
Granica państwa – kolejne odwołania ze stanowisk „gwiazd” tzw. grupy lubaczowskiej.
Kiedy opisywaliśmy na naszych łamach tzw. grupę lubaczowską i jej „przekręty”, ówczesne władze przemyskiej Izby Celnej stanowczo zaprzeczały, by coś takiego w ogóle istniało, a nasze doniesienia komentowały jako atak na Służbę Celną. Teraz, gdy w tych władzach zaszły zmiany, zaczęły się ruchy kadrowe, które oczywiście zupełnie „przypadkiem” i „w związku z zaplanowanymi zmianami w kadrze” dziwnym trafem co i rusz dotykają osoby związane ze wspomniana grupą. Innymi osobami związanymi z nią zainteresowała się prokuratura. Tak więc grupa lubaczowska, której nigdy podobno nie było, powoli przechodzi do historii.
Przypomnijmy; opisywana przez nas grupa lubaczowska składała się z kierowników pełniących obowiązki służbowe w Oddziale Celnym w Korczowej. Kierownicy werbowali celników, którzy byli „ustawiani” na stanowiska, na których dochodziło do korupcji. Kierownicy pilnowali, żeby tym celnikom nic złego się nie stało, obchodzili nawet system losowań, żeby ich ludzie pracowali na konkretnych kierunkach. Korzyści czerpali z wyłudzania przez podróżnych VAT-u na stanowisku TAX FREE, a także wyłudzania VAT-u na stanowisku Wywóz Tir. Brali także „dolę” za pomoc w przemycaniu do Polski zielonym pasem papierosów oraz pomoc w przywozie do Polski dużej liczby papierosów TIR-ami. Możliwości było wiele, ale też było wiele osób, z którymi zwerbowani celnicy musieli się dzielić…
Wspomnień o „lubaczowiakach” czar
Szczegóły tego procederu poznaliśmy dzięki naszym informatorom, którzy teraz je przypominają. – Zwerbowany celnik część łapówek przekazywał kierownikowi zmiany, ten kolejną część zanosił do kierownika oddziału i zastępcy, działkę dostawał także informatyk, który tak manipulował uprawnieniami w systemie losowania na stanowiska, żeby swoi mogli pracować tam, gdzie powinni – twierdzą nasi informatorzy. – To jednak nie koniec piramidy! – podkreślają. – Grupa lubaczowska funkcjonowała nie dlatego, że była sprytna i trudna do wykrycia. Funkcjonowała dlatego, że miała ochronę naczelników i ówczesnego dyrektora – uważają.
– Kiedy gazety rozpisywały się o korupcji w Korczowej, urząd zarządzał kontrolę. Na czele kontroli stawał „Latarnia”, jeden z naczelników, który nadzorował Korczową i wynik kontroli był z góry przesądzony – uśmiechają się smutno. – Znajdowano nieprawidłowości, jednak podkreślano, że nie znaleziono winy kierowników, poświęcano kilku celników, którzy nie przyznali się do dzielenia się łapówkami, bo za zorganizowaną grupę idzie się siedzieć „na twardo” – wyjaśniają osoby doskonale zorientowane w sprawie. – Zwolnieni celnicy siedzieli cicho, a kierownicy bez problemu znajdowali następnych ,,żołnierzy” do zarabiania pieniędzy. Jednak gdy w aferę tzw. czosnkową zamieszana była krewna pewnego wysoko postawionego duchownego, nie zrobiono nic poza rozmowami dyscyplinującymi – wspominają.
Jednak ktoś się zainteresował
Publikacje Super Nowości, które, zdaniem poprzednich władz Izby Celnej w Przemyślu miały być wymysłami i atakiem na niewinną SC pozostawały bez echa, ale… – W końcu Prokuratura Apelacyjna w Rzeszowie zainteresowała się Korczową i nie tylko ona – przypominają nasi informatorzy. – Szybko się okazało, że tylko w aferze, w której wyroby akcyzowe „zamieniały się” w cegłę straty wyniosły 80 milionów złotych. Wtedy szef Służby Celnej szybko „zabrał” w ramach awansu poprzedniego dyrektora, a jego miejsce zajął nowy dyrektor , który, czego nie ukrywał sam Szef Służby Celnej, przyszedł do Przemyśla, żeby „posprzątać” – podkreślają.
