
PRZYŁĘK. Mieszkańcy domagają się fotoradaru. Nie wykluczają blokady drogi.
Mieszkańcy Przyłęka od lat domagają się fotoradaru na drodze wojewódzkiej nr 875 Mielec-Kolbuszowa. Uważają, że tylko dzięki temu będą mogli się czuć bezpieczni. Nie wykluczają protestów i blokad drogi. Tymczasem policja przekonuje, że w główną przyczyną wypadków i kolizji w Przyłęku nie jest wcale nadmierna prędkość, a nieustępowanie pierwszeństwa przez pojazdy wyjeżdżające z drogi podporządkowanej.
Na niebezpieczną drogę do Mielca mieszkańcy Przyłęka narzekają od wielu lat. Ich skargi nasilają się po wypadkach. W takich sytuacjach zazwyczaj w prasie pojawiają się wypowiedzi mieszkańców. Ale są też komentarze urzędników i lokalnych polityków.
Radny Fryc: – Na tej drodze giną ludzie!
Ci ostatni, zdaniem kolbuszowskiego radnego Józefa Fryca (58 l.), uaktywniają się z reguły przed wyborami. – Z mieszkańcami trzeba być cały czas, a nie tylko wtedy, kiedy chce się osiągnąć cel polityczny – uważa Fryc. – Takie pokazywanie się w gazetach i podlizywanie się wyborcom jest po prostu nieuczciwe. Przecież na tej drodze giną ludzie – przekonuje.
– Przyłęk powinien znaleźć takie rozwiązanie, które w końcu poprawi bezpieczeństwo mieszkańców – twierdzi radny Fryc. – Jakie? Nie mi o tym decydować. Powinni to zrobić ludzie, którzy za to biorą pieniądze. Ktoś w końcu powinien się wziąć do roboty – dodaje.
Policja: – To nie prędkość jest winna
Jolanta Skubisz-Tęcza, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Kolbuszowej, informuje, że główną przyczyną kolizji i wypadków w Przyłęku nie była nadmierna prędkość, a nieustępowanie pierwszeństwa przez pojazdy wyjeżdżające z drogi podporządkowanej:
– Podczas spotkań z mieszkańcami otrzymujemy sygnały, że kierowcy poruszający się tym odcinkiem drogi jeżdżą za szybko – przyznaje Jolanta Skubisz-Tęcza. – Dlatego staramy się jak najczęściej kierować do Przyłęka patrole wyposażone w mierniki prędkości i wideorejestratory. Na bieżąco monitorujemy zdarzenia na tej drodze. W przypadku wzrostu ich liczby, na pewno będziemy podejmować stosowne działania – zapewnia policjantka.
Paweł Galek


