Prezent godny króla i papieża

Edward Ley prezentuje „Historię Piotra Włostowica”, książkę w formie średniowiecznej sakwy, którą w epoce nosiło się... za paskiem spodni. Ręce musiały być wolne, by właściciel książki mógł swobodnie bronić się przed zakusami rzezimieszków. Fot. Autor
Edward Ley prezentuje „Historię Piotra Włostowica”, książkę w formie średniowiecznej sakwy, którą w epoce nosiło się… za paskiem spodni. Ręce musiały być wolne, by właściciel książki mógł swobodnie bronić się przed zakusami rzezimieszków. Fot. Autor

Co dostają głowy państw i Kościoła, światowi dyplomaci i największe gwiazdy?

Upominki dla Jana Pawła II, Benedykta XVI, angielskiej rodziny królewskiej, króla Arabii Saudyjskiej, sekretarza generalnego NATO, prezydentów, premierów i wielu innych światowych postaci są przygotowywane w… Koszalinie. Niemożliwe?! A jednak… Podarunek z Koszalina otrzymał Adam Hanuszkiewicz i Katie Melua. Tutaj zamawiają też prezenty na ważne okazje m.in. Andrzej Wajda i żona Roberta Gawlińskiego.

Co jest tak bardzo przez nich pożądane? Oprawiane w skórę lub jedwab książki – dzieła sztuki – ozdabiane srebrem, złotem i kamieniami jubilerskimi. Wydaje się je na papierze bezdrzewnym, który się nie niszczy i nie starzeje, a także czerpanym, a nawet na papirusie. Papier ściągany jest specjalnie z najstarszej papierni w Fabriano, Dusznik Zdroju, gdzie jest Muzeum Papiernictwa, z Czech lub innych miejsc na świecie, w zależności od potrzeb. Jeden arkusz potrafi kosztować nawet kilkadziesiąt złotych.

Prowokują do czytania
Wszystkie pozycje są ilustrowane z wyczuciem i smakiem. Kuszą zapachem, zaskakują formą m.in.: starożytnego zwoju, średniowiecznego sakwojażu, albo… obrazu. Tę ostatnią opatentowaną postać mają „Pamiętniki Adama i Ewy” Marka Twaina. – Wydaliśmy 35 egzemplarzy i każda książka-obraz inaczej wygląda. Część pamiętnika przypisywaną Adamowi wydrukowaliśmy na lekko żółtawym papierze, bo to był prosty chłopak – śmieje się Edward Ley, współwłaściciel Wydawnictwa Artystycznego Kurtiak i Ley. – Natomiast pamiętnik Ewy jest na pięknym, białym welinowym papierze, bo ona była estetką, subtelną dziewczyną. Książka pokazuje, jak bardzo różnią się pierwiastki męskie i żeńskie, jak się wzajemnie ścierają, uzupełniają i przenikają. To przepiękny tekst o miłości, a zarazem pierwsze kompletne wydanie „Pamiętników…”. Nawet w amerykańskim wydaniu nie było fragmentu tekstu mówiącego o tym, jak Ewa chciała obłaskawić dinozaura. Widocznie nie mieścił się w powszechnie przyjętych konwencjach raju.

Bez dodruków i bez wznowień
Tu każda książka jest unikatem, żaden egzemplarz nie jest wznawiany, nie ma dodruków. Do edycji poszczególnych tytułów koszalińscy wydawcy solidnie się przygotowują, czasem nawet latami. Zanim wydali „O kosmetyce twarzy pań” Owidiusza zwiedzili wszystkie muzea w Europie i Afryce. – Chcieliśmy odtworzyć książkę – zwój, która używana była przez ludzi przez prawie cztery tysiące lat, aż do V wieku naszej ery, czyli momentu, kiedy została wyparta przez książkę – kodeks, funkcjonującą do dziś, a wypieraną przez książkę cyfrową – mówi Edward Ley. Jak dodaje, szukając antycznych zwojów, stwierdzili, że zachowały się tylko pojedyncze karty, których nie można było dokładnie przestudiować, bo umieszczono je w specjalnych, hermetycznych gablotach, w przyciemnionych pomieszczeniach. Wydawcy musieli więc sięgnąć po „Historię naturalną” w 37 księgach rzymskiego kronikarza, Pliniusza Starszego, gdzie znaleźli wzmianki o papirusach.

