PLUSLIGA. Kolejne, już szóste z rzędu, zwycięstwo Asseco Resovii, która usadowiła się na dobre w fotelu lidera.
Mecze Asseco Resovii z ZAKSĄ od lat przynoszą wiele emocji. Nie inaczej było w niedzielę, choć tym razem sporo było tych negatywnych, a wicemistrzowie Polski nie bez drobnych problemów pokonali zespół z Kędzierzyna Koźla.
– Niestety, trzeba umieć panować nad emocjami, a jeżeli ktoś tego nie potrafi i doprowadza do tego jeszcze nerwową atmosferę nie tylko na boisku, ale na całej hali, to później gdzieś to widowisko schodzi na drugi plan. Szkoda, bo mógł ten mecz potrwać znacznie dłużej, mogliśmy się bawić siatkówką i dać radość kibicom, a niestety szybko znaleźliśmy się w szatni – mówi Sebastian Świderski, którego zespół po wysoko przegranej inauguracyjnej partii w kolejnej dał się mocno we znaki faworyzowanym rywalom i był na dobrej drodze do doprowadzenia do remisu. ZAKSA prowadziła 22:18 i…do końca seta nie zdobyła już punktu.
– Po ataku Lucasa Loha prowadziliśmy 23:19 i został nam zabrany punkt po challengu, ale powinniśmy skończyć następną akcję – opisuje Świderski. – Nie potrafiliśmy przyjąć zagrywki rywali, która była ich ogromnym atutem i nie ma co roztrząsać takich sytuacji. Taki jest sport. Dziś przegraliśmy, ale w ostatnim spotkaniu ze Skrą od stanu 18:18 punktowaliśmy tylko my. Jak widać, takie jest piękno sportu – mówi ze spokojem po meczu szkoleniowiec ZAKSY.
Jego zawodnicy jednak nie mogli utrzymać nerwów na wodzy po wywołujących kontrowersje decyzjach arbitrów. Przy stanie 23:22 resoviacy w obronie instynktownie przebili piłkę na drugą stronę, ale rywale jej nie wykorzystali, bowiem Piotr Nowakowski zablokował Jurija Gładyra. Kędzierzynianie po akcji mocno protestowali u głównego arbitra, że rywale nieprzepisowo podbili piłkę w obronie, a najbardziej Paweł Zagumny, za co został ukarany czerwoną kartką i było po secie. – Wejście na boisko Nimira przyniosło efekt, był blok i zagrywka, szkoda tylko, że jedna czy dwie akcji przekreśliły całego seta, bo ten mecz powinien trwać dłużej – mówi Świderski, który ze względu na urazy w zespole ma ograniczone pole manewru. Do kontuzjowanego Michała Ruciaka dołączył Paweł Zatorski (naderwany mięsień dwugłowy), którego w Rzeszowie na libero zastąpił Krzysztof Zapłacki.
– Chcieliśmy zgłosić do składu naszego zawodnika z Młodej Ligi, ale bezsensowne przepisy tego zabraniają. Niby chcemy rozwijać młodzież, a regulamin zabija piękno sportu. Łatwiej jest ściągnąć zawodnika z zagranicy niż zgłosić młodego Polaka – mówi trener ZAKSY i dodaje. – W Rzeszowie zagraliśmy tylko z dwójką przyjmujących, a w II secie niewiele brakło, choć to na Resovię jeszcze za mało. Brak jednego zawodnika w składzie nie może jednak powodować, że gramy „czarne albo białe”. Kilka dni temu w meczu ze Skrą było „białe”, a teraz już „czarne”. Na pewno stać nas na grę na wyższym poziomie – uważa Świderski.
Zgoła odmienne nastroje panowały w ekipie wicemistrzów Polski, którzy wygrali już szósty mecz z rzędu (czwarty w PlusLidze bez straty seta). – Cieszy kolejne zwycięstwo. Emocje były dość duże w II secie, gdzie musieliśmy od samego początku gonić. Rywal mocno zagrywał i odrzucił nas od siatki, ale na szczęście po różnych zamieszaniach udało się go wyciągnąć na naszą korzyść – mówi Piotr Nowakowski, a Fabian Drzyzga dodaje. – Wszystko u nas funkcjonowało, no może jedynie w II secie mieliśmy nieco problemów z zagrywką rywali. Generalnie źle zaczęliśmy tę część meczu, od kilku błędów, co się niestety zdarza po łatwym wygranym wcześniejszym secie. Koncentracja gdzieś wówczas ucieka, a tak nie powinno być. Wróciliśmy jednak w miarę do naszej dobrej gry, a pomogli nam w tym trochę rywale, bo swoimi emocjami podkręcili atmosferę w hali. My ją jednak lepiej wytrzymaliśmy i możemy się cieszyć z kolejnych trzech punktów – stwierdza rozgrywający Asseco Resovii.
ASSECO RESOVIA 3
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 0
(25:13, 25:22, 25:12)
RESOVIA: Drzyzga, Penczew 7, Perłowski 3, Schops 14, Ivović 18, Nowakowski 10 oraz Ignaczak (libero), Tichacek, Buszek 1, Lotman 1.
ZAKSA: Zagumny, Loh 8, Kaźmierczak, Witczak 7, Kooy 10, Gładyr 5 oraz Zapłacki (libero), Abdel-Aziz 2, Rejno 4.
Sędziowali: P. Burkiewicz (Kraków) i W. Maroszek (Żory). Widzów 4300. MVP meczu: Marko Ivović (Asseco Resovia).
Rafał Myśliwiec
[print_gllr id=137536]


