Fatum po rzeszowsku (ZDJĘCIA)

Przyjmująca Developresu SkyRes Rzeszów Emila Mucha już w I secie meczu z Impelem tak niefortunnie postawiła stopę, że musiała zejść z boiska. Noga od razu została obłożona lodem. Fot. Wit Hadło
Przyjmująca Developresu SkyRes Rzeszów Emila Mucha już w I secie meczu z Impelem tak niefortunnie postawiła stopę, że musiała zejść z boiska. Noga od razu została obłożona lodem. Fot. Wit Hadło

SIATKÓWKA. ORLEN LIGA. Beniaminek doznał czwartej z rzędu porażki. Spadła na niego plaga kontuzji.

Można zaakceptować porażkę z wicemistrzem Polski, dużo trudniej pogodzić się z fatum, jakie spadło na zespół Developresu SkyRes. Do kontuzjowanych Katarzyny Warzochy i Magdaleny Jagodzińskiej dołączyła w poniedziałek Emilia Mucha.

– Jak zobaczyłem Emilkę schodzącą z boiska z grymasem bólu na twarzy, szlag mnie trafił – trener rzeszowskiej drużyny Marcin Wojtowicz nie przebiera w słowach. To już trzecia kluczowa siatkarka beniaminka, która wypadła ze składu z powodu urazu. Jeszcze nie wiadomo, na jak długo. – Jeśli „poszła” torebka stawowa, to Emilia wróci do treningów za dwa, trzy tygodnie. Jeśli to tylko skręcenie, za tydzień powinna być gotowa do gry – tłumaczył godzinę po meczu z Impelem Wrocław opiekun gospodyń.

Nie wyprostuje ręki
Od początku sezonu beniaminka prześladuje pech. Symbolem wyjątkowo złośliwego splotu okoliczności stała się Magdalena Jagodzińska. Atakująca, która wybiła sobie bark, tańcząc z koleżankami z radości po wygranym meczu z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Najpierw było śmiesznie, potem strasznie, bo okazało się, iż uraz to nie bułka z masłem. W lutym „Jadzię” czeka operacja, nie trzeba dodawać, że zawodniczka sezon ma z głowy. Na boisko nie wróci też Katarzyna Warzocha.

– Kibice siedzący podczas meczów za moimi plecami, głośno domagają się, bym wpuścił Kaśkę. Nie wiedzą, że trzy lata temu została źle zdiagnozowana i przez cały ten czas grała z naderwanym mięśniem. Teraz nie może wyprostować ręki. Ją również czeka zabieg – tłumaczy trener Developresu SkyRes. Mucha wpisała się w obraz fatum. „Zepsuła” staw skokowy bez ingerencji osób trzecich, przemieszczając się na swoją pozycję po wykonaniu akcji.

Nikt nowy nie przyjdzie
Kontuzje destabilizują pracę całej grupy. – Co tydzień zaczynamy nowy etap w naszym sportowym życiu – zaznacza Wojtowicz. – Zmuszeni jesteśmy stosować inne rozwiązania taktyczne. Dziś możemy dokonać zmian tylko na rozegraniu i pozycji libero. Jest jeszcze Paulina Głaz, która nigdy nie wie, gdzie zostanie rzucona. Z Impelem przewidziana była do roli zmienniczki Pauli Szeremety, a weszła za Ewę Śliwińską na przyjęcie. Pomieszanie z poplątaniem – kręci głową szkoleniowiec rzeszowianek, który – niestety – większego pola manewru mieć nie będzie. – Jak zaczęliśmy się rozglądać za nowymi siatkarkami, przyszła informacja o zamknięciu okna transferowego. Z kolei nasza młodzież – Kinga Stronias i Aleksandra Kazała – są potrzebne reprezentacji Polski juniorek i nam nie pomogą.

Lepsze na papierze
W swoim pierwszym w historii występie w hali Podpromie, Impel wygrał 3:0. Wynik sugeruje zdecydowane zwycięstwo, statystyki temu przeczą. Wrocławianki dużo lepiej prezentowały się w bloku (14-3), ale już w przyjęciu i ataku różnicy nie było widać.

– Na papierze znowu jesteśmy lepszą drużyną i znowu przegrywamy. Po raz kolejny brakuje potwierdzenia, że zrobiliśmy krok naprzód, że idziemy w dobrym kierunku. To boli najbardziej – smucił się Marcin Wojtowicz. Jego zespół popełnił prawie dwa razy więcej błędów i poniósł czwartą z rzędu porażkę. – W pierwszym secie, tak jak w Łodzi, szło nam dobrze do 20 punktu. Potem zabrakło wyrachowania w ataku. Drugą partię przegraliśmy pechowo, sędzia w końcówce mógł inaczej zinterpretować stykową sytuację i różnie mogło być. W secie trzecim najzwyczajniej zabrakło nam pary. Dziewczyny były też lekko podłamane i zamiast niespodzianki, mamy powtórkę z rozrywki. Szkoda – spuentował trener.

DEVELOPRES Rzeszów 0
IMPEL Wrocław 3
(20:25, 26:28, 17:25)
DEVELOPRES: K. Filipowicz 1, Olszówka 11, Nowakowska 3, Hawryła 2, Szeremeta 16, Mucha 1, Borek (libero) oraz Śliwińska 14, Głaz 1, Budzoń.
IMPEL: Gryka 1, Mroczkowska 9, Ptak 13, Kąkolewska 8, Cutura 9, Kaczor 10, Topic (libero) oraz Hagglund 2, Kwiatkowska.

Sędziowali: Janusz Cyran i Rafał Pośpiech. Widzów 700. MVP spotkania: Monika Ptak (Impel).

Tomasz Szeliga

[print_gllr id=137669]

Leave a Reply

Your email address will not be published.