Żniwa złodziei w sklepach spożywczych

Okres jesienno-zimowy to raj dla sklepowych złodziei, ponieważ wiele towarów można schować pod kurtki i płaszcze. Fot. Wit Hadło
Okres jesienno-zimowy to raj dla sklepowych złodziei, ponieważ wiele towarów można schować pod kurtki i płaszcze. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Klienci kradną wszystko, co wpadnie im w ręce, ale najwięcej ginie piwa, kawy i słodyczy.

Złodzieje byli, są i będą, ale od pewnego czasu zwiększa się liczba kradzieży w sklepach spożywczych. Ekspedientki mówią o prawdziwej pladze. Wiele z tych kradzieży widocznych jest dopiero po jakimś czasie na nagraniach z monitoringu. Ekspedientki opowiedziały nam, jak potrafią być bezczelni złodzieje i w jaki sposób kradną.

– Pamiętam dwóch chłopaków, którzy wzięli napój gazowany i jak to bywa zaczęli pić z butelki dwulitrowej już w sklepie. Niby nic, bo przecież i tak za ten towar zapłacą. Ci jednak upili napój, a wcześniej ze stoiska monopolowego wzięli butelkę wódki i wlali do butelki z napojem gazowanym, z którego część wypili. Podeszli do kasy i próbowali zapłacić tylko za napój gazowany kilka złotych. Tyle że to był duży sklep i działał monitoring, więc wpadli, bo było nagranie – mówi pani Anna, ekspedientka.

Złodziej z bombonierką
Pani Renata opowiada, że kiedyś do małego samoobsługowego sklepu, w którym pracowała, wszedł pijak, który codziennie przychodził do niej kupować piwo. – W ten dzień nie miał pieniędzy, więc wziął zgrzewkę piw i powiedział, że musi się napić. Wyszedł ze sklepu, a że to facet, to bałam się go zatrzymać. Kilka dni później przyszedł do sklepu… oddać kasę i kupił mi w ramach przeprosin bombonierkę. Ten przynajmniej był honorowy. Choć sprawa i tak znalazła finał na policji, bo właściciel sklepu to wcześniej zgłosił – mówi.

W jednym ze sklepów złodziej był tak bezczelny, że przychodził kraść czekolady i machał z uśmiechem do kamery monitoringu. W końcu został zatrzymany.

Oszukiwanie na wadze to także kradzież
Najlepszy okres dla złodziei to ten, kiedy trzeba nosić kurtki czy płaszcze, bo pod nie można schować dużo kradzionych rzeczy. Co ginie? Przeważnie piwo, bo mocniejszy alkohol jest za plecami kasjerki; złodzieje chętnie kradną też kawę i słodycze, a zwłaszcza czekolady.

– Bardzo często kradną winogrona… podjadając. Zje trzy lub cztery kulki i uważa, że nic się nie stało. A przecież w takim markecie, gdyby każdy sobie wziął te kilka winogron, to wyszłoby, że dziennie zjedzonych jest kilkanaście kilogramów – mówi Aldona, kasjerka. – Pracowałam w sklepie, gdzie wagi na owoce i warzywa znajdowały się na samym stoisku. Notorycznie ktoś mi przynosił do kasy np. pomarańcze z naklejką, że ważą pół kg, a ewidentnie ważyły 1 kg albo i więcej – dodaje.

Grzegorz Anton

4 Responses to "Żniwa złodziei w sklepach spożywczych"

Leave a Reply

Your email address will not be published.