
III LIGA. Resovia pozyskała napastnika i rozstała się ze swoim wychowankiem.
Trzecia drużyna III ligi zyskała wartościowego napastnika – do Resovii wrócił Tomasz Ciećko. – Podpisałem półtoraroczną umowę i jestem z tego powodu bardzo zadowolony – powiedział Super Nowościom wychowanek Tomasovii.
Gdy po sezonie 2012/13 odchodził z Resovii do Siarki, rzeszowski klub pogrążony był w żałobie. Mimo świetnego wyniku (4. miejsce), za długi wobec ZUS i Urzędu Skarbowego został zdegradowany z drugiej do trzeciej ligi. Ciećko, najlepszy strzelec (10 goli), razem z trenerem Tomaszem Tułaczem i kilkoma innymi resoviakami, wybrali tarnobrzeski chleb.
Smakował tak sobie. – Początek był obiecujący, regularnie meldowałem się na boisku. Potem zachorowałem, chłopakom „odpaliło” i okazało się, że ciężko wrócić do składu. Trener nie miał powodów, by dokonywać rotacji. U Ryszarda Kuźmy w tej rundzie trochę pograłem, ale na koniec zostałem wystawiony na listę transferową. Wiadomo, w Siarce miodu dziś nie ma – tłumaczy Ciećko. I zapewnia, że do nikogo nie ma pretensji o to, iż te dwa sezony spędzone w Tarnobrzegu nie spełniły jego oczekiwań.
– Najważniejsze, że tak szybko znalazłem nowy klub, bo głowa robiła się już ciężka od przeróżnych myśli – podkreśla. – Z działaczami Resovii rozmawiałem już po zakończeniu poprzedniego sezonu. Doszliśmy do porozumienia teraz, gdy w klubie poukładali sobie wszystkie finansowe sprawy. Jestem szczęśliwy, że wróciłem. Znam chłopaków, atmosfera jest świetna, a zespół niczego sobie. Są starsi i młodsi, którzy chcą się uczyć. Szukałem stabilizacji, a przede wszystkim miejsca, gdzie będę mógł wrócić do regularnego grania – klaruje.
27-letni dziś napastnik chwali sobie treningi Macieja Huzarskiego, szkoleniowca, z którym nie miał jeszcze okazji współpracować. – To nie do końca prawda. Trenera Huzarskiego znam z zajęć na Uniwersytecie Rzeszowskim – prostuje Ciećko. Napastnik przychodzi do drużyny III ligi, ale ma świadomość, iż wiosną nie czeka go spacerek. – Owszem, w drugiej lidze piłkarze są lepiej przygotowani fizycznie i taktycznie, tam mało kto wybacza błędy. Lecz trzecia liga, trochę bardziej chaotyczna, wydaje się sporym wyzwaniem. Wiem, że oczekiwania wobec mojej osoby są duże. Postaram się je spełnić, choć obiecać mogę tylko jedno: że dam z siebie wszystko – kończy.
Rozstanie z walczakiem
Pierwszym zawodnikiem, który tej zimy opuścił Resovię jest Piotr Krawczyk. Wychowanek „pasiaków” od jakiegoś czasu dzielił obowiązki III-ligowego zawodnika z występami w hali w barwach Heiro Rzeszów. Popularny „Kuti” przez 6 lat ubierał koszulkę w biało-czerwone pasy. Należał do największych walczaków w drużynie.