I zaczęło się „sprzątanie”, czyli normalne ruchy kadrowe
No i w ramach właśnie tego „sprzątania”, według naszych informatorów, odwołano jakiś czas temu naczelnika Urzędu Celnego w Przemyślu, a teraz “polecieli” kierownicy zmian, którzy naszym Czytelnikom (i środowisku celniczemu) są znani jako „Chempion” i „Grzywka”. – Dziwnym „przypadkiem” z opisywanej przez Super Nowości kadry kierowniczej, która działała w grupie lubaczowskiej, został tylko „ADHD” i „Latarnia” – przypominają nasi informatorzy. – Czy można uwierzyć w takie przypadki? – zastanawiają się retorycznie.
Rzeczniczka przemyskiej Izby Celnej, Edyta Chabowska, potwierdziła, że „Chempion” i „Grzywka” (dane znane redakcji) zostali odwołani z funkcji kierowników zmian, ale jak w przypadku odwołania „Krasnala” tę decyzję szefostwa IC wytłumaczyła normalnymi ruchami kadrowymi w Izbie. – Te zmiany są naturalnym procesem związanym z potrzebą nowego zarządzania, nowego spojrzenia i nowego potencjału do realizacji zadań na tych stanowiskach – napisała w odpowiedzi na nasze zapytanie E. Chabowska. Najwyraźniej te słowa stanowią w IC po prostu szablon odpowiedzi na tego rodzaju pytania, bo w przypadku innych odwołań ze stanowisk padły jota w jotę te same. Rzeczniczka IC zaprzeczyła, jakoby „Chempion” i „Grzywka” mieli trafić do kontroli wewnętrznej, ale podkreśliła, że nie byłoby przeszkód do takiego przydzielenia tych funkcjonariuszy. – Funkcjonariusze, którzy zakończyli pełnienie służby na stanowiskach kierowników zmian są zatrudnieni obecnie w komórce organizacyjnej podległej Naczelnikowi Urzędu Celnego w Przemyślu – poinformowała E. Chabowska. – Z uwagi na specyfikę służby, która może być związana ze sprawowaniem kontroli czy zwalczaniem przestępczości, a która nie dotyczy stanowisk kierowniczych, podawanie dokładnego miejsca pełnienia służby nie jest zasadne – dodała.
Członków grupy lubaczowskiej „przypadki”
Nasi informatorzy zapytani o stosunek do tych wyjaśnień już nawet nie ukrywali śmiechu. – Tak, jasne, to wszystko są normalne ruchy kadrowe w związku z nowym spojrzeniem i potencjałem do wykorzystania – ironizują. – I to tak przypadkiem pada teraz hurtem na „lubaczowiaków” to nowe spojrzenie, które spojrzało i dostrzegło, że nie powinni dalej wykorzystywać swego „potencjału” – zaśmiewają się. – Po prostu nowa władza ich „sprząta” – konkludują.
Monika Kamińska
SPROSTOWANIA
Do naszej redakcji dotarł wniosek o publikację sprostowań, podpisany przez Agnieszkę Pryczyńską, radcę prawnego, działającą z upoważnienia dyrektora Izby Celnej w Przemyślu, podinsp. Waldemara Chaby. Oto treść nadesłanych sprostowań:
W artykule autorstwa red. Moniki Kamińskiej pod tytułem „Normalne ruchy kadrowe”, opublikowanym w dniu 9 stycznia 2015 roku w dzienniku „Super Nowości”, podano nieprawdziwe i nieścisłe informacje, wymagające dokonania następujących sprostowań:
1. Nieprawdziwą / nieścisłą jest informacja, że „Grupa lubaczowska składała się z kierowników pełniących obowiązki służbowe w Oddziale Celnym w Korczowej. Kierownicy werbowali celników, którzy byli ustawiani na stanowiska, na których dochodziło do korupcji. Kierownicy pilnowali, żeby tym celnikom nic złego się nie stało, obchodzili nawet system losowań, żeby ich ludzie pracowali na konkretnych kierunkach. Korzyści czerpali z wyłudzania przez podróżnych VAT-u na stanowisku TAX FREE, a także wyłudzania VAT-u na stanowisku Wywóz Tir. Brali także dolę za pomoc w przemycaniu do Polski zielonym pasem papierosów oraz pomoc w przywozie do Polski zielonym pasem papierosów oraz pomoc w przywozie do Polski dużej ilości papierosów TIR-ami.”
