
Badania wariografem coraz powszechniejsze. Niektóre firmy podczas rekrutacji żądają od starających się o pracę o poddanie się takiemu testowi.
Minimum dwa razy w ciągu dnia zdarza nam się minąć z prawdą. Rekordziści przekręcają fakty nawet 250 razy dziennie. Choć kłamstwo jest tak powszechne, nikt nie lubi być oszukiwany. Stąd coraz modniejsze stają się badania wariografem. Przy użyciu tego urządzenia pracodawcy weryfikują swoich pracowników i partnerów biznesowych. Są i tacy, którym marzy się zastosowanie wykrywacza kłamstw wśród najbliższych. Co na to polskie prawo? Czy wykrywacz kłamstw to skuteczny sposób na sprawdzenie niezawodności przyjaciół, wierności żony, męża albo lojalności wspólników?
Amerykańscy naukowcy przebadali prawdomówność polityków. Podłączyli ich do wykrywacza kłamstw i kazali odpowiedzieć na pytanie: „Czy nazywasz się Jerzy Waszyngton?”, a następnie udzielić odpowiedzi twierdzącej. Polecenie zostało wykonane, a urządzenie nie wskazywało na nieszczerą reakcję.
– Nie ma niczego niezawodnego. Tak jak na torturach można skłamać w zależności od siły i wytrzymałości organizmu, tak i będąc podłączonym do wariografu można starać się zapanować nad własnymi reakcjami – mówi specjalista z zakresu prawa karnego i kryminalistyki, prof. dr hab. Czesław Kłak, dyrektor Kolegium Prawa w Wyższej Szkole Prawa i Administracji Rzeszów – Przemyśl i dyrektor Laboratorium Kryminalistycznego na tej uczelni. – Oczywiście, nie każdy jest w stanie to zrobić, ale osoba mająca wiedzę na temat tego, jak działa wariograf, jakie reakcje bada, może to uczynić.
Intymnie i bez udziału osób trzecich
Badanie wariografem powinno być przeprowadzane w godzinach przedpołudniowych, kiedy człowiek jest wypoczęty. Badany nie powinien mieć za sobą nieprzespanej nocy i nie może być pod wpływem żadnych leków czy środków pobudzających. Nawet wypicie kawy lub napoju energetyzującego może mieć wpływ na wynik testu.
Równie ważne jest miejsce, w którym przeprowadza się badanie. Wnętrze nie może rozpraszać badanego, musi mu umożliwić maksymalne skupienie się na zadawanych pytaniach. Przebiegu badania nie wolno zakłócać – tylko badający i badany, żadnej widowni i bodźców z zewnątrz.
– Pytania muszą być wcześniej ustalone i omówione z badanym. Tu nikt nikogo nie zaskakuje. To nie są pytania o wszystko i o nic. Badanemu trzeba wytłumaczyć, o jakie zdarzenie nam chodzi, z którego dnia i godziny – tłumaczy profesor Kłak. – Na badanie składa się kilka testów: trzy, cztery, a czasem nawet pięć. Badający musi sprawdzić, czy na te same pytania badany reaguje tak samo podczas kolejnych testów. W ten sposób sprawdza się m.in., czy badany nie stara się ukryć swojej wiedzy o zdarzeniu, w tym o jego przebiegu.
Delikwent zostaje opasany podwójną rurą pneumografu, który monitoruje reakcje oddechowe. Na dwa palce lub całą dłoń zakłada mu się elektrody psychogalwanometru, które badają reakcję skórno-galwaniczną, a na przedramię mankiet kardiografu, który będzie mierzył zmiany ciśnienia tętniczego.
Pomiary z tych trzech miejsc są odwzorowywane na wykresie za pomocą krzywych. Sam ich przebieg, a także zależności względem siebie mają znaczenie dla interpretującego wynik. – Nie zawsze reakcje z tych trzech miejsc są zbieżne. W badaniu wariografem chodzi o wykrycie pewnych tendencji. Jeśli wykresy zbytnio się rozmijają, to badany, albo jest źle podłączony, albo stara się oszukać urządzenie, starając się kontrolować własne reakcje na zadawane pytania – tłumaczy ekspert.
Badanie wariografem trwa około 2 godz. i składa się z 3 etapów: rozmowy wstępnej, testu i pytań kontrolnych. – W rozmowie wstępnej wyjaśniany istotę, cel badania, omawiamy sposób przeprowadzenia testu i jakie pytania będą zadawane. Jeśli badany zostanie zaskoczony, może pomylić fakty, dlatego tłumaczymy mu wszystkie wątpliwości. Badany ma wziąć świadomy udział w testach. Zastosowanie przymusu mogłoby zakłócić obraz. Inaczej organizm reaguje, kiedy współpracuje, a inaczej, kiedy jest przymuszany – wyjaśnia prof. Kłak.
Drugi etap badania to już test. – Ten składa się z ośmiu, dziewięciu, a nawet dwunastu pytań. Wśród nich są pytania obojętne: np. o imię, zawód, o to, jaki dzień mamy, jaką porę roku, dnia. W odpowiedzi na te pytania organizm badanego nie powinien reagować emocjonalnie. Może zdarzyć się jednak, że zareaguje, ale to może być następstwem zdenerwowania samym badaniem – opisuje. – Pytania krytyczne to takie, w których pytamy o to, czego faktycznie chcemy się dowiedzieć. Na przykład: „czy zabiłeś”, „czy zgwałciłeś”,. Badanie zamykają pytania kontrolne, które mają za zadanie sprawdzić, czy odpowiedź na pytanie krytyczne nie było odpowiedzią nieszczerą.
