ nikt z domowników nie wie, że dochodzi do jakichś niepokojących sygnałów. Często to sąsiedzi czy osoby z zewnątrz widzą, że dom stoi w płomieniach, a wtedy akcja ratownicza jest bardzo trudna.

– To nie jest tak jak na filmach, że człowiek ginie w płomieniach, choć czasami i dochodzi do takich sytuacji. Zwykle jednak ofiara zatruwa się niezwykle toksycznymi gazami wydobywającymi się podczas pożaru. Bardzo często wystarczy kilka wdechów, żeby umrzeć – mówi mł. bryg. Betleja.

Ciężko wydostać się z własnego domu
Strażacy przyznają, że ludzie podczas pożaru tracą orientację we własnym domu, który znają nawet od kilkunastu lub kilkudziesięciu lat. Dym, ogień i niesamowita adrenalina powodują, że nie wiedzą, gdzie są drzwi wyjściowe. Nawet jeśli ofiary wiedzą, jak wyjść z płonącego domu, to często tego nie robią w powodu paraliżującego strachu. Człowiek, co naturalne, boi się ognia i często ma opory przed pokonaniem nawet kilku metrów, gdy jego mieszkanie czy dom płonie. Strażacy przyznają jednak, że czasami występują tak ekstremalne sytuacje, że ludzie potrafią skakać z okien mieszkań znajdujących się kilka pięter nad ziemią. Wybierają mniejsze zło, bo w pomieszczeniu, gdzie dochodzi do pożaru, temperatura jest niesamowicie wysoka. Strażacy mówią, że dochodzi do 1 tys. stopni Celsjusza.

Grzegorz Anton

2 Responses to "Plaga pożarów domów i mieszkań na Podkarpaciu"

Leave a Reply

Your email address will not be published.