„Zwerbowany celnik część łapówek przekazywał kierownikowi zmiany, ten kolejną część zanosił do kierownika oddziału i zastępcy, działkę dostawał także informatyk”. „Grupa lubaczowska mogła funkcjonowała dlatego, że miała ochronę naczelników i ówczesnego dyrektora”.
Żadne organy ścigania nie stwierdziły nigdy istnienia grupy lubaczowskiej ani nieprawidłowości w stosunku do kadry kierowniczej, mimo że jeden z funkcjonariuszy przytaczany z imienia i nazwiska w poprzednich artykułach Super Nowości jako informator złożył liczne zawiadomienia i Prokuratura Rejonowa w 2011 i 2012 roku wielokrotnie (m.in. sygnatura akt 2 Ds. 951/11) prowadziła czynności sprawdzające w sprawie przyjmowania łapówek przez kierowników z OC w Korczowej.
Przeciwnie – Sąd Okręgowy w Przemyślu w prawomocnym wyroku z 12 III 2014 r. (I C 951/13) oraz Sąd Rejonowy w Przemyślu w prawomocnym wyroku z 15 V 2013 r. (II K 1432/12) stwierdziły, że zarzuty korupcyjne względem kierowników OC w Korczowej „były bezpodstawne i nieprawdziwe, a ich intencją było zaszkodzenie” dwóm, wymienionym imiennie w wyrokach, kierownikom Oddziału Celnego w Korczowej.
Izba Celna była kontrolowana też przez Ministerstwo Finansów ale nie stwierdzono uchybień kadry zarządzającej. Wszystkie ujawnione nieprawidłowości funkcjonariuszy celnych, które zakończyły się przedstawieniem zarzutów, zostały wykryte przez kadrę kierowniczą bądź funkcjonariuszy Izby Celnej w Przemyślu.
2. Nieprawdziwą / nieścisłą jest informacja, że „Informatyk manipulował uprawnieniami w systemie losowania na stanowiska, żeby swoi mogli pracować tam, gdzie powinni”.
Sprawa ingerencji w moduł losowania była badana przez organy ścigania (sprawy 2 Ds. 796/10 i 2 Ds. 352/11), które prawomocnie stwierdziły, że brak jest podstaw do prowadzenia postępowania.
3. Nieprawdziwą / nieścisłą jest informacja, że „Publikacje Super Nowości, które zdaniem poprzednich władz Izby Celnej w Przemyślu miały być wymysłami i atakiem na niewinną SC pozostawały bez echa, ale w końcu Prokuratura Apelacyjna w Rzeszowie zainteresowała się Korczową i nie tylko ona. Szybko okazało się, że tylko w aferze, w której wyroby akcyzowe „zamieniały się” w cegłę straty wyniosły 80 milionów złotych”.
Nieprawidłowości w wywozie wyrobów akcyzowych zostały zgłoszone przez Izbę Celną i podległe komórki. Artykuły prasowe pojawiały się po i na skutek wykrycia nieprawidłowości przez Izbę Celną. Potwierdzają to ustalenia kontroli Ministerstwa Finansów, w której wnioskach stwierdzono: „Izba Celna i podległe komórki z własnej inicjatywy podejmowały działania w celu ograniczenia możliwości występowania nieprawidłowości w zakresie procedury eksportu i tranzytu niezależnie od pojawiających się informacji w lokalnej prasie. Powyższe działania należy uznać za uzasadnione, a ich podjęcie oceniać pozytywnie”.
Agnieszka Pryczyńska,
radca prawny



18 Responses to "„Normalne ruchy kadrowe”"