
– Podczas świąt mamy w domu mieszankę kultur i robi się wtedy u nas trochę niezwykłe, a to jest niesamowite – mówi Greg Hancock, nowy zawodnik PGE Stali Rzeszów.
Najnowszy nabytek PGE Stali Rzeszów, Amerykanin Greg Hancock, przebywa obecnie w swojej ojczyźnie, gdzie przygotowuje się do sezonu 2015 i świąt Bożego Narodzenia. O tym, a także m.in. o rozpoczynającym przyszłoroczny cykl Grand Prix turnieju na Stadionie Narodowym w Warszawie opowiada indywidualny mistrz świata i najlepszy zawodnik Enea Ekstraligi minionego sezonu.
– Gdzie planujesz spędzić święta Bożego Narodzenia?
– Będziemy z rodziną spędzać Boże Narodzenie w USA. Kiedyś byliśmy w tym czasie w Szwecji, żeby przekonać się, jak wyglądają święta w Skandynawii, ale to było wiele lat temu.
– Jak wyglądają typowe święta Bożego Narodzenia w domu Hancocków?
– Wszystkie radości sezonu przeżywamy wtedy naprawdę mocno. Jako że moja żona jest Szwedką, to podczas świąt mamy w domu mieszankę kultur i robi się wtedy u nas trochę niezwykłe, a to jest niesamowite.
– Jakie są twoje plany na pierwsze dni nowego roku?
– Plany przygotowawcze, czyli sportowe, są proste i dostosowane do każdego roku. Ciężko pracuję, aby przygotować się do sezonu 2015. Aktualnie zajmuję się kontraktami i podobnymi rzeczami technicznymi. Za chwilę będę kontynuować testowanie sprzętu. Potem – po raz kolejny – będę przygotowywał się do pogoni za tytułem mistrzowskim.
– Jesteś królem mediów społecznościowych. Czy ciągle cię to bawi?
– Nie nazwałbym siebie królem, ale oceniam obecność na portalach społecznościowych jako pozytyw. To świetny pomysł móc promować żużel i sprzedawać siebie, team i sponsorów, a także dawać fanom trochę więcej wglądu do życia Grega Hancocka. Poprzez media społecznościowe mam również możliwość dowiedzenia się czegoś nowego i nauczenia się wielu rzeczy od ludzi, którzy korespondują do mnie. Nie znudzi mi się to, bo wiem, kiedy trzeba się wyłączyć.
– Jesteś chyba jedynym zawodnikiem w cyklu Grand Prix, który ma uśmiech na twarzy przez cały czas. Co jest „nie tak” z polskimi, szwedzkimi lub duńskimi zawodnikami, że nie zawsze mają dobry humor?
– Nie ma nic złego w ich postawie. Z nimi wszystko w porządku. Wszyscy jesteśmy inni. A moja postawa? Cóż – taki jak jest właśnie Greg Hancock, „The Grin”! Można powiedzieć, że jestem zadowolony, cieszę się z dobrych dla mnie czasów, udzielają mi się pozytywne wibracje i jestem szczęśliwy z życia, które prowadzę.
– Co robiłeś od czasu wywalczenia mistrzostwa świata?
– Cieszyłem się i jeszcze raz przeżywałem każdą minutę bycia mistrzem świata. Tuż po zdobyciu medalu wiele czasu poświęciłem mediom, a także promocji sportu, ponieważ wiem, że to ważne, żeby przekazywać pewne rzeczy ludziom jako mistrz świata. Byłem już w USA, ale czas spędzałem też w Szwecji.
– Jaka była twoja pierwsza reakcja, gdy dowiedziałeś się, że Grand Prix odbędzie się w przyszłym roku w Warszawie?
– Uznałem, że to świetna wiadomość. Od lat BSI zabiegło o to, aby turnieje Grand Prix odbywały się w stolicach całej Europie, a nawet w miastach pozaeuropejskich. Rozmowy zamieniły się w rzeczywistość – jak widać po ostatnich latach – i jest to informacja bardzo pozytywna dla całego sportu, że możemy oglądać Grand Prix na dużych stadionach i w dodatku w różnych krajach.
– Czy czekasz już na LOTTO Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland i swój przyjazd do Warszawy?
– Absolutnie! Przez ostatnich kilka lat bardzo dużo mówiło się o tym wydarzeniu, a teraz Warszawa jest już oficjalnym miejscem rozegrania zawodów. To świetna wiadomość.
– Byłeś kiedyś w Warszawie i spędziłeś tam trochę czasu, a może stolicę Polski znasz głównie z lotniska, gdzie czeka się na podróż?
– Warszawę znam głównie z pobytów na lotnisku i w hotelach, ale miałem też kiedyś okazję zjeść w Warszawie kolację z moim teamem, gdy jechaliśmy na jeden z turniejów Grand Prix do innego miasta.
– Stadion Narodowy może pomieścić około 57 tys. kibiców. Jak czuje się zawodnik, gdy może pokazać się przed tak liczną rzeszą kibiców?
– Gdyby kibice mogli wypełnić ten stadion tak licznie, oznaczałoby to, że zainteresowanie żużlem jest ogromne – jak w Cardiff. Wszyscy żużlowcy zawsze mają nadzieję ścigać się podczas zawodów, na których trybuny są wypełnione po brzegi. To nasze marzenie. Takie wielkie widownie jak w Cardiff lub na Friends Arena w Sztokholmie czynią z żużla sport bardzo elitarny.
– Czy wiesz, że na Stadionie Narodowym rozgrywano w 2012 roku piłkarskie Mistrzostwa Europy i czy uważasz, że żużel może teraz dorównać w Polsce popularności piłki nożnej?
– Tak, wiem, że na tym stadionie rozegrano Euro 2012. Wierzę, że żużel jest w Polsce tak samo popularny jak piłka nożna, ale wiele osób jeszcze go po prostu nie odkryło.
– Czy twoja rodzina podróżuje z tobą na wszystkie turnieje Grand Prix ?
– Moja rodzina nie jeździ ze mną na wszystkie zawody z powodu codziennego życia, obowiązków i szkoły, do której chodzą dzieci, ale jest duża szansa, że przyjdą ze mną do Warszawy.
Opr. mj na podstawie www.sgpnarodowy.pl