– W czasach antycznych nie stosowano odstępów miedzy wyrazami i trzeba było być nie lada Grekiem, by książkę przeczytać. A czytało się pierwszy wers od lewej do prawej, później tekst zawracał, tak jak rolnik, który orze pole, dochodził do brzegu i znów zawracał – cały czas w jednym ciągu. Tylko myśli były oddzielone paragrafami. Słowo zwój pochodzi od „volvo, volvere”, czyli przewijać. Dlatego w starożytności, kiedy ktoś przeczytał dwie książki, mówił z dumą: „przewinąłem dzisiaj dwie” – relacjonuje obrazowo i z humorem wydawca. – Książkę rozwijało się prawą ręką, a zwijało lewą. Wbrew powszechnemu mniemaniu wałek do nawijania książki był tylko z jednej strony, wyłącznie Tora miała dwa wałki, bo była księgą świętą i nie wolno jej było dotykać palcami. No i my też tak „przewijaliśmy”, aż w końcu wydaliśmy „O kosmetyce twarzy pań”, dokładnie tak jakby byłoby to wydane w starożytności, oczywiście nie w tak barbarzyńskim języku jak polski.

I przyjęto nas do NATO…
Koszalińskie wydawnictwo od lat specjalizuje się w realizacji prezentów dla największych tego świata. Jednym z najtrudniejszych wyzwań było zamówienie dla Javiera Solany. – Prezydent Aleksander Kwaśniewski wybierał się w 1999 r. na decydujące rozmowy o przystąpieniu Polski do NATO i chciał podarować coś specjalnego sekretarzowi generalnemu. To zadanie sporo nerwów nas kosztowało, bo na jego realizację dostaliśmy bardzo mało czasu – opowiada Edward Ley. – Wpadliśmy na pomysł, by sięgnąć do XVI i XVII wieku, kiedy byliśmy potęgą militarną i mogliśmy imponować całemu światu uzbrojeniem. Do unikatowej oprawy wybraliśmy więc pracę Zdzisława Żygulskiego „Stara broń w polskich zbiorach” z dodatkiem po angielsku. W naszej książce znalazły się pięknie inkrustowane kamieniami szlachetnymi, srebrem i złotem tarcze, buławy, głownie mieczy, koncerzy, zbroje, siodła, itp. Prezydent Kwaśniewski zawiózł naszą książkę do Madrytu, podarował Solanie i… przyjęto nas do NATO.

Na biurku papieża Polaka
Sukcesem zakończyło się też zamówienie dla Jana Pawła II. – Mieliśmy przygotować książkę, z którą papież Polak nie będzie się chciał rozstać. Zaczęliśmy studiować historię życia Karola Wojtyły, ale wiele tropów okazywało się zbyt oczywistych – wspomina Edward Ley. – Kiedy Karol Wojtyła, jak każdy młody człowiek miał rozterkę, kim zostać, dostał do przeczytania Dzieła św. Jana od Krzyża, hiszpańskiego teologa i poety. Ta lektura zadecydowała o wyborze drogi życiowej i w konsekwencji zaprowadziła go na Stolicę Piotrową. Przygotowaliśmy więc dla niego książkę złożoną z Listów św. Jana od Krzyża wydrukowanych na kartach ręcznie czerpanego papieru. Umieściliśmy je w białej kasetce wysadzanej bursztynami w srebrze, nawiązując do tradycji średniowiecza, kiedy to pisma ojców Kościoła przechowywano w drogocennych szkatułkach. Jan Paweł II ogromnie się wzruszył tym prezentem.

Kolejny tytuł, który przygotowało wydawnictwo również okazał się strzałem w dziesiątkę. Rady i wskazówki św. Jana od Krzyża, w których każda karta była zdobiona ręcznie 23-karatowym złotem, były prezentem, który najbardziej przypadł do serca Janowi Pawłowi II.

W ogniu zielonych księżyców
Ekskluzywna książka okazuje się znakomitą inwestycją. Zbiór wierszy Haliny Poświatowskiej „Ogień zielonych księżyców” (nasączony zapachem konwalii, ze zdjęciami poetki i kopertkami zawierającymi rękopisy niektórych utworów), wielokrotnie prezentowany na światowych imprezach specjalistycznych, nagradzany i uwielbiany przez czytelników z całego świata, kiedyś kosztował 120 zł, a obecnie na aukcjach osiąga cenę – uwaga: 25 tys. zł!

Nic dziwnego, że w Polsce najwięcej klientów Wydawnictwo Artystyczne ma oczywiście w Warszawie, ale na liście odbiorców jest i… Rzeszów. Jeśli chodzi o świat, książka z Koszalina zawędrowała na wszystkie kontynenty, oprócz Arktyki i Antarktydy. – Te zawojujemy niebawem – żartuje Edward Ley. – Właśnie przymierzamy się do wydania książki wodoodpornej, niezamarzającej, ale szczegółów na razie nie mogę zdradzić…

Beata Sander

One Response to "Prezent godny króla i papieża"

Leave a Reply

Your email address will not be published.