Student w ogniu pytań
Profesor Kłak dla przykładu bierze w krzyżowy ogień pytań jednego z żaków. – Czy jesteś studentem? Tak. Czy jest dziś środa? Nie. Czy wiesz, kto zabrał pieniądze z szuflady? Nie. Czy jest dziś środa? Nie. Czy to ty zabrałeś pieniądze z szuflady? Nie. Czy po ukończeniu 17. roku życia zabrałeś kiedykolwiek pieniądze z szuflady? Czy dziś jest środa? Tak. Czy wczoraj miałeś te pieniądze w ręku? Nie. Czy ukrywasz te pieniądze? Nie. Czy po ukończeniu 17. roku życia zabrałeś cokolwiek? Nie.
Przyglądając się wykresowi z wariografu karnista tłumaczy: – Tu widać reakcję emocjonalną, kiedy student kłamie odnośnie do dnia, jednak te skoki na wykresie są niemiarodajne, bo na pytania dotyczące pieniędzy też widać reakcję zwyżkową. O tu, proszę spojrzeć, mamy reakcję na krytyczne pytanie. Napięcie, które odczuwał badany wskazuje na to, że co najmniej w jednym miejscu jego reakcja nie była szczera. Badany celowo miał skłamać, jaki dzień mamy, a potem powiedzieć prawdę. Widać, że kiedy próbował powiedzieć inaczej niż wie, że jest faktycznie, urządzenie zareagowało. Żeby wynik był miarodajny, powinniśmy ten test 3 – 4 kilka razy powtórzyć, nałożyć na siebie wyniki i porównać. Dopiero wtedy przyjdzie czas na interpretację, czy reakcja organizmu może być napięciem emocjonalnym charakterystycznym dla nieszczerości.
Czy można przechytrzyć wariograf? – Oczywiście, że można – nie waha się ani sekundy profesor. – Wariograf służy do analizowania fizjologicznych reakcji organizmu człowieka, które są wykładnią emocji i reakcji na otoczenie zewnętrzne. Badający nie wykryje ani kłamstwa, ani prawdy, będzie starał się dostrzec i zinterpretować reakcję organizmu na pytanie i ocenić, czy odpowiedź, którą wydał głos, która wyszła z wnętrza człowieka, koresponduje z reakcją organizmem. Pamiętać należy, że na pytanie, czy zabiłeś Nowaka, badany, choć nie zabił, może zareagować emocjonalnie. Dlaczego? Bo może wiedzieć, kto to zrobił – a to może być jego syn, matka albo znajomy – tłumaczy dalej.
Zdaniem prof. Kłaka, żadne urządzenie nie odgadnie nam w stu procentach emocji. – Przy pierwszym kłamstwie człowiek blednie czerwienieje, przy setnym nie robi to już na nim żadnego wrażenia, więc i dla organizmu jest nieodczuwalne, nie ma przyspieszonego tętna ani oddechu. Dlatego notoryczni kłamcy nie powinni być badani na wariografie, bo urządzenie niczego nie wykaże.
Jak oszukać urządzenie?
– Wystarczy, że badany wypije na przykład butelkę syropu na kaszel, a to spowoduje, że reakcja organizmu w postaci oddechu będzie reakcją spowolnioną i zakłóci obraz krzywych. Na wynik wpływ ma także doznanie bólu fizycznego bezpośrednio przed badaniem. Dolegliwość i ból będą bardziej odczuwalne i badany nie będzie koncentrował się na udzielanych odpowiedziach. Innym sposobem jest przekierowywanie emocji na inny tor myślenia – wylicza profesor. – Wariograf, jak każde urządzenie techniczne nie jest nieomylne, a ludzki organizm jest nieodgadniony. Jeden człowiek potrafi się opanować w każdej sytuacji, nawet dokonując zbrodni, inny denerwuje nawet samym faktem, że jest o cokolwiek podejrzewany. W obu przypadkach wariograf wskaże nam reakcję organizmu, ale czy będzie ona spowodowana napięciem, że zostanie odkryta nieszczerość czy też samym badaniem, to już kwestia interpretacji. Dlatego sporo zależy od wiedzy i doświadczenia biegłego, przeprowadzającego badanie. Ten musi nie tylko znać urządzenie, ale powinien być wszechstronnie przygotowany z zakresu psychologii emocji.
Interpretacja wyniku to kwestia kilku dni, a nawet tygodni. – Tego nie robi się od ręki. Czasem istnieje konieczność ponownego przeprowadzenia testu, zmiany pytań bo biegły może zauważyć, że na to samo pytanie choć są udzielane różne odpowiedzi to powodują takie same reakcje, a to wskazywać na pewną grę z urządzeniem – wyjaśnia karnista.
Czy pracodawca może zażądać od swojego pracownika lub kandydata poddanie się badaniu wariografem? – Tak, ale ten ma prawo odmówić. Badanie wariografem jest obligatoryjnie przeprowadzane tylko w procesie rekrutacji w szczególności do policji, służby Więziennej, CBA, ABW, AW. Tylko w tych przypadkach jest podstawa ustawowa – uzasadnia profesor. – Chodzi o to, by przyjąć osoby, które dają rękojmię wiarygodności i które nie naruszyły porządku prawnego.
Czy zatem firmy, które przeprowadzają badania wariografem na zlecenie są wiarygodne? Profesor przyznaje: – Badania wprawdzie jest możliwe za zgodną pracownika, ale jego interpretacja wymaga dużej wiedzy i doświadczenia, a z tym bywa różnie…
Beata Sander



9 Responses to "Czy wykrywacz kłamstw można oszukać